Warszawa. Apartament Namico.

W Warszawie nareszcie znalazłam dobre dla siebie miejsce. To apartament Namico, na Sokołowskiejhttps://namico.pl/ Na stronie Namico jest dokładny opis (apartament zielony, mniejszy i czerwony, większy). Najważniejsze: Opis i fotki odpowiadają temu, co zobaczyłam i z czego z przyjemnością korzystałam. Najważniejsze dla mnie jest łóżko i odpowiedni na nim materac. Jestem Dowiedz się więcej

O dziewczynie, która słuchała muzyki tak zwanej poważnej

Proszę mi powiedzieć, jak to jest, że rodzi się geniusz nad geniusze? Na przykład Ludwig van Beethoven, który skomponował trzydzieści dwie sonaty fortepianowe, jedenaście uwertur i szesnaście kwartetów smyczkowych, a także dziewięć symfonii. Jakiż to był niezwykły człowiek, dziwny, porywczy, uparty, roztrzepany. Nuty pisał nawet na zasłonach, serwetkach i obrusach Dowiedz się więcej

Wiele demonów i inne przyjemności

  Świat otrzymał od Gabriela Garcii Marqueza Macondo, my od Jerzego Pilcha Sigłę, czyli miasteczko pełne namiętności i soków, zwyczajności i cudowności, gdzie rzeczy niezwyczajne mają wymiar szarej codzienności, a zwyczajnym można się dziwić niemal jak nadprzyrodzonym. W Sigle każda osoba ma swoją jedyną i niepowtarzalną historię, która może wybrzmieć Dowiedz się więcej

Smog nas zje na deser

Uczniowie szkoły Elementarz i studenci Akademii Muzycznej dali czadu! Brawurowo zagrali w spektaklu według mojego scenariusza. Opieka artystyczna: Anna Lipiec. Scenografię wykonał Marcel Sławiński! Piosenkę Adasia Słodziaka śpiewa mój wnuk (w 18 minucie). W spektaklu występują postaci z moich książek: Zielonej Nikoli i Bartka Wścieklicy Wydawnictwo Akapit Press No i Dowiedz się więcej

Smog nas zje

  SMOG nas zje   Scenariusz widowiska ekologicznego: Marta Fox Reżyseria: Anna Lipiec Scenografia, kostiumy: Marcel Sławiński Piosenki: Pawła Rapera, Smoka Erwina, Adasia Słodziaka: Marta Fox Piosenka finałowa: Agnieszka Talarczyk muzyka: Korneliusz Flisiak Przygotowanie – studenci Specjalności Rytmika Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach Występują: uczniowie Niepublicznej Ogólnokształcącej Szkoły Dowiedz się więcej

Jak się ma ulica Chorzowska (dawniej Dzierżyńskiego) do wiersza Antka Pawlaka?

 

 

Obecna ulica Chorzowska kojarzy mi się z pewnym mocnym wierszem Antka Pawlaka, poety z Gdańska. Gdzie Rzym, gdzie Krym, gdzie Gdańsk, gdzie Katowice, pomyślicie Państwo. Otóż poezja nie zna granic ni kordonów, jak rewolucyjnej pieśni zew. Ilekroć tą ulicą przejeżdżam, tyle razy sobie ten wiersz przypominam. By jednak rzecz wyjawić, najpierw o samej ulicy kilka faktów przypomnę

Ulica Chorzowska wiele razy zmieniała nazwę. W latach 1871-1922 była to Königshütter Straße, w latach 1922-1939 kolejno to: Szosa Królewsko-Hucka, znów Chorzowska, potem Katowicka. W czasie wojny wrócono do niemieckiej nazwy Königshütter Straße. Po wojnie, zapewne w całym okresie Polski Ludowej, czyli od 1945 do 1989 nazywała się ulicą Feliksa Dzierżyńskiego. Nazwę obecną powrócono ponownie w pierwszym etapie dekomunizacji.

