Godzina, której nie ma na moim zegarze

Jeszczekilka lat temu napisałabym, że obudziłam się o godzinie, której nie mana moim zegarze. Coraz częściej budzę się o niej, sama, bez budzikowychponagleń, więc muszę się pogodzić, że 6 rano istnieje.  A dziśzaistniała boleśnie, ból głowy urzeczywistnia od razu, dlategozrezygnowałam z porannego łóżkowego czytania i od wzięłam się do pracy.W dodatku bez kawy, bo nie było Janusza i nie miał mi jej kto zrobićani podać. Nie cierpię uruchamiania całej tej syczącej maszynerii dlazrobienia filiżanki espresso. Dowiedz się więcej

przypadki, znaki

     Nie wiem, co te wszystkie przypadki znaczą. Nie poddaję się im bezwolnie. Czasem powtarzam: „Panie, bądź wola Twoja. I moja.”Im dłużej żyję, tym mniej wiem „na pewno” i tym mniej się upieram przy swoich racjach. Nieraz zdarzyło mi się złorzeczyć samej sobie, bom stara a głupia, bom ciągle naiwna, bo po co mi to było, i czy ciebie życie niczego nie uczy? I czy już tego nie przerabiałaś?Cierpiałam, wpadałam w czarne dziury, przyrzekałam sobie, Dowiedz się więcej

Tak zwane przypadki

     Przypadki nie istnieją. Im więcej tak zwanych przypadków, tym bardziej wyglądają na poselstwo Losu. Ok, powtarzam się do znudzenia, bo już w wielu książkach o tym pisałam, w „Ricie” też. Powtarzam za innymi: za Mertonem, Kunderą, Cortazarem…Za kim jeszcze?     A teraz konkretnie, o sytuacji z ostatniego roku. I w punktach, by było przejrzyściej, co w tym „przypadku” jest ważne:          1. Czytałam namiętnie Orianę Fallaci. Szczególnie przemówiła do mnie „Siła rozumu” i Dowiedz się więcej

Gimnastyka

      U mnie dzieje się NIC, naprawdę.Ponoć nie mam poczucia humoru i nie ma we mnie radości. Siedzę i piszę, od stroniczki do stroniczki, każdego by znudziło. Poza tym, skoro piszę powieść, w której ma być dużo śmiesznego, to się wypstrykuję w pisaniu i nie błyszczę dowcipem w życiu. Gdzie mam zresztą błyszczeć, skoro prawie nigdzie nie bywam. No, czasem tylko gdzieś wyfrunę.     Od kilku dni, z konieczności, chodzę na rehabilitację kręgosłupa. To Dowiedz się więcej

Wiersz na dobranoc

Modlitwa pierwszoklasisty   Och, moje cudneAnioły, pilnujcie mnie,kiedy przechodzę ulicę w drodze doszkoły albo gdy wbiegam na niąniespodzianie, bo mój pies dzikuszobaczył po drugiej stronie koleżankęz długimi uszami.   Och, moje cudneAnioły, pilnujcie mnie, bodruga strona ulicy jest zawsze ciekawsza odpierwszej a przecież muszęwrócić do domu aby mama nieczekała za długo nabalkonie. Tam wieje zimnywiatr od którego możnadostać kataru, cudneAnioły.   Och, cudne Anioły, pilnujcie  mnie dzisiaj i jutro, i zawsze, nawet jak będęduży.

Powroty do miejsc…

     Ponoć zbrodniarz zawsze wraca na miejsce zbrodni. Czy tak jest tylko w powieściach i filmach kryminalnych, czy to jakaś prawidłowość psychologiczna? Muszę porozmawiać o tym z moją córką, psycholożką.     A co jest takiego w miejscach z dzieciństwa, choćby tych źle się kojarzących, że chce się tam wracać? Dlaczego we mnie istnieje potrzeba, by zobaczyć swoje najwcześniejsze wspomnienie z czasów, kiedy miałam 3 latka?     Byłam tam znowu. Stałam i patrzyłam. Nie weszłam. Tym razem nie Dowiedz się więcej

Brak tytułu

    Co się znajduje w mojej torebce? Miałam dziś okazję sprawdzić: 3 szminki,puderniczka, 5 długopisów ( komu je podebrałam?) wizytownik z wizytówkami,pieczątka firmy, szczotka do włosów,  podręczny laptop, czyli kalendarz (jedna strona na jeden dzień), notesik na złote myśli, paczka chusteczek donosa, jajko niespodzianka od wnusia, 2 telefony komórkowe,  opis zdjęćrentegnowskich kręgosłupa, czerwona róża na agrafce ( podarunek od p.Łopuszańskiej – jak ją przypnę do czarnego swetra, to z ubrania dziennegozamieniam się w popołudniowe), klucze do Dowiedz się więcej

poza biurkiem

     Cały dzien poza biurkiem. Rzucona w codzienność, w której nie wszystko zależy ode mnie.Przy biurku czuję się bezpiecznie, bo panuję nad sytuacją. Otwieram plik i zacieram ręce, widząc białą kartkę na ekranie komputera. A po odejściu od niego nie umiem załatwiać spraw i zżymam się na opieszałość bezczelnych urzędniczek.      Kupiłam obraz Ewy Jędryk-Czarnoty ( kolejny). Tak piękny, że dziś nie będę spać, tylko wgapiać się w niego przez całą noc. Chcę go podarować Dowiedz się więcej

Wchodzenie z gawry do teatru

     W Katowicach są dwa teatry prywatne, które lubię: Teatr Korez i Teatr Bez Sceny.Korez był pierwszy, powstał w 1991, czyli 16 lat temu (o, matko). Pierwszym głośnym spektaklem był „Scenariusz dla trzech aktorów”. Kiedy dostałam zaproszenie na pemierę, pomyślałam, że panowie zwariowali, porywając się z motyką na słońce. Jeszcze miałam w pamięci aktorski kunszt Peszka i Grabowskiego, a tu jakiś amatorski zespół postanowił pójść w ich ślady. Poszłam podziwiać klęskę, a tymczasem zakochałam się Dowiedz się więcej

żyć dokładnie

     Postanowiłam zrewolucjonizować swoje życie. Żyć dokładniej.Do tej pory nie miałam czasu zwiędnąć, bo się spalałam. Może po to, by śmierci, tej wariatce, jak mówił Edward Stachura, zostawić tylko popiół. Chlubiłam się swoim spalaniem,  podpowiadałam sobie: Spalmy tę czarownicę, będzie cieplej.Bynajmniej teraz nie chcę się skazywać  na więdnięcie, ale mam wielką potrzebę żyć dokładniej. Celebrować to, co lubię. Jak spacer, to spacer, jak dziś, o poranku. Jak zabawa z wnukiem, to na całego ( to zresztą Dowiedz się więcej