Bez kategorii

Dżerzi i Dżanus

Dżerzi i Dżanus


„On był na pewno inteligentny, ito bardzo. Może nawet inteligentny na tyle, że podejrzewał, że większość tego,co napisał, jest nic niewarte i rozsypie się jak domek z kart przy najbliższympodmuchu. I dlatego potrzebuje jakiegoś wielkiego spektaklu ostatecznego Pamiętasz,Raul, Dżerzi często mówił, że samobójstwo to najlepszy sposób na przedłużeniesobie życia”/…/

„Pamiętaj, ze imd alej od prawdy,tym bliżej Dżerziego.”/…/

„Zresztą gdyby Dżerzi nie zrobiłtak gigantycznej kariery, toby go nie wykończono. Bo człowiek jest ogólnie takulepiony, że wielkiego sukcesu bliźniego nie przetrzyma”./…/

„Wiesz co, Dżerzi. To, copiszesz, jest czarno-białe i płaskie, ty nie piszesz, ty fotografujesz”.

„Aha, więc to oni napisali mojeksiążki. Zdolni ludzie. Dlaczego nie napisali swoich?”

„O pana jest trochę trudno byćzazdrosnym, bo pana właściwie nie ma, pan jest kreacją.”

„I w związku z tym wszystkim siedzęteraz w starej budzie z łańcuchem na szyi i warczę. A Dżerzi naprawdę urwał sięze smyczy”

 

      Dobór cytatów z powieści JanuszaGłowackiego” Good night Dżerzi” nie jest oczywiście przypadkowy. Pamiętam czasy,kiedy Jerzy Kosiński, bo o nim jest w jakimś sensie ta książka, przyjechał do Polskii jak noszono go na rękach. Pamiętam jego występy w telewizji  – sugestywnie, z dziką z ekspresją opowiadał.Kurczyłam się wtedy, naśladując jego postawę, bo choć był cały na zewnątrz, tojednak taki, jakby chciał siebie samego wessać do środka.

     Ciągle też pamiętam słowa prof.Marii Janion, która powiedziała, że nie chce ze mną rozmawiać, bo w „Wyrazach”,kwartalniku humanistycznym, gdzie przez 6 numerów (bo tyle się ukazało) reagowałamrubrykę z poezją, zamieściliśmy wypowiedź Waldemara Łysiaka, nazywającegoKosińskiego klinicznym grafomanem, a cytując Antoniego Liberę, także hochsztapleremi farmazonem.


      Głowacki nie pisze czegoś, o czymbym nie wiedziała. A jednak zrobił to tak, że  wracamdo książki myślami, podobnie jak do filmu A. Wajdy  oZbigniewie Cybulskim, „Wszystko na sprzedaż”. Wajda przecież zrobił film o człowieku, którego nie można było umieścić w ramkach, bo z każdej by uciekł.

Książka Janusza Głowackiego (Dżanus) to nie tylko mierzenie się zlegendą Kosińskiego, to także rozważania o wielkiej mistyfikacji i jejpsychologicznych proweniencjach, o warsztacie pisarza, smaku  i zapachu słów, przypadku, przeznaczeniu,piekle cytatów i tym, że już wszystko było, prócz naszego pojedynczego życia wtym życiu.

in / 124 Views

2 komentarze

  • ~Anna 10 grudnia 2010 at 20:28

    Czytałam. Ma Pani rację. Porównanie z filmem Wajdy jest bardzo trafne.

    Reply
  • ~Maria 11 grudnia 2010 at 19:45

    Nie rozumiem Kosinskiego. Ani tej potrzeby mistyfikacji, ani jego sado-macho. Czy to był wynik jego traumy?

    Reply
  • Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.