Ulica ma niespełna pięć kilometrów, biegnie wzdłuż Koszutki i osiedla z niebieskimi blokami, zaprojektowanego przez Stanisława Kwaśniewicza, wzdłuż Dębu, osiedla Tysiąclecia, łączy Katowice z Chorzowem, w dużej części pokrywa się też z Drogową Trasą Średnicową (DTŚ). Na całej długości jest częścią drogi krajowej nr 79. Rozpoczyna się przy rondzie generała Jerzego Ziętka, krzyżuje z aleją Wojciecha Korfantego i Walentego Rozdzieńskiego, potem z ulicą Sokolską, ma dwa tunele, co znacznie ułatwia ruch tranzytowy na osi zachód-wschód. Kończy swój bieg przy granicy miast, obok deptaku do Stadionu Śląskiego, zmieniając nazwę na  ulicę Katowicką.

Trzeba przyznać, że z roku na rok wygląda coraz bardziej imponująco, szczególnie z okien samochodu, kiedy staje się arterią, i z tej pozycji pyszni się biurowcami, wieżowcami, Centrum Handlowym Silesia, wybudowanym na miejscu dawnej kopalni Gottwald i Kleofas, gdzie zachowano wieżę wyciągową szybu „Jerzy”, objętą ochroną konserwatorską. (więcej…)

Melancholia

Lars von Trier. Melancholia. Dla mnie to rzecz o depresji totalnej, która jest końcem świata. Dlatego cierpiąca kobieta nie boi się, kiedy realny koniec nadchodzi i ona jedna potrafi wymyślić rytuał pożegnania, którym złagodzi lęk siostry i uratujesiostrzeńca. Są w filmie dwie sceny, które depresję pokazują tak, że cierpłam. Pierwsza, Dowiedz się więcej

O Najduszku i Pani, która Codziennie Chodzi do Lasu

       [Najduszek] nie chciał się ubrać. Nie chciał umyć zębów. Nie chciał założyć butów. Czapki. Szalika. Rękawiczek. Kurtki. Nie chciał wyjść z domu. Nie chciał wsiąść do windy. Nie chciał wyjść z bloku. Nie chciał iść pieszo ani wsiąść do samochodu. Nie chciał wejść do przedszkola, do szatni, do sali.

Tytułowy bohater powieści Magdy Fres, prawie trzylatek, przedszkolak, bywa nieznośny i niegrzeczny. Ale jest też niezwykle bystry, dowcipny, wygadany, roztropny. Lubi klocki lego, ma swoje ulubione kanały w telewizji. Ponad wszystko jednak stawia słodycze, czekoladę, nutellę i ciastka zwane delicjami. To przecież moja wina, powie Julka, jego matka, urodziłam dziecko uzależnione od cukru, bo w ciąży miałam deprechę i codziennie wcinałam czekoladę. Do owego uzależnienia dołożyły się babcie, próbujące czekoladkami zasłużyć na miłość wnuka. Reszty dokonały reklamy. Inna rzecz, że mały negocjator wie, jak omamić dorosłych, by zdobyć to, co lubi najbardziej.

Rodzice, mieszkający w południowej dzielnicy Katowic (Julka, Edek) nazywają go Najduszkiem. Czule, z miłością. W języku śląskim jest słowo „najduch” i oznacza łobuza, psotnika, niegrzecznego, niesfornego, rozkapryszonego chłopca, który tylko patrzy, by coś nabroić. Śląskie babki i matki przeganiały takiego ścierką, mówiąc: Ty, najduchu. Jest więcej słów w śląskiej „godce”, którymi nazywano dzieciaki: podciep, miglanc, soroń, ciućmok, huncwot, miglanc, pyrtek, gizd. Każde słowo miało nieco inne znaczenie, ale żadne nie było obraźliwe, wręcz przeciwnie, zawsze wypowiadane z czułością, choć i czasami ze złością.

W języku polskim też istnieje słowo „najduch”, ale ma zdecydowanie pejoratywne znaczenia: bękart, znajda, podrzutek. Wartość emocjonalna tego samego słowa w polskim i śląskim zdecydowanie się różni. (więcej…)