Kobiecy los

Dziewczynka, gdy stanie się kobietą, będzie wiedziała, jak poruszać się w świecie. A w szczególności zrozumie, że gdy ją boli, to tak naprawdę nie boli. Gdy jej się chce, to tak naprawdę jej się nie chce, a gdy nie chce, to właśnie chce. Gdy płacze, to histeryzuje i jest niewdzięczna. Czytaj dalej…

O kwartalnik "Migotania" znów trzeba walczyć !

Grupa zapaleńców, z naczelnym redaktorem, poetą, Zbigniewem Joachimiakiem, liderem głośnej w latach 80. grupy poetyckiej „Wspólność”, od 13 lat redaguje kwartalnik literacki „Migotania”.
Pierwszy numer wyszedł pod tytułem „Migotania, przejaśnienia” (czerwiec 2002), był jednodniówką opublikowaną z okazji promocji wyboru wierszy Zbigniewa Joachimiaka
( tytuł był cytatem z jego wiersza).
Pismo w ciągu kilkunastu lat wyrobiło sobie markę jednego z najciekawszych na rynku. Na 28 kolumnach prezentuje poezję, prozę, krytykę literacką, eseistykę. Wychodzi w Gdańsku. (więcej…)

Jak we śnie

Budzę się o 4.34. Dokładnie. I tak od kilku dni. Jeszcze tydzień temu budziłam się o 3. 34. Dreptałam do toalety, wchodziłam ponownie do łóżka. Myślałam, że już na pewno nie zasnę. I jeśli sen nie przyjdzie w ciągu 15 minut, to nie będę go dalej oczekiwać, ani wymuszać. Zrobię sobie melisę, rozsiądę się w ulubionym fotelu, wygodnym dla kręgosłupa, i zacznę czytać. Zazwyczaj tyle tylko zdążyłam pomyśleć i zasypiałam na kolejne dwie godziny, czyli na dobre dzień zaczynałam koło 6. Teraz dzieje się podobnie, tyle, że dzień zaczynam koło 7. Logiczne, skoro o godzinę później się budzę. Tylko dlaczego tak się dzieje? Z taką precyzją co do minuty? (więcej…)

Fragment

Proszę mi powiedzieć, jak to jest, że rodzi się geniusz nad geniusze? Na przykład Ludwig van Beethoven, który skomponował trzydzieści dwie sonaty fortepianowe, jedenaście uwertur i szesnaście kwartetów smyczkowych, a także dziewięć symfonii. Jakiż to był niezwykły człowiek, dziwny, porywczy, uparty, roztrzepany. Nuty pisał nawet na zasłonach, serwetkach i obrusach w restauracji. To znaczy, że nuty nieustająco szalały mu w głowie.
Ponoć IX Symfonię, swoje najwspanialsze dzieło, stworzył, będąc już całkowicie głuchym. Cóż okrutniejszego może spotkać kompozytora i muzyka? Odganiam ponure myśli, dziś mam nastrój niezwykle sentymentalny. Od rana słucham Dla Elizy, oczywiście w Pana mistrzowskim wykonaniu. To popularny tytuł miniatury fortepianowej, Bagateli a-moll WoO 59. Ogarnęło mnie prawdziwe szaleństwo, nawet jak nie słucham nagrania, to i tak słyszę tę muzykę. (więcej…)

Z ostatniej chwili !

Marta Fox, pisarka, która debiutowała przed ćwierć wiekiem zbiorem opowiadań i wierszy pod tytułem „Kapelusz zawsze zdejmuję ostatni”, nareszcie postanowiła się ustatkować. Udało nam się skontaktować z autorką i zapytać o powody takiej desperacji.

Z wrodzoną sobie swadą odpowiedziała: (więcej…)

Jak to zrobić, by dzień wydłużyć?

Jak to zrobić, by dzień wydłużyć?
Jeszcze wcześniej wstawać? To nie działa, bo wieczorem, już koło 20.oczy mi się kleją i czytam nie więcej niż 15 stron, a jeśli oglądam film, zasypiam po 15 minutach. Staram się jak mogę, ale Czas i tak jest szybszy.
Wydaje mi się, że przyśpiesza, i przyśpiesza, i mam go coraz mniej. Wynika to zapewne ze struktury mojego umysłu i sposobu, w jaki przetwarza informacje. Dni spędzone na czytaniu i pisaniu mijają bezczelnie szybko. Dopiero co się wstało, a już upłynął dzień. Jeszcze wczoraj był grudzień, a już styczeń się kończy. (więcej…)

Jaki sens ma moje życie?

– Jaki sens może mieć moje życie, kiedy mam 91 lat, nie gram w teatrze, zapominam, co było wczoraj, przewracam się, łamię sobie żebra, kiedy mieszkam sama, kiedy przywożą mnie na chirurgię, no powiedz, jaki sens – pyta moja przyjaciółka, aktorka, obdarzająca mnie od wielu lat swoją dobrocią. Podaję różne Czytaj dalej…

Od czego zacząć?

Od czego zacząć pierwszy tekst na blogu w 2015 roku?
Gdybym napisała zaraz po pierwszym dniu stycznia, podzieliłabym się radością z urodzinowego dnia, kiedy to skończyłam 63 lata i otrzymałam mnóstwo życzeń od znajomych i mniej znajomych. To naprawdę miłe, że tak wiele osób mi dobrze życzy.
Gdybym napisała w dwa dni później, mogłabym opowiedzieć, jaki bajecznie biały się zrobił Śląsk, kiedy nocą spadło dużo śniegu i ścisnął lekki mróz. Mogłabym też opisać pierwszy zimowy spacer w tym roku.
Piątego stycznia mogłabym podzielić się wrażeniami z lektury biograficznej książki o Orianie Fallaci, autorstwa Cristiny de Stefano. (więcej…)

Tuż tuż

Nieprawdopodobne. Kiedy to się stało, kiedy przeminęło, odfrunęło? Ile dobrego było, ile złego, co nas nauczyło? Co nam dało minione, co zabrało? Czego żałujemy, co chcielibyśmy cofnąć i czy warto? Czy wyciągniemy wnioski i co z wyciągniętymi zrobimy? Czy machniemy ręką, czy parskniemy? A może staniemy się lepsi, mądrzejsi? Czy Czytaj dalej…

Przedświątecznie

Tuż, tuż. A za oknem szaro, buro, listopadowo.
Być może na Wielkanoc sypnie śniegiem. Już tak bywało.

Wyszłam trochę do ludzi.
Chętnie posłuchałam (spotkanie w bibliotece, w Sosnowcu) opowieści Jerzego Illga, dyrektora wydawnictwa „Znak”, wydawcy Noblistów. Studiowałam z nim na I roku filologii polskiej, potem się rozminęliśmy, bo Jerzy zawsze chodził własnymi ścieżkami i kontestował, co mu na dobre wyszło. O Miłoszu powiedział, że uważa go za geniusza i mógłby już do końca życia czytać tylko to, co on napisał. Przyznaję, że i ja im starsza jestem, tym bardziej do Miłosza lgnę i utwierdzam się w arcygenialności jego utworów, które stają się Księgą. (więcej…)