Śledzik
Och, teniegdysiejsze śledziki ! Było, minęło.
Poszłam do Agatkiwieczorem, bo ma dziś imieniny. Poszłam z prezencikiem. Aga mówi, że śledź.Zapomniałam, cały dzień byłam w pisaniu. Zadzwoniłam do Janusza i mówię, że śledź,a on na to, że mówił mi rano, ale pomruczałam coś tam ( bo byłam w pisaniu). Przyszłado Agatki Madzia z Grzesiem i mówią, że śledź. A my bez śledzia. Gadamy,gadamy, a to o Piotrusiu i telekamerze, którą wczoraj otrzymał, a to oTadku-Niejadku (Pawcio prosi, by mu bajkę opowiedzieć). Grześ usłyszawszy o Niejadku, mówi, że śledź.Patrzę na Grzesia i mówię: – Wczoraj wieczorem twoja mama zadzwoniła do mnie,by pogratulować mi zięcia Piotrusia. Nie oglądałam TV, bo byłam w pisaniu.
– Mamo – mówi Grześ, któryteż jest super zięciem, tyle że w mniej rozrywkowej branży – dzisiaj jestśledź.
Dobra, śledź.Kupiliśmy. Zaimprowizowaliśmy. Śledźkorzenny, plastry jajka na twardo, majonez kielecki, cebulka zielona, kiełkirzodkiewki.
Dobre było.
Obiecałam, że prawdziwego śledzia zrobię jutro, w oliwie, cebuli i majeranku.
Zatak przyrządzonego dostałam kiedyś nagrodę restauracji „Labirynt” w Katowicach.Śledzia robił Janusz ( bo ja byłam w pisaniu), ale firmowałam ja, Nazwałam go „W majerankowym chruśniaku”.
Gówna nagroda.
Najlepiej smakował. Ciekawe, czy śledźsię tak spodobał, czy nazwa.
3 komentarze
~Krycha · 6 lutego 2008 o 12:30
Witaj Marto!Pogubiłam się troszkę. Janusz robił śledzika na wczorajszego śledzia,czy tego nagrodzonego w restauracji ” Labirynt ” w Katowicach?Ja do Włodka wczoraj mówię, że śledzik, a on na to, i co z tego.I tyle miałam ze śledzika, bo mi się już go odechciało.Gratulacje dla Piotra, zbiera on ci tych nagród, oj zbiera. Najważniejsze,że zasłużone, bo ma chłopak talent.Krystyna
Marta · 6 lutego 2008 o 19:08
Do restauracji wykonywał Janusz, to sledzie w majeranku to jego patent. Ja firmowalam, bo to do mnie się zwrócono, bym wzięła udzial w konkursie. Nie mialam czasu, bo pisalam. Nagroda byla pieniezna, potęzna.
~Krycha · 6 lutego 2008 o 21:53
No to gratulacje, należą się Januszowi! Pozdrawiam, Krystyna