Nie jestem rasistką ale

Nie jestem rasistką, ale      -Wy, tam w Polsce, w tym katolickim kraju, nie macie pojęcia, czym jest życiewśród ludzi z różnych kręgów kultury, wyznań, różnego koloru skóry –powiedziała Basia w Paryżu. -Nie jestem rasistką – powiedziałam. -Nie jesteś, bo wiesz, że nie powinnaś nią być – powiedział Janusz – po czym miprzypomniał, jak to przed laty jęknęłam, kiedy usłyszałam, że moja córkazakochała się w kimś, kto urodził się w Zambii. A potem, jak odetchnęłam, Dowiedz się więcej

Santa Rita – foto

     Santa Rita – foto      Pamiętacie moje zapiski o poszukiwaniu Świętej Rity w Paryżu ( z lipca, chyba 29, pt. Santa Rita czuwa). Teraz tylko zobrazuję je 2 fotografiami.Dodam jeszcze, że dzięki Basi M. trafiłam do koscioła św. Rity, ale o tym może przy innej okazji, bo byłaby to następna długa opowieść.  Oto witraż  w kaplicy Świętej Rity, na Placu Pigalle, po przeciwległej stronie Moulin Rouge. Kaplica w remoncie. Spójrzcie: w witrażu odbija się Dowiedz się więcej

sny

Po przyjeździe całą noc śnię, że chodzę po nieznanych mi jeszcze zaułkach Paryża i odkrywam cuda. Zawsze udaje mi się wyjść na właściwą ulicę, znaleźć metro, dojechać na rue de la Convention.Dziś śniłam wędrówkę po jakimś polskim mieście. Z niego miałam dojechać do Warszawy, ale pomyliłam pociągi i pojechałam do Nikąd. Nikt nie potrafił mi powiedzieć, co mam zrobić, gdzie wysiąść, nie było konduktora, ludzie milczeli, jednym słowem – trafiłam na pociąg widmo, polski koszmar, Dowiedz się więcej

Powroty

  Powroty        Znacie to uczucie, prawda? Z jednej strony żal, że wakacje minęły,a z drugiej uczucie swojskości, że znów jest dom i własne łóżko. Po powrocienajbardziej mnie drażni brud Śląska, w powietrzu, w wodzie. Lot z Paryża trwał1 godz. 35 minut. 45 zabrał mi powrót z lotniska w Katowicach, czyliPyrzowicach, oddalonych o ponad 40 km od dzielnicy pod lasem, gdzie moja dziupla. Jechałamjak ślimak, ale odkryłam nową drogę z lotniska, poza tym patrzyłam Dowiedz się więcej

Fotki na dobranoc

  Jeszczeo 22.00 było jasno. A potem nagle zapadała noc. Wieza Eiffla cała w migotkach. Ciągle obserwuję ludzi. Ludzie ciekawsi od wieży.  A przed zapadnieciem zmierzchu wygląda to tak…Wszystkie fotki oczywiście: Janusza Stobińskiego.

Czego nie ma?

PS. Czy zauważyliście, czego nie ma na La Defense?Nie ma samochodów. Ani jednego. Miasto bez samochodów. Bez ruchu zwanego kołowym. NIC, NIC, tylko budowle, ludzie, drzewa, fontanny, rzeźby.

Jeszcze raz La Defense

 Jeszcze raz La Defense      Na Defense czuję się jak w filmie science fiction, jak wwirtualnej rzeczywistości, czuję się kosmicznie, jakbym błądziło po obcej planecie,gdzie wszystko zostało precyzyjnie skonstruowane, łącznie z drzewami wyrastającymiz betonowej platformy. La Defense to przestrzeń dla ludzi pracy, wielkich firm, korporacji i tych, którzyprzyjeżdżają oglądać ludzi pracy.      W czasie lunchu „firmowy” świat wylega na bulwary, pomiędzy fontanny,na trawniki, do małych i dużych knajpek. Janusz zauważył kastowość. Podrzędnipracownicy jedzą dania serwowane Dowiedz się więcej

Konkurs na okładkę

Moi Kochani Czytelnicy, Wydawnictwo Akapit-Press: http://www.akapit-press.com.pl/index.php   ogłosiło konkurs na okładkę do mojej powieści „Paulina w orbiciekotów”. Są dwie do wyboru. 1 – Paulina szara 2- Paulina niebieska Mnie osobiście bardziej podoba się okładka nr 2, niebieska, ponieważ jest wykreowana, nie narzuca wizerunku bohaterki, jestkolorowa, cała w niebieskościach, jest żywa. Nie lubię okładek do powieścimłodzieżowych z fotkami, bo wszystkie wydawnictwa tak wydają. Moda czy co? Jak wejdziecie do księgarni, która okładka Wam się do razu Dowiedz się więcej

Śniadanie na trawie w La Defense

Śniadanie natrawie w La Defense       Uwielbiam śniadania na trawie. W ogóle uwielbiam celebrowanieśniadań i zapraszanie się na śniadania. W Muzeum d`Orsay pobiegłam najpierw zobaczyć po raz kolejny„śniadanie na trawie” Moneta i Maneta. Śniadanie Eduarda Maneta ( 1863) to obraz z siedzącą na trawie nagąkobietą w towarzystwie dwóch ubranych mężczyzn, a „śniadanie…” Claudea Moneta (1865) to realistycznie namalowany piknik, będący odpowiedzią na poprzedni obraz– wszyscy są ubrani. Wiadomo, to Manet zdobył sławę, bo zburzył reguły Dowiedz się więcej

YOLA

YOLA      A teraz posłuchajcie takiej opowieści: Trzy lata temu Andrzej Dziulko, lekarz praktykujący w Paryżu od 30lat, przyjechał do Katowic na zjazd lekarzy. Zamieszkał  w hotelu obok Muzeum Śląskiego. A ponieważ toczłowiek podtrzymujący świetne tradycje lekarzy-humanistów interesujących sięliteraturą i sztuką, więc odwiedził muzeum, zobaczył, co było można, samotniewędrując po salach, przy okazji obserwując znudzone portierki, którymzalecił  szereg ćwiczeń usprawniających.One chętnie nawiązały z nim rozmowę, bo Andrzej ma coś takiego w sobie, żedziała jak rumianek Dowiedz się więcej