Bez kategorii

Spotkania, czytelnicy, nagrody

Spotkania, czytelnicy, nagrody

 

        Lubię spotykać się z Czytelnikami. Każde spotkanie wnosi cośinnego do moich doświadczeń. Muszę wprowadzić do spotkań element konkursowy, bozauważyłam, że zarówno młodzież, jak i dorośli uwielbiają wygrywać. Cokolwiek.Niekoniecznie książkę, może być także zakładka do niej. Z oczywistych powodówwolę, by czytelnicy kupowali moje książki, ale wiem, że dzięki takiej „wygranej”może zyskam jednego czytelnika więcej, na czym mi zależy i czego nie ukrywam,bo przecież bez czytelników pisarz nie istnieje.

        Czasem wygraną bywa notes lub ciekawy zeszyt, mogący pełnićtaką rolę.Takim podarunkiem sprawiam sobie przyjemność. Już pisałam,że uwielbiam kupować i dostawać ciekawe zeszyty i tzw. pamiętniki. Więc kupuję, a ponieważ w domu mam zapas na kilka lat, przeznaczam na prezenty. W tego typupodarku jest też element dydaktyczny, ponieważ wręczając notes, mówię, że możesłużyć do zapisywania złotych myśli, wierszy albo do zbierania autografów, boprzecież bardziej elegancko podać autorowi notes zamiast kartki z zeszytu odpolskiego lub matematyki.

 

Pawcio mi powiedział, że moje podarunki to gadżety i dlategoludzie się cieszą.

 A co to są gadżety?– zapytałam.

– To takie małe rzeczy, babciu.

– A do czego one służą?

– One służą do niczego, ale każdy chce ich mieć jak najwięcej,bo każdy lubi gadżety, ja też.

– I co z nimi robisz?

– Buduję dla nich kryjówki z klocków lego.

 

Ciekawam więc, gdzie moje „gadżety” wylądują, oby nie wkominku.

 

 

W tym roku jesienne spotkania bardzo ograniczyłam. Corazstarsza jestem i męczą mnie podróże polskimi drogami.

Obiecałam moim Czytelnikom, że się zmobilizuję i wprowadzędo bloga link z informacjami o spotkaniach. Przykro mi, że na przykład Elwirasię ze mną rozminęła.

26 września wyruszam na Lubelszczyznę, w październiku –Białystok.

Potem już tylko praca przy biurku.”Zuzanna nie istnieje”czeka. Iza Anoreczka musi się wreszcie zbuntować i też czeka na to, aż jejpozwolę. Jesień i zima, także wczesna wiosną w pisaniu, jak zawsze. Ale lubię,kiedy dzień się liczy od słowa do słowa.

 

Po powrocie ze spotkań nadrabiam domowe zaległości. Dziśzrobiłam knedle ze śliwkami. Niby dobre, ale śliwki za mało soku puściły wśrodku. Madzia, moja córka, powiedziała, że nie kupiłam węgierek prawdziwychtylko śliwki węgierkopodobne.

Być może, wyglądały jak węgierki, ale też ile rzeczywygląda, a do oryginału mu daleko.

 

in / 28 Views

2 komentarze

  • ~Elwira 18 września 2010 at 12:21

    I mnie też przykro jest, że się z Panią rozminęłam! I to już po raz drugi.Ale mam nadzieję, ze w końcu to nadrobimy! 🙂

    Reply
  • ~Marta_Oława 18 września 2010 at 12:57

    Fantastycznie, że będzie link z informacjami o spotkaniach!

    Reply
  • Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *