Moja Poezja w Salonie Muzyki i Poezji Anny Dymnej
3 listopada 2024, w niedzielę, godz. 11.00, Opera Śląska w Bytomiu, zapraszam. Katowiczanka, poetka i pisarka. Autorka ponad 50 książek. Nazwana przez krytyków mistrzynią literatury dla kobiet i „objawieniem” powieści młodzieżowej”. Poezja Marty Fox była tłumaczona Dowiedz się więcej
46 komentarzy
~3jkpre · 9 czerwca 2008 o 15:20
Ooo teraz to przegiąłeś pałę Ryś!.Jakbym Cię spotkała na ulicy, to bym Ci w ten krzywy pysk dała, nie bacząc na konsekwencje!. Jeśli już używasz słowa, które określa cały gatunek to zastanów się co piszesz!. Nie wszystkie kobiety są durne i pokrętne. to Twoje zaślepione oczka, albo nie dowidzą wartościowych kobiet albo to Ty masz jakiś problem, i wyjeżdżasz z takimi pustymi tekstami.Skoro taki pedant szuka pociechy u małolaty to sam jest tak pokręcony, że nie wie czego chce.Jeszcze potem bezczelnie zostawi tą dziewuszkę i znajdzie sobie nową. Mężczyzna posiada dwie kobiety: jedną, aby zdobywać, a drugą dla zabawy. I to właśnie te młodziutkie zazwyczaj są dla zabawy. Ojj., nie dajcie się dziewczyny, a jak już przystawiać się będzie, to nie żałować ręki na takich. Tacy mężczyżni nie znają granic, i są zdolni do coraz to większych rzeczy. Co, jak co, ale swoją godność trzeba posiadać ot, co.W ogóle nie kumasz cza czy, a się plujesz. Grr…
~n-n · 9 czerwca 2008 o 15:39
Nie przesadzaj laska z tymi niewinnymi dziewuszkami! Nie te czasy, nie te obyczaje. Niewinne laski, to chyba tylko już w bajkach pozostały niewinne. Niestety, co do generalnej treści prawda jest zawsze taka sama, zresztą potwierdzają ją same kobiety zarówno w życiu, jak i w literaturze. Kombinacja, intryga – to rola kobiety. Zaś „niebezpieczne związki” to jej namiętność. Polki są znane ze swoich umiejętności oplatania faceta jak bluszcz. Jest takie znane zjawisko polsko-włoskie polegające na tym, że największe polskie koszmary zawsze uwiodą jakiegoś (często bardzo przystojnego Włocha), na wszelki wypadek od razu na dziecko, itp. Jeśli posługujemy się stereotypami w jedną stronę, to bądź laska wyrozumiała i w drugą. Jeśli nie jesteś, to masz problem. A ja się śmieję!
~Na pewno nie laska · 9 czerwca 2008 o 16:31
Trochę kultury. „Laska” to możesz mówić do kobiety, z którą jesteś, jeśli oczywiście ci na to pozwala. Ja się ów „laską” nie czuję. A już bynajmniej nie pokrętną…
~n-n · 9 czerwca 2008 o 19:01
I zawsze najgłośniej o kulturę wołają ci, którzy pierwsi po mordzie chcą innych trzaskać. Eh, szkoda gadać… Więcej powściągliwości, Laska! 🙂
~Nie laska. · 9 czerwca 2008 o 19:25
Wyobraź sobie samcze, że nie jestem tą osobą, która chciała „walić po pysku”. Z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że ciągle jesteś na etapie egocentryzmu młodzieńczego. Pozdrawiam.
~n-n · 9 czerwca 2008 o 21:00
W takim razie lubisz być tą pierwszą, która z wrzaskiem leci na barykady w nie swojej sprawie. Smutne, Laska!
~PK3HDQ · 10 czerwca 2008 o 22:41
Oooo ale tutaj ktoś namieszał. Kto się pode mnie podszywa he?.Ty!:” na pewno nie laska”, jak śmiesz się podszywać pod tą osobę,która napisała komentarz ,pod którym ten walczący ogier wyciągnął swoje pazury i zaczął bazgrolić. Szmacicie się wszyscy jak tylko możecie., wiem, że modnie jest być niekontaktownym ,ale wybaczcie. Nikt nie będzie się PODE MNIE podszywał. Co za bezczelność, i daruj zgrywania mądrej laski. Po prostu, aż mnie ciarki przechodzą kiedy mówię do Ciebie LASKA. Ciao!
~Kaja · 10 czerwca 2008 o 00:23
Racja! Kiedy w ostatnią sobotę na przyjęciu u znajomych ich 18-letnia podpita córunia usiłowała się dobrać do rozporka starszemu o 30 lat mężczyźnie, sama miałam ochotę trzasnąć ją w ten durny pysk. Niewinne dziewuszki….ha! ha! Koń by się uśmiał!!!
~a. · 9 czerwca 2008 o 22:11
A mi się przypomina ciągle Pestka A.Kowalskiej… i to trudne uczucie.o2v6zi
marcinwlondynie@op.pl · 9 czerwca 2008 o 23:01
wow! 25 komentarzy! Marto, to dobry, goracy temat…
~L.A.L.K.A to nie jestem ja! · 10 czerwca 2008 o 22:54
A Ty chłopcze, bez takich numerów. Wiem, że czujesz się fajny kiedy mówisz to słowo, ale modnie jest być modnym. Facetów trzeba zrozumieć i olać!.
~nati · 17 czerwca 2008 o 15:22
mi to nie grozi :1. jestem za młoda bo 15 lat2. mialam ostatnio chlopaka jak bylam (hmmm) w 6 klasie (wcele nie jestem brzydka, nawet ładna, ale inna niż wszyscy np.. bez nalogów) więc już chyba straciłam poczucie że ktoś mnie kocha
~szachal · 9 października 2010 o 22:03
Naiwność jest podwaliną waszej natury, jest dwuznaczna i czasami spełniająca wasze pragnienia… czasami
~Czekam na krytykę oczywiście, bo czego innego mogę się spodziewac ;) · 7 sierpnia 2012 o 19:53
Mam 17 lat. Miesiąc temu spotkałam się na swojej drodze 36-letniego żonatego mężczyznę z dwójką dzieci. Ma żonę, która go nie akceptuje, krytykuje, i traktuję jak dziecko nie okazując mu miłości. On przynajmniej tak twierdzi. Po miesiącu udało nam się znaleźc kilka dni, żeby przejechac całą Polskę i spotkac się choc na chwilę. Nie uważam siebie za złą kobietę. Nie mam wyrzutów sumienia. Jestem ciekawa jak to się potoczy. Z jego oczu wyczytuje, że jest we mnie zakochany, ale wiem, że nie jestem jego pierwszą kochanką, facet ma dużo kompleksów i wciąż szuka potwierdzenia swojej atrakcyjności chocby w uśmiechu innych dziewczyn, kobiet. Jestem ciekawa jak to dalej się potoczy 🙂
~Czekam na krytykę oczywiście, bo czego innego mogę się spodziewac ;) · 7 sierpnia 2012 o 19:53
Mam 17 lat. Miesiąc temu spotkałam się na swojej drodze 36-letniego żonatego mężczyznę z dwójką dzieci. Ma żonę, która go nie akceptuje, krytykuje, i traktuję jak dziecko nie okazując mu miłości. On przynajmniej tak twierdzi. Po miesiącu udało nam się znaleźc kilka dni, żeby przejechac całą Polskę i spotkac się choc na chwilę. Nie uważam siebie za złą kobietę. Nie mam wyrzutów sumienia. Jestem ciekawa jak to się potoczy. Z jego oczu wyczytuje, że jest we mnie zakochany, ale wiem, że nie jestem jego pierwszą kochanką, facet ma dużo kompleksów i wciąż szuka potwierdzenia swojej atrakcyjności chocby w uśmiechu innych dziewczyn, kobiet. Jestem ciekawa jak to dalej się potoczy 🙂
~naiwna · 17 stycznia 2014 o 00:46
Artykuł widzę stary. Trafiłam przez przypadek. Mam lat 20 i od niedawna spotykam się z dwa razy starszym mężczyzną. Prawda żonaty. Nie ma dzieci. A ja sama wiedząc, jak bardzo owa znajomość jest bezprzyszłościowa, brnę w nią z całych sił. Znam wiele historii podobnych do tej opisanej. I w niektóre dni (tak jak dzisiaj) czuję, że te spotkania nie mają sensu, nie wniosą niczego do mojego życia. Jednak przez większość czasu jestem zadowolona. W jego spojrzeniu widzę uczucie. Powstała między nami ogromna zażyłość fizyczna i psychiczna. Mimo tego, iż wiem, że to właśnie ja będę pozostawiona „sama sobie”, a obiekt moich marzeń szybko zapomni o naiwnej młodej dziewczynie, pragnę tego. Ktoś powie o nieprawidłowym lokowaniu uczuć, niedowartościowaniu… kto wie? Jednak każda sytuacja jest inna.. i każda czegoś innego uczy. A ja akurat pragnę czerpać z tej znajomości tyle pozytywnych uczuć i emocji, ile jest tylko możliwe. Na dodatek mam nadzieję, że w sytuacji beznadziejnej, będę potrafiła powiedzieć sobie dość, odwrócić się i odejść.
~tez tak miałam · 10 maja 2014 o 17:16
naiwna, wiem z własnego doświadczenia, że jak to się wyraziłaś „w sytuacji beznadziejnej, będę potrafiła powiedzieć sobie dość, odwrócić się i odejść”… To wszystko pięknie wygląda w teorii, tak naprawdę po jakimś czasie..pól roku, roku…dwóch zaczniesz się zakochiwać Ty sama…wiem bo kiedyś myślałam podobnie…i z dnia na dzień będzie Ci trudniej tak po prostu odejść, zapomnieć o tym człowieku. A on nie odejdzie od żony… Sama jest uwikłana w podobną znajomość i oprócz pozytywnej strony naszej znajomości zaczynam powoli cierpieć…