trudny dzień

     To był trudny dzień. Niestety, nie przy biurku i nie w swojej dziupli. Przeze mnie przyjaciel spóźnił się na samolot. Gdyby nie był tak dobrze wychowany, to by częściej zerkał na zegarek.      A potem facet się zagapił i stuknął w mój samochód swoim. Wyszedł, przeprosił, powiedział, że jego wina i że nic się nie stało. Tak mnie zamotał, że straciłam swoją przebojowość. O mało go nie poprosiłam, by się nie smucił. A kiedy Dowiedz się więcej

Brak tytułu

Aby nie wystraszyć Czytelników swoimi wspomnieniami o paleniu, coś erotyczego na dobranoc: Chciałbym Chciałbym wejść w ciebie jak w najbogatsząbibliotekę Pozwolić się uwieść wszystkim twoim stronom Oswoić się rozgościć a potem smakować szczegóły każdej linii wiodącej w plus minus nieskończoność Chciałbym z grzbietu powracać do miejsc które mnie urzekały oddaniem lub zakazem Urzekały mnie  ponad miarę i ponad do tej pory czytaną przyzwoitość Chciałbym przeżyć sezon w piekle a może i dwa – zdziczeć złagodnieć Dowiedz się więcej

uzależnienie

     Jestem palaczką, 7 lat w trzeźwości nikotynowej.Od siedmiu lat nie zapaliłam ani jednego papierosa. Wyczuję palącego na odległość, choćby nie wiem, jak się starał zatuszować zgubne skutki swojego nałogu. Wyczuję go tak samo,jak bite i molestowane dziecko, jak „zasznurowanego” dorosłego.     Paliłam od 17. roku życia, zaczęłam na dobre na I roku studiów (wszystko zaczynałam wcześnie). Paliłam najpierw bardzo wredne papierosy, sporty w dziesiątkach. Czy ktoś je pamięta? Czasem pachnącego carmena, które kiedyś pachniały. Potem Dowiedz się więcej

wiersz o miłości

Jak drzewo   Jest jak drzewo macha rękami często słyszę jak szeleści. Przytulam się do niego jak do brzozy i wówczas rosnę w siłę łagodnieję. A on pręży się jak młody bóg jak młody bóg o którym marzyłam w przeszłości choć odrzucałam pokusy ciała i żądze wedle nakazów kościoła i mistyków. Teraz gdy gwiazdy stwardniały gdy oczy spłowiały namiętność każe nam być latawcami i trzymać się wzajemnie za sznurki.    

agent Szczypiorski, biedni uczniowie

     Od dwóch dni myślę o dokmunencie „Biografia z erratą” ( emisja w TV, w ponieziałek, po godz. 23.), dotyczącym Andrzeja Szczypiorskiego. Errata miała polegać na tym, by pokazać, jakim był wrednym agentem. I z jakiej wrednej rodziny pochodził. Ojciec agent, potem syn agent ( pisarz) i tegoż pisarza syn także agent. Celowo nie zapamiętałam na czym ta agentura polegała, kto kogo zdradził, a także z kim i przeciwko komu spiskował. Już mnie to przestaje Dowiedz się więcej

Brak tytułu

     Wczoraj po całym dniu poza domem, a także po pracy przy biurku, zrobiłam sobie ucztę teatralną przed telewizorem, oglądając „Narty Ojca Świętego” Jerzego Pilcha, w reżyserii Piotra Ciepielaka, z Januszem Gajosem, Jerzym Radziwiłowiczem, Władysławem Kowalskim w rolach głównych. Czytałam „Narty”, ale czymś zupełnie innym było wsłuchanie się w tę boską interepretację, w każdą frazę, śledzenie nienagannej dykcji. Uwielbiam Pilcha, więc lubię wszystko, co napisał, a już na punkcie jego trzech ostatnich ksiażek ( Dowiedz się więcej

w biegu

     Dziś od rana w biegu. Odebrałam  z dworca Agnieszkę Frączek, która przjechała do biblioteki na spotkanie z przedszkolakami. Miałyśmy ponad godzinę do spotkania, więc zaczęłyśmy znajomość od śniadania. Jest w Katowicach, koło Placu Miarki, przytulna knajpka o nazwie „Firma”, gdzie serwują śwetne śniadanka ( sprawdziłam wielekroć), a także świetne pierogi, z różnym nadzieniem – sprawdziłam wszystkie nadzienia i ulubiłam ze szpinakiem.     Wszystko mi się dziś podobało w tym brzydkim mieście, może dlatego, że nie Dowiedz się więcej

pracowita niedziela

     Jest niedziela, a ponieważ dzień święty trzeba święcić, więc święcę go pracą. Lubię swoją pracowitość w niedzielę, ponieważ wszyscy odpoczywają i nikt mi nie przeszkadza. Telefon milczy, nikt nic ode mnie nie chce, może myślą, że i ja leżę do góry dnem, co skądinąd zaraz zrobię, na 15 minut, by dać odpocząć kręgosłupowi.     Skończyłam czytanie prac gimnazjalistów na konkurs pod tytułem „Stop agresji !”. Ponad 150 stron maszynopisów. Wszystkie ciekawe, choć niektóre odgórnie „podręcznikowe”, Dowiedz się więcej

wielkie pisanie

     Czy przymus pisania minimum 2 strondziennie działa motywująco?Tak, oczywiście, działa motywująco. Bo nawet jak się nie pisze i robi inne codzienne rzeczy, to i tak myśli się o pisaniu, nie wychodzi się z pisanej książki, rozmawia się z bohaterami, opowiada im się swoje myśli. Bohaterowie powieści stają się moimi domownikami – albo ja jestem ich nieustannym gościem. Kiedy więc siadam przy biurku choćby i po całym dniu spędzonym poza nim, to czuję, że nie Dowiedz się więcej

dwie stroniczki

     Dzień rozpoczęłam konkretnie – od wizyty…u księgowej. Zwlokłam się z łóżka mimo boląych lędźwi, wypiękniłam się, potuptałam na parking, wsiadłam w samochód, umościłam się na fotelu, dojechałam. Ale jak tu wysiąść? Sprawdziłam we wszystkich lusterkach, czy nie ma wokół ludzi, którzy by mogli podejrzeć moje dziwne wygibasy i dopiero wtedy, opierając prawy łokieć  o kierownicę, a lewą ręką uczepiwszy się pasa bezpieczeństwa, podniosłam się i osiągnęłam z nieukrywaną dumą postawę wyprostowaną. W sumie to Dowiedz się więcej