Chociaż fragment

     W poprzednim wpisie podałam link do rozmowy ze mną, publikowanej na stronie wydawnictwa Akapit-Press.Przeczytałam ją teraz i kopiuję fragment. Może ktoś się skusi na przeczytanie całosci..To w ramach bycia egocentyczką, hihi.– Może pani napisać na zamówienie? Naprawdę?Mogę, oczywiście. Co w tym złego? Przecież to ja decyduję, co i jaknapiszę. To ja decyduję, czy mi temat odpowiada, czy nie. Staram siętrzymać poziom i nie sprzeniewierzać się sobie – to jest dla mnieważne. Trzeba wiedzieć, kiedy Dowiedz się więcej

Pracowicie

Pracowicie        Coza wredne uczucie…pracuję od rana do nocy, a pracy i tak przybywa. Nibyjuż… to znaczy po latach wielu, nauczyłam się odmawiać, mówić „nie”,  a jednak nie do końca. Asertywność nie jestmoją specjalnością. Umiem bronić się przed wampirami energetycznymi, wiem, codla mnie ważne, a jednak ciągle pakuję się w prace, które mnie ani wewnętrznie nierozwiną, ani nie przyniosą mi szczególnej satysfakcji. Niby drobiazgi, a jednakpoświęcam na nie kilka godzin, nie umiem i nie Dowiedz się więcej

11 września

11 września      11września 2001 roku, Salon Literacki, godz. 17.00, spotkanie z poetką, BasiąDoniec, promujące jej tomik „Dwa  metrynad ziemią, dwa metry pod niebem”. Gościeprzychodzą, witają się, uśmiechają, ale tak jakoś nie do końca. Widziałaś?Słyszałeś? – pytają. Niekomentują przerażenia przymiotnikiem. Żadnym. Wszystkie stały się nagle zbytnędzne. Wszystkie przymiotniki w tymdniu umarły.      Jakw takiej chwili rozmawiać  o poezji? -Choćby się jutro miał skończyć świat – i tak dziś posadzę swoje drzewo –  na powitanie cytuję Dowiedz się więcej

katowicki dworzec

     Przez kilkanaście tygodni trąbiono  w prasie o tym, że katowicki dworzec jest  brudny i szukano sposobu, jak by go wyczyścić. Wypytywano rożnych ludzi o to, jaki mają pomysł na dworzec, co z nim zrobić. Architekci uznali go za dzieło sztuki, które trzeba uratować.Mnie też zapytano. Powiedziałam, że trzeba go zrównać z ziemią, ziemię zaorać i zbudować nowy w zupełnie innym miejscu. Mało budujące było moje marzenie. Nic na to nie poradzę, zdania nie zmienię. Dowiedz się więcej

w biegu

      Literaci są jak pawie, którym rzuca się nędzną garść ziarna i czasami wyjmuje, zeby pokazać jak roztaczają ogony.Tymczasem koguty, kury, a szczególnie kaczki przechadzają się swobodnie po podwórzu i do woli napełniają żołądki.Chamfort PS. Jestem w biegu, pomiędzy jednym spotkaniem a drugim. Pozdrawiam serdecznie, zajrzę wieczorem.

Sobota z poezją

Sobota z poezją        Dziśprowadzę spotkanie z poetką, Renatą Putzlacher ( Katowice, Czytelnia, Młyńska5, godz. 16.00). Spotkałamją w 1989 roku, w Lubinie. Odbierałam Grand Prix, swoją pierwszą w życiunagrodę literacką, w ogólnopolskim konkursie na opowiadanie o miłości. Była już wtedy poetką znaną w środowisku, lubianą, hołubioną. Apotem…oglądałam w Czeskim Cieszynie wszystkie premiery teatralne i pisałamrecenzje do ogólnopolskiego pisma teatralnego. Renata była tam dramaturgiem ( unas: kierownik literacki), więc miałyśmy okazję się polubić. Teraz mieszka Dowiedz się więcej

Za niewinność

Za niewinność        Najbardziejcierpiałam wtedy, kiedy posądzano mnie o coś, czego nie zrobiłam lub niepowiedziałam. Kiedy zarzucano mi kłamstwo, a ja nic nie miałam na swoją obronę. Kiedy przez pół dnia pisałam wypracowanie, za które otrzymałam ocenęniedostateczną z uwagą „praca niesamodzielna”. Opisałamtaką scenę w powieści „Batoniki Always miękkie jak deszczówka”.       Jakudowodnić swoją niewinność? Jakudowadniając, nie tracić nadziei i wiary w sprawiedliwość? Jaknie tracić wtedy godności? Cóżwarte są przysięgi, jeśli na swoją obronę ma Dowiedz się więcej

Taka myśl na dziś

Łatwiej jestpodróżować, niż się zatrzymać, ponieważ póki zdążasz do celu, możesztkwić w marzeniach. Dopiero kiedy się zatrzymasz, spotykasz się zrzeczywistością. Anthony de Mello  

opowiadacz historii

Deszcz leje. Co ja mówię…śnieg sypie. Naprawdę. Nic nie widać. Czytam książkę Remka Grzeli.Znałam ją w maszynopisie, czyli w fazie brudnopisu.Odkładałam lekturę na taki dzień śniegowy i cichy. Odkładałam – jakby z obawą – bo a nuż rzecz ukończona mnie nie zaintryguje tak samo,jak ta, która powstawała na moich oczach.Nie mogę się oderwać.Czytam od rana. Otworzyłam komputer tylko po to, by odebrać pocztę i napisać o tym, co teraz.Historia z Andrycz mnie rzuca na kolana.Rzeczywiście Dowiedz się więcej