Warszawa. Apartament Namico.

W Warszawie nareszcie znalazłam dobre dla siebie miejsce. To apartament Namico, na Sokołowskiejhttps://namico.pl/ Na stronie Namico jest dokładny opis (apartament zielony, mniejszy i czerwony, większy). Najważniejsze: Opis i fotki odpowiadają temu, co zobaczyłam i z czego z przyjemnością korzystałam. Najważniejsze dla mnie jest łóżko i odpowiedni na nim materac. Jestem Dowiedz się więcej

Domek Jula w Polańczyku

Domek Jula położony jest na wysokości 5oo metrów, Osiedle na Górce, nr 21.  Z ogromnego tarasu patrzyłam na Solinę i panoramę Polańczyka, która o każdej porze dnia zachwycała mnie innym światłem.  Kawa wypijana o poranku, książka czytana po południu w takim otoczeniu smakuje i zachwyca podwójnie. Materace w łóżku  wymarzone Dowiedz się więcej

Majowo, spotkaniowo, przygodowo

 

Białystok, Wasilków, Grajewo, Ełk – to miejscowości, w których w maju spotkałam się z Czytelnikami. Miły czas. Podróżowałam pociągami, autokarami, taksówkami. Od grudniowego wypadku nie mam odwagi wyjechać w daleką trasę samochodem. Tłumaczę sobie, że w pociągu przynajmniej mogę czytać albo oglądać landszafty.  Gdyby nie walizka, którą trzeba wnieść po schodach z peronu na peron, byłoby całkiem dobrze.

Nowe doświadczenie to spotkania  z dziećmi w wieku 7- 8 lat. Szczególnym było to w bibliotece w Ełku. Mimo że nie planowałam szczegółowo scenariusza, wypadło świetnie. Metoda dramy, którą przed laty wykorzystywałam w pracy w szkole, sprawdziła się na spotkaniu prowadzonym w oparciu o Bartka Wścieklicę. Z radością obserwowałam, jak dzięki dramie dzieci wygrywały swoje emocje, wprawiały w ruch ciało i wyobraźnię. Coś, co wyszło spontanicznie, stanie się inspiracją do konkretnie opracowanego scenariusza.

Spałam w hotelu Rydzewski, po raz pierwszy. Wygodnie, przestronnie, czysto. Wiem, co mówię, dużo podróżuję.

Pogodę podczas podróży miałam różnoraką. Wyjeżdżałam w słońcu, więc założyłam wiosenny trencz. Na dworcu w Białymstoku dopadła mnie burza z piorunami. Kiedy już rozgościłam się w Willi Pastel, przy ulicy Waszyngtona, zza szyb nie było widać miasta, bo tonęło w deszczu, który spadał z nieba jakby lano z cebra. W godzinę potem pokazywano już nieprzejezdne ulice, zalane wiadukty, podtopione domostwa. (więcej…)

Kraków, Platinia Apartments

Nie jestem królewną, ale ziarnko grochu poczuję i spać bym na nim nie mogła.  Dobra noc to dla mnie najlepszy kosmetyk. Dlatego dbam, by w czasie podróży spać w przyjemnych miejscach. Takie ostatnio znalazłam w Krakowie, na Starowiślnej, blisko starego Rynku. Z dworca doszłam pieszo, Plantami. I był to bardzo Dowiedz się więcej

Para prawie idealna

Para prawie idealna

tak zatytułowano nasze spotkanie w Olkuszu, w Zespole Szkół nr 3, organizowane przez Stowarzyszenie  Teatralno-Literackie pod wodzą Przemysława Kani, aktora Teatru Zagłębia. Nasze, czyli moje i Artura Gotza, aktora i wokalisty, będącego tytułowym bohaterem powieści „Idol”. Dla mnie to nowa jakość takie podwójne spotkania. Mówię o powieści, Artur pomiędzy śpiewa. Młodzież słucha, pyta. Są przygotowani do spotkania, to zasługa nauczycieli (dziękuję). Wiem, jak to wygląda od podszewki. Jeśli nauczycielowi się chce, to i młodym się chce. Artur jest moim czytelnikiem, wychowankiem teatralnym, nazywa mnie swoją teatralną mamą, co mi się wyjątkowo podoba. (więcej…)

Aleksandrów Kujawski, Willa Radwan

Ostatnie dni wakacji spędziłam w Aleksandrowie Kujawskim, miasteczku w województwie kujawsko-pomorskim. Obecnie miasto liczy około 12 tysięcy mieszkańców. Stąd zaledwie 6 km do Ciechocinka i 20 do Torunia. Aleksandrów Kujawski został założony w 1834 r., a jego nazwa pochodzi od imienia Aleksandra Sumińskiego, polskiego szlachcica, właściciela majątku Ośno, z którego został wyodrębniony folwark Aleksandrowo.

(więcej…)

Pałac w Żelaźnie

Czy pisarz ma wakacje?
Nieustające. Przecież nie chodzi do pracy, a książki się piszą jakoś tak „pomiędzy”. Tak sobie niektórzy to wyobrażają.Tymczasem kiedy pisanie traktuje się jak zawód, „nieustające ” wakacje dostosowuje się do terminu wydania książki. Promocja i spotkania autorskie to nie tylko przyjemność, ale i duży wysiłek.
Najbardziej lubię pracować w domu, w swoim gabinecie. Kiedy jednak zdarza mi się przyjechać tam, gdzie mogę i wypoczywać i pracować, w dodatku w pięknym otoczeniu, to z ochotą zatrzymuję się na kilka dni. Tak było w lipcu, w Kotlinie Kłodzkiej, gdzie pojechałam w „ciemno”, na trzy dni, a zostałam ponad tydzień. Do pałacu w Żelaźnie podjechałam, by wypić kawę w parku. Ale kiedy zobaczyłam wnętrze i bibliotekę, wiedziałam, że tutaj mam to, co lubię.

 

(więcej…)

Las i Uroczysko

Przygody w Kotlinie Jeleniogórskiej (1)

Czytelnicy znają moją słabość do pałaców i zamków. Z czego ona wynika, pisałam w „Święta Rito…” i w „Autoportrecie z…”. Tym razem chciałam zobaczyć co najmniej 5 takich obiektów w Kotlinie Jeleniogórskiej. Zobaczyłam o wiele więcej, a przecież to i tak kropla w porównaniu z tym, co tam jest. (więcej…)

Święta po kolana w śniegu

No i święta mamy po kolana w śniegu, niczym dwa lata temu!
Czyli co mam być, to będzie, niekoniecznie wówczas, kiedy chcemy.
Biało wszędzie, bezwietrznie, ogromne płaty śniegu spadają co chwilę.
Na krótko wygląda słońce i znów pada śnieg.
Wolałabym siedzieć w słońcu, chwytać jasność i ciepło. Ale jest jak jest, więc przyjmuję i tę biel.
Już trzeci rok z rzędu na Wielkanoc wyjeżdżam do Ustronia. Do „Miłego Zacisza”, z widokiem na Czantorię. Kliknij w słowo „zacisze”. (więcej…)