Kochana Tola Czerny

Któż nie zna Otylii, tej wspanialej damy, animatorki kultury, królowej amatorskiego ruchu teatralnego? Przyczyniła się do stworzenia licznych imprez teatralnych, widowisk folklorystycznych. Prowadziła seminaria teatralne, konkursy regionalnych gawędziarzy, ogólnopolski konkurs recytatorski i na recenzję teatralną, konsultowała zespoły artystyczne. Imprezy o nazwach Gościniec Korfantego i Śląskie Gody powstały z jej inicjatywy. Otylia Czerny była wieloletnim prezesem Towarzystwa Kultury Teatralnej, potem przez wiele lat prezesem honorowym. Była drobną, kruchą kobietą, której życie nie głaskało po głowie. Wywieziona do III Rzeszy na przymusowe roboty, wróciła zraniona, choć silniejsza. Miała charyzmatyczny głos, doskonałą dykcję, ogromny temperament, siłę przebicia i cudowny uśmiech. O Śląsku mawiała, że to miejsce na ziemi, które trzeba całować. (więcej…)

Roztargnienie też ma swoje dobre strony

Zdarzyło mi się to po raz trzeci w życiu. Do Teatru bez Sceny (Katowice, 3 Maja 11) przyszłam o dzień za późno. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam, że zamiast „Przytulonych” o 19.00, grany jest spektakl „Dla Julii” i to od 18.00. Janusz od razu mi przypomniał, jak na pewien koncert przyszłam o 3 dni później, a na jubileusz Dudy-Gracza o dzień wcześniej. Usiadłam na ławce przed zamkniętą bramą do teatru i siedziałam nieruchomo. Próbowałam zrozumieć, dlaczego pomyliłam dni. Dobrze, że dni, bo inni mylili żonę z kapeluszem. Nie chciało mi się wracać do domu. Było mi żal, że nie zobaczę spektaklu. W październiku będzie trudniej znaleźć czas, bo przyjdą kolejne premiery. Wieczór był bardzo ciepły. (więcej…)

Aleksandrów Kujawski, Willa Radwan

Ostatnie dni wakacji spędziłam w Aleksandrowie Kujawskim, miasteczku w województwie kujawsko-pomorskim. Obecnie miasto liczy około 12 tysięcy mieszkańców. Stąd zaledwie 6 km do Ciechocinka i 20 do Torunia. Aleksandrów Kujawski został założony w 1834 r., a jego nazwa pochodzi od imienia Aleksandra Sumińskiego, polskiego szlachcica, właściciela majątku Ośno, z którego został wyodrębniony folwark Aleksandrowo.

(więcej…)

Pałac w Żelaźnie

Czy pisarz ma wakacje?
Nieustające. Przecież nie chodzi do pracy, a książki się piszą jakoś tak „pomiędzy”. Tak sobie niektórzy to wyobrażają.Tymczasem kiedy pisanie traktuje się jak zawód, „nieustające ” wakacje dostosowuje się do terminu wydania książki. Promocja i spotkania autorskie to nie tylko przyjemność, ale i duży wysiłek.
Najbardziej lubię pracować w domu, w swoim gabinecie. Kiedy jednak zdarza mi się przyjechać tam, gdzie mogę i wypoczywać i pracować, w dodatku w pięknym otoczeniu, to z ochotą zatrzymuję się na kilka dni. Tak było w lipcu, w Kotlinie Kłodzkiej, gdzie pojechałam w „ciemno”, na trzy dni, a zostałam ponad tydzień. Do pałacu w Żelaźnie podjechałam, by wypić kawę w parku. Ale kiedy zobaczyłam wnętrze i bibliotekę, wiedziałam, że tutaj mam to, co lubię.

 

(więcej…)

Moja Kochana Wiedźma

Moja kochana Wiedźma

Podziwiałam ją na scenach różnych teatrów, w kuluarach, zdarzało się, że podglądałam z boku jakąś codzienną scenkę z jej udziałem. Chłonęłam słowa wypowiadane z bezbłędną artykulacją, gesty. Wpatrywałam się w srebrną biżuterię, pierścienie, brzęczące na przegubie bransoletki, wisiory ze szlachetnymi kamieniami. Wielka aktorka, mówiłam sobie po cichu, bo wtedy jeszcze nie pisałam. (więcej…)

Wiedeński sernik

Śnił mi się sernik wiedeński. Konkretny sernik, ten, który jadłam w 1996 roku (o, matko!) w motelu pod Bydgoszczą. Byłam początkującą pisarką. Przyjechałam na spotkania autorskie. Nie mogłam zasnąć, więc zeszłam na dół do kawiarni hotelowej, by poczytać wśród ludzi, przy herbacie. Nie było nikogo, prócz barmana. (więcej…)

Majowo

Wiosna nas nie rozpieszcza, a jednak, wbrew prognozom, udało mi się spędzić majówkę w plenerze, oglądając wespół z przyjaciółmi, zamki na Szlaku Orlich Gniazd. Cóż z tego, że je widziałam. To prawdziwa przyjemność spacerować dolinami, pośród wapiennych skał. Bobolice, Mirów, Smoleń, Ogrodzieniec, Pustynia Błędowska. (więcej…)