Mroźno

Bardzo mroźno u nas.  Minus 12 stopni. Mordek rano co krok podnosił jedną nogę do góry, by ją ocieplić o futerko. Drzewa oszronione, świeci słońce.Może ta Pani zima wygląda tak:  Trochę kiczu nie zawadzi.Od rana w kuchni. Zrobiłam już karpia po żydowsku – bardzo to pracochłonne, ale lubię, Madzia lubi, więc raz w roku się wysilam.Jeszcze dziś zrobię kulebiaczki z kapustą i grzybami ( kapusta już gotowa) i zagniotę kruche ciasto, które poleży w lodówce do Dowiedz się więcej

Wyrzucanie

Wyrzucanie       Wczoraj caluteńki dzieńpracowałam jak wariatka i wyglądało to mniej więcej tak:          W nocy zregenerowałam siły i odrana zaczęłam wyrzucać. I choć robię to 3 razy w roku, to i tak mam cowyrzucać. Człowiek jak chomik, gromadzi na złą godzinę, obrasta w rzeczy, któremu są niepotrzebne, a zabierają przestrzeń potrzebną do życia, osaczają z wielustron. Stare kapcie, sprane trykoty, pożółknięte firanki, nieużywane serwetki, kabelki, druciki-dupiki, workifoliowe, słoiki, plastikowe pudełka po lodach, wycinki gazetowe, Dowiedz się więcej

Kolega Mela Gibsona

KolegaMela Gibsona         Wspaniały aktor, którego podziwiam od  16. lat, bo wtedy po raz pierwszy zobaczyłamgo w „Scenariuszu dla trzech aktorów” Bogusława Schaeffera, granym w amatorskimteatrze KOREZ. Zmierzenie się z tym autorem i braćmi Grabowskimi ( po ichsłynnej inscenizacji tego dramatu) dało im przepustkę na wszystkie sceny. Wciągu jednego sezonu teatralnego uwiedli publiczność, grając spektakl 240 razy( Złota Maska 1991/92 za aktywność artystyczną). Po raz pierwszy zdarzyło się w24.letniej wówczas tradycji przyznawania tych nagród, Dowiedz się więcej

niedzielny wieczór

     Pozdrawiam w niedzielny wieczór.Dzień był szary, bury i ponury. Pracowity, bo ja lubię dzień święty święcić pracą twórczą od rana do późnego popołudnia, z przerwą na obiad własnoręcznie przyrządzony. Oderwałam się dla higieny psychicznej, by zrobić pangę w sosie beszamelowo-koperkowym. Do tego jarzyny na patelnię ( uratował je Janusz, bo wrzuciwszy, zapomniałam).     Wieczór w Teatrze Korez, na monodramie „Kolega Mela Gibsona” w wykonaniu samego Dyrektora Dyrektorowicza, czyli Mirka Neinerta. Dla mnie bomba, ale o Dowiedz się więcej

Chłopiec z deszczu, czyli Filip

Chłopiec z deszczu, czyli Filip       Zaczęło się tak: „Nie mogę się doczekać aż obojezłamiemy zasadę i jednak się poznamy… albo przynajmniej podamy sobie ręce.Pozdrawiam, dziękuję za „Ciężarówki”, za dedykację. Czekam na deszcz.Bez deszczu się wysycha. Bez miłości można trwać – Pani o tym doskonale wie”.        To fragment listu  sprzed dwóch lat. Znamy się od kilku lat inie znamy. On mnie zna więcej, bo przynajmniej czyta moje książki, a ja niemiałam okazji słuchać jego Dowiedz się więcej

Mikołaj, Gwiazdor, Dziadek Mróz, Dzieciątko

Mikołaj, Gwiazdor, Dziadek Mróz, Dzieciątko ? Do kogo kto przychodzi? Napiszcie, proszę. Oto wyjaśnienia Włodka Jędrzejczaka w odniesieniu do mojego postu o Mikołaju, który na Śląsku przynosi prezenty 6 grudnia, bo 24 grudnia prezenty przynosi Dzieciątka, nikt inny. Włodek pisze:        „Gwiazdor to Gwiazdor i wymysłem „realnego socjalizmu” jak Dziadek Mróz nie jest.Gwiazdor rozdaje prezenty w Wigilię Bożego Narodzenia w Wielkopolsce (a konkretnie tej jej części, która była pod zaborem pruskim) i Kaszub. Dowiedz się więcej

Kochane Mikołaje

KochaneMikołaje        Muszęsię podzielić tymi fotkami. Przysłała mi je Iwona Lifsches, malarka  mieszkająca w Danii ( link do jej strony poprawej stronie mojego bloga).      Przyokazji powiem, że: 1.Mikołaj na Śląsku przychodzi 6 grudnia, wtedy, kiedy są jego imieniny. Nieukrywa się , nie podrzuca prezentów nocą, przychodzi do domów, rozmawia z dziećmi,którym zadaje pytania. Dzieciom się opowiada, że jeśli były niegrzeczne,to  Mikołaj może im przynieść tylkoobierzyny z kartofli ( w czasach czarnej pedagogiki mówiło Dowiedz się więcej

Podpisuję książki

Zapraszam dzisiaj, 9 grudnia, niedziela, godz. 12.30, Warszawa, Pałac kultury, Krajowe Targi Książki, stoisko Ars Polony ( wejście na prawo), stolik na wprost wejścia.Do zobaczenia, pozdrawiam.

Intensywny dzień, Warszawa

Surrealistycznesytuacje       Cóż za  surrealistyczne sytuacje od samego rana ! Jakiintensywny dzień ( zostało jeszcze 4 minuty do jego końca). Do Warszawy zKatowic wyjechałam o godz. 8.00. Pociąg jechał 5 godzin, drogą okrężną,ponieważ rozkradziono trakcję elektryczną. Większość ludzi ściśnięta była w dwóchwagonach  II klasy z obowiązkowymimiejscówkami.      W wagonach klasy I było kilka osób ( biznesmani odpoczywają). Nie było natomiast żadnego gniazdka elektrycznego, więc nie mogłam się podłączyć do Internetu ( zapomniałamnaładować baterie). Konduktor powiedział, Dowiedz się więcej