Bez kategorii

Historia pewnego buta

Historia pewnego buta, czyli zakręconeprzypadki, które nie istnieją

 

     Wczoraj oddałam auto do przeglądu, doczego przymierzałam się od dziesięciu dni. Coś mi kazało nagle skręcić w lewo