Brawo, Olgo Tokarczuk!

Na półce z książkami stoi osiem Twoich książek, Olgo. Wszystkie przeczytałam. Każda była dla mnie ciekawa i ważna. Należę do tych pisarek, które nie udają, że nie czytają polskich twórców. Najbardziej jednak lubię tę, której tam nie ma: „Annę Inn w grobowcach świata”. Długo by mówić dlaczego, powiem więc krótko. Czytaj dalej…

Ten pierwszy raz w Ornecie

Drodzy Czytelnicy, jest nowa powieść. Dla tzw. dorosłych. Pogłaskałam okładkę, powąchałam. Jeszcze boję się zajrzeć do środka. Długo nad nią pracowałam. Pierwszy rozdział zaczyna się tak: W którejś z bram tkwi rozwiązanie, pomyślała pewnego wieczoru. Czego rozwiązanie, nie wiedziała. Od tego czasu coś gnało ją ku bramom i żadnej nie Czytaj dalej…

Żywiec czyta

Charles Dantzig, francuski pisarz i publicysta, wydał książkę Pourquoi lire? (Dlaczego czytam?). We Francji wywołała poruszenie. Autor opowiadał w niej o miłości do książek i o tym, dlaczego czyta. W odpowiedzi posypały się wypowiedzi innych pisarzy, artystów, ale także zwykłych ludzi. Spodobało mi się to, co powiedział Frédéric Beigbeder, pisarz, Czytaj dalej…

Wariatka, która czyta

W mojej nowej książce, która właśnie ukazała się w wydawnictwie naukowym „Śląsk”, zebrałam teksty, które pisałam przez wiele lat, drukowałam w rożnych czasopismach i na swoim blogu. Dzielę się w niej swoją radością czytania. Będzie mi miło, jeśli Czytelnicy po tę pozycję sięgną. O „radości pisania” najcelniej powiedziała w swoim Czytaj dalej…

O dziewczynie, która słuchała muzyki tak zwanej poważnej

Proszę mi powiedzieć, jak to jest, że rodzi się geniusz nad geniusze? Na przykład Ludwig van Beethoven, który skomponował trzydzieści dwie sonaty fortepianowe, jedenaście uwertur i szesnaście kwartetów smyczkowych, a także dziewięć symfonii. Jakiż to był niezwykły człowiek, dziwny, porywczy, uparty, roztrzepany. Nuty pisał nawet na zasłonach, serwetkach i obrusach Czytaj dalej…

Jak się ma ulica Chorzowska (dawniej Dzierżyńskiego) do wiersza Antka Pawlaka?

 

 

Obecna ulica Chorzowska kojarzy mi się z pewnym mocnym wierszem Antka Pawlaka, poety z Gdańska. Gdzie Rzym, gdzie Krym, gdzie Gdańsk, gdzie Katowice, pomyślicie Państwo. Otóż poezja nie zna granic ni kordonów, jak rewolucyjnej pieśni zew. Ilekroć tą ulicą przejeżdżam, tyle razy sobie ten wiersz przypominam. By jednak rzecz wyjawić, najpierw o samej ulicy kilka faktów przypomnę

Ulica Chorzowska wiele razy zmieniała nazwę. W latach 1871-1922 była to Königshütter Straße, w latach 1922-1939 kolejno to: Szosa Królewsko-Hucka, znów Chorzowska, potem Katowicka. W czasie wojny wrócono do niemieckiej nazwy Königshütter Straße. Po wojnie, zapewne w całym okresie Polski Ludowej, czyli od 1945 do 1989 nazywała się ulicą Feliksa Dzierżyńskiego. Nazwę obecną powrócono ponownie w pierwszym etapie dekomunizacji.

Ulica ma niespełna pięć kilometrów, biegnie wzdłuż Koszutki i osiedla z niebieskimi blokami, zaprojektowanego przez Stanisława Kwaśniewicza, wzdłuż Dębu, osiedla Tysiąclecia, łączy Katowice z Chorzowem, w dużej części pokrywa się też z Drogową Trasą Średnicową (DTŚ). Na całej długości jest częścią drogi krajowej nr 79. Rozpoczyna się przy rondzie generała Jerzego Ziętka, krzyżuje z aleją Wojciecha Korfantego i Walentego Rozdzieńskiego, potem z ulicą Sokolską, ma dwa tunele, co znacznie ułatwia ruch tranzytowy na osi zachód-wschód. Kończy swój bieg przy granicy miast, obok deptaku do Stadionu Śląskiego, zmieniając nazwę na  ulicę Katowicką.

Trzeba przyznać, że z roku na rok wygląda coraz bardziej imponująco, szczególnie z okien samochodu, kiedy staje się arterią, i z tej pozycji pyszni się biurowcami, wieżowcami, Centrum Handlowym Silesia, wybudowanym na miejscu dawnej kopalni Gottwald i Kleofas, gdzie zachowano wieżę wyciągową szybu „Jerzy”, objętą ochroną konserwatorską. (więcej…)

Babcia Łodyżka and Company

 

Powieść zaczyna się od poszukiwania w warszawskich sklepach jubilerskich drogiej bransoletki z bursztynów, w których można zobaczyć uwiecznione owady, a kończy na znalezieniu bezcennej Bursztynowej Komnaty, będącej legendarnym dziełem sztuki, wykonanym na zamówienie Fryderyka I Hohenzollerna u gdańskich mistrzów obróbki bursztynu i zrabowanym przez hitlerowców w czasie II wojny światowej, a potem zaginionym w tajemniczych okolicznościach. Od tej pory Bursztynowa Komnata stała się symbolem zaginionego skarbu, rozpalającego wyobraźnię historyków i poszukiwaczy. Nawet w tym roku prasę obiegła sensacyjna wiadomość, że komnatę odnaleziono w Starogardzie Gdańskim, leżącym na trasie Królewiec-Berlin. Oczywiście był to dowcip z okazji Prima Aprilis.

W powieści Tomasza Michałowskiego pod tytułem „Tajemnica Bursztynowej Komnaty” skarb udaje się odnaleźć młodemu detektywowi, Michałowi, wspomaganemu przez swoją nastoletnią kuzynkę Magdę, która przylatuje do niego na wakacje z USA, gdzie mieszka i uczy się. Czuwa nad nimi także tajemniczy Hrabia, zlecający detektywowi rozwiązanie „paskudnej” zagadki i wyposażający Michała w samochód o specyficznych właściwościach i niedużego psa, Kajtka, który, jak się okazuje, też nie jest takim zwykłym psiakiem, na jakiego wygląda. (więcej…)

Czytam i staję się wolny

„Czytam i staję się wolny” to hasło przewodnie tegorocznych 21. Międzynarodowych Targów książki w Krakowie. Są to słowa Fernando Pessoi, portugalskiego poety, który tworzył poezję w stylu i manierze wielu fikcyjnych, stworzonych przez siebie, poetów, których nazywał heteronimami. Z każdym nazwiskiem, którymi sygnował publikacje, skojarzone były cechy konkretnej osoby z Czytaj dalej…