Znajomi nieznajomi, na przykład Claude

W czasach mojej młodości, kiedy nie było Facebooka i innych portali społecznościowych, trudniej było zawierać znajomości. Powinnam dodać: odpowiednie znajomości, gdzie „odpowiednie” oznacza to, czego szukamy. Wiadomo, każdy czegoś innego. Zawsze ciągnęło mnie do ludzi dziwnych, innych, wrażliwych. Zdawałam się na Los, nie szukałam nikogo specjalnie, wedle zaplanowanej strategii. I Dowiedz się więcej

Nie ma tego złego

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, powtarzała często moja śp. mama. Lubiłam te chwile, kiedy nagle dostawała olśnienia, uderzała obiema rękami w kolana i w uniesieniu wieszczyła: – A nie mówiłam, nie mówiłam! Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Tak miało być, Dowiedz się więcej

Pomiędzy: zachwytem a zachwytem

Znów jestem „pomiędzy”. Czy bywało kiedyś inaczej? Pomiędzy pisaniem (kończę ostatni rozdział powieści) a czytaniem. Skończyłam „Ciemność prawie noc” Joanny Bator i „Drugi dziennik” Jerzego Pilcha. „Pomiędzy” podczytuję opowiadania Iwana Bunina w nowym tłumaczeniu Renaty Lis. Czytam po jednym, odkładam, wracam. Pomiędzy zabawiam się z moim wnukiem. Wczoraj odbierałam go Dowiedz się więcej

Czy to jest sposób na życie?

Zapisywanie, czytanie, zapisywanie. Zaklepywanie. Po co i na co komu tyle liter? Prowadzę wypisy z lektur (cytaty), zapiski z lektur (impresje), dziennik prywatny, bloga, dziennik spotkań autorskich. Prowadzę też zeszyt wierszy pisanych ręką, czekam aż się scukrują i wtedy przepisuję do komputera. W przeszłości pisałam jeszcze dziennik intymny, w którym Dowiedz się więcej

Z kim trzymam?

Z kobietami trzymam, bo dużo w nich mądrości, siły. One wiedzą, że „Kto nieba nie znalazł tu – w dole/ Ten nie znajdzie go i w Niebie samym” / E. Dickinson/. Trzymam z moimi córkami, Magdą i Agatą, które są wspaniałymi matkami. Trzymam z wnukami: Pawełkiem, Adasiem, Danielkiem. Z Iwoną Dowiedz się więcej

List sprzed ćwierć wieku

„Mamusiu Kochana, jest mi tu dobrze. Widziałam, jak rybacy nosili ryby w wielkich skrzyniach. Nad morzem roi się od meduz i bursztynów. Jak szliśmy do portu, to padał grad. Ale nie bój się, bo jestem cała i zdrowa. Wieczorem dziewczyny rozbierają się za łóżkami, bo chłopcy podglądają, jak ktoś otwiera Dowiedz się więcej

JUŻ po świętach

Już po świętach, jak szybko! Zaplanowałam sobie dzisiaj napisanie tekstu do bloga, ale ponieważ cały dzień zajęło mi kończenie rozdziału powieści o „zołzach”, więc dziś już nie napiszę tego, co zamierzyłam. Daję tylko znać, że po świętach zipię, czego i moim Czytelnikom życzę. Otóż…weszłam na wagę i zdębiałam. ANI grama Dowiedz się więcej