Bądź moim Bogiem

Bądź moim Bogiem         Przed dwoma laty na blogu Parnasowymnapisałam tak: Ktowyda tę książkę? Który z wydawców zechce uwierzyć mojej intuicji? Kto zechcesprawić przyjemność mnie i mam nadzieję – wielu innym czytelnikom? Kto sięodważy zainwestować w książkę ze szlachetnym kluczem? Jeśli ktoś taki sięznajdzie, nie straci w żadnym sensie, tego jestem pewna, więc podpowiadam,przepowiadam i nawołuję: Bądź moim Bogiem, nie wahaj się Wydawco, nie czekaj,nagroda gwarantowana, także moja prywatna – (zrobię Ci salaterkę śledzi Dowiedz się więcej

Wywiad

Ostatnio podałam niepełną nazwę portalu internetowego, na którm zamieszczony był wywiad ze mną, za co przepraszam właścicielkę portalu i autorkę wywiadu. Naprawiam błąd: Dlazainteresowanych: wywiad ze mną , przeprowadzony przez panią Juratę Bognę Serafińską, opublikowany w kanadyjskim portalu polonijnym „PoloniaLife  – Internetowa Kawiarenka Literacka”. http://www.polonialife.ca/wywiad_mfox.htm

Kajeciki

Kajeciki         Kupowaniekajecików to mój bzik od wielu lat. Jeszcze10 lat temu zdobycie interesującego zeszytuw linie, przypominającego „pamiętnik”,  nadającego się do pisania dziennika, było nielada wyczynem. Bardzolubiłam chińskie notesy, formatu naszego zeszytu, z jedwabną okładką, tasiemką,pozwalającą zaznaczać miejsce ostatniego pisania, grube, z delikatnie nadrukowaną linią, odpowiednimimarginesami, nasączone miłym zapachem. Nie ma ich teraz nigdzie. Wdużym sklepie, gdzie raz w miesiącu przyjeżdżam, by zrobić hurtem duże zakupy, pojawiłysię zeszyty, których okładki wmurowują mnie z zachwytu i Dowiedz się więcej

sikający Mordek

Sikający Mordek       Mój pies, skądinąd kochany,jest neurotykiem, ma psią traumę z dzieciństwa psiego, ale to go bynajmniej nie powinno upoważniać do złośliwego obsikiwania kanapy i Janusza fotela w pokoju bibliotecznym i gościnnym jednocześnie.Potrafi wrócić ze spaceru i chyłkiem, chyłkiem, boczkiem, boczkiem, podnieść nogę i siknąć w swoje ulubione miejsca. Świetnie ten gest naśladuje Pawcio, nogę podnosi tak samo, choć nie obsikuje.     Nic nie pomaga. Żadne preparaty odstraszające, kupowane za niemałe pieniądze u weterynarza.Wczoraj znów to zrobił. Dowiedz się więcej

Coś się kończy

Coś się kończy        Zauważyłam,że zakwitły na żółto wysokie badyle, a one to zawsze robią, kiedy się lato maku końcowi. Krzewom wyrosły białe kulki, te same, które za dziewczęcych lat wdeptywałosię z trzaskiem w chodnik. -Coś się kończy – zasmuciłam. -Fajnie jest w górach – powiedział Janusz, zbywszy moje smutki. -Fajnie – przytaknęłam – tylko nic nie widać, bo góry wszystko zasłaniają. -Jak się siedzi na tarasie, to zasłaniają – odgryzł się. -Zobaczysz, pojadę Dowiedz się więcej

Błyskawiczne decyzje

Błyskawicznedecyzje      „Światnie jest taki zły, niech no tylko zakwitną jabłonie” – śpiewała moja śp. mama, któraśpiewać nie potrafiła. Śpiewaniem dodawała sobie otuchy, zapewniała, że pókiziemia kręci się, to jest nadzieja na lepsze. Czasemprzyłapuję się na tym, że podśpiewuję to samo, kiedy podejmuję decyzję, niewiedząc, czy słuszną. I wcale nie musi to być ważna decyzja, wystarczy by byłatrochę wybiegająca poza racjonalne przesłanki. Racjonalnąprzesłanką był plan pracy zapisany w punktach. A tu słońce, lato się kończy,wakacje Dowiedz się więcej

Jeszce kilka dni w górach

     Uciekłam z brudnych Katowic na 2 dni w góry, do Korbielowa. Ale zostałam tam prawie 5 dni. Decyzję podjęłam z godziny na godzinę.Już jestem w domu i wieczorem napiszę więcej. Dziękuję za komentarze. Zamieszczę kilka fotek, oczywiście. A na razie wszystkich moich Czytelników serdecznie pozdrawiam.

Coś nas dopadło

Cośnas dopadło      Drugiraz w życiu dopadła mnie dzika chęć przeistoczenia się w rudzielca.   Próbasprzed kilku lat była ciekawym doświadczeniem, miałam więc nadzieję, ze i tymrazem dostarczę sobie i innym zdecydowanych wrażeń. Niestety, nikt niczego niezauważył.  Kiedy zapytałam Ewkę, czywidzi zmiany, powiedziała, że jestem wyraźniejsza. Janusz stwierdził, że fajniemieć nową babę, z czego wyciągnęłam daleko idące wnioski i jeśli się z nim niepokłóciłam to tylko dlatego, że miałam ciekawsze rzeczy do zrobienia.        Nadrugi dzień Dowiedz się więcej

jeszcze coś…

     Od jutra zacznę opowiadać głupotki. Dziś jakaś poważna jestem.Jeszcze jedna fotka ze św. Ritą, w kościele św. Magdaleny. Świeczkę miałam zapalić przy innym ołtarzu  i kiedy już ją trzymałam w ręku, coś mi w środku szepnęło, abym przeszła dalej ( pisałam o tym). To jeden z tych zbiegów okoliczności, które zdarzają się w życiu i złej literaturze, jak zauważył '”n-n” w komentarzach. Bo życie naśladuje literaturę, czasem sentymentalną aż do przesady.