słowo, którego nienawidzę.
Kiedy przyszłam na ćwiczenia rehabilitujące kręgosłup, właśnie wychodził z nich profesor fizyki, staruszek, po wylewie, ale już bardzo sprawny. Nigdy nie pozwala sobie pomóc, z trudem, ale sam, podnosi się z kozetki, na której ćwiczy w tzw. kracie. Potem powoli uruchamia nogi, stawia krok za krokiem. – Szybciej, panie Dowiedz się więcej