Milczenie jest chorobą. Projekt listu do
Milczenie jest chorobą. Nieczułością. Bywa karą.
Manipulacją. Tresurą. Bezradnością. Rezygnacją. Buntem. Bólem.
Czym jeszcze? (więcej…)
Milczenie jest chorobą. Nieczułością. Bywa karą.
Manipulacją. Tresurą. Bezradnością. Rezygnacją. Buntem. Bólem.
Czym jeszcze? (więcej…)
Śnił mi się sernik wiedeński. Konkretny sernik, ten, który jadłam w 1996 roku (o, matko!) w motelu pod Bydgoszczą. Byłam początkującą pisarką. Przyjechałam na spotkania autorskie. Nie mogłam zasnąć, więc zeszłam na dół do kawiarni hotelowej, by poczytać wśród ludzi, przy herbacie. Nie było nikogo, prócz barmana. (więcej…)
Wiosna nas nie rozpieszcza, a jednak, wbrew prognozom, udało mi się spędzić majówkę w plenerze, oglądając wespół z przyjaciółmi, zamki na Szlaku Orlich Gniazd. Cóż z tego, że je widziałam. To prawdziwa przyjemność spacerować dolinami, pośród wapiennych skał. Bobolice, Mirów, Smoleń, Ogrodzieniec, Pustynia Błędowska. (więcej…)
Od 20. lat jestem jurorką w Ogólnopolskim Konkursie Literackim Krajobrazy Słowa, organizowanym przez MBP w Kędzierzynie-Koźlu. Od 16.lat przewodniczę temu konkursowi. Konkurs zyskał renomę, z lokalnego stał się prawdziwie ogólnopolskim i międzynarodowym. Złożyło się na to kilka czynników. To konkurs z tradycją budowaną dobrymi wyborami. Wystarczy prześledzić listę nazwisk, by zobaczyć, kto w Kędzierzynie zaczynał i jak się rozwinął. To konkurs perfekcyjnie przygotowany, z dobrymi nagrodami i zawsze z pokonkursowym almanachem. Jego inicjatorką była wieloletnia dyrektorka, Halina Bulanda, która już przeszła na emeryturę. Nowa dyrektorka, Izabela Migocz, kontynuuje tę tradycję. Widzę w tym wartość, bo łatwo coś zniszczyć, trudniej zbudować. (więcej…)
Najbardziej pamiętam krzywdy, których doznałam od kobiet.
Wspólnym „interesem” kobiet jest trzymać z sobą, wspierać się, choćby z racji płci, uwarunkowań biologicznych czy społecznych. Tymczasem walka o tron trwa już od przedszkola. Zaostrza się w okresie dojrzewania. I trwa, och, trwa. (więcej…)
Kto z nas tego nie przeżył? Dzwoni akwizytorka i namawia do kupienia produktu, wychwalając go pod niebiosa. Grzecznie odmawiasz. Ale ona nie rezygnuje, wiadomo, to jej praca. Czego się pani boi? Mąż nie pozwoli? Wylicza pieniądze? A czy pani mu podliczyła, jego piwa i papierosy? Masz zły dzień, więc słuchasz dalej i po cichu przytakujesz, zapominając, że oto wpadasz w szpony manipulacji. Ileż to ludzi zaciągnęło kredyt na zakup magicznych garnków? A potem w nich nie gotują zdrowych potraw, bo termin spłacenia raty jest ważniejszy. (więcej…)
Trzy lata temu na Wielkanoc, którą spędzaliśmy w Ustroniu, spadł metrowy śnieg. Dla przypomnienia zamieściłam na Facebooku fotkę, na której nurzam się w zaspach. Fajna fotka, robiona z odpowiedniej odległości, więc widać tylko biel i małą postać w czerwonym płaszczu i czarnej czapce. Tym bardziej się ucieszyłam, że tegoroczne święta były cieplejsze, bezśnieżne i wnuki mogły szukać prezentów od Zajączka nie w śniegu, tylko w trawie. Tym razem spotkaliśmy się rodzinnie na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, we wsi Grabowa, gdzie od lat wielu wynajmujemy dom o wdzięcznej nazwie Nordalijka. (więcej…)
Na Martusię z popielnika, iskiereczka mruga, chodź opowiem ci bajeczkę, bajka będzie długa. Hej, hej, sokoły, omijajcie góry, lasy, doły. Karolinka poszła do Gogolina, a ty powstań, wyklęty ludu ziemi, powstańcie, których dręczy głód, i wy ze spalonych wsi i głodujących miast powstańcie, bo bój to jest nasz ostatni, jeszcze Polska nie zginęła, póki chachary żyją, wódkę z wami piją i starodawne dzieje opowiadają. Wina, wina, wina dajcie, bo ranek taki piękny i zielony mosteczek ugina się. (więcej…)
Mieszkam w Katowicach od urodzenia, choć na świat przyszłam w Siemianowicach Śląskich, 1 stycznia, nad ranem, bo tam był dyżur w szpitalu. Ślązaczką jestem z racji miejsca urodzenia, nie z korzeni. W felietonach, które piszę do Gazety Wyborczej, opisuję zapamiętane miejsca i moje z nimi związki. To przygoda. Wertuję książki o mieście, sprawdzam drobiazgi, dopytuję wśród znajomych na Facebooku. (więcej…)
Umiejętność słuchania jest wielką zaletą. To sztuka, bo oznacza, że starasz się współodczuwać, rozumieć. Porównujesz opowieść ze swoimi doświadczeniami. Zastanawiasz się, jak postąpiłabyś w podobnej sytuacji. Przeżywasz tę opowieść. Jeśli opowiadający prosi o radę, zapewne jej udzielasz, choć zastrzegasz, że to tylko twoje zdanie, choć możesz się mylić. Dopóki bowiem nie będziesz naprawdę w podobnej sytuacji, nie wiesz, jak postąpisz. Tylko wyobrażasz sobie, co byś zrobiła, ale nie znaczy, że projekcja stanie się czynem. (więcej…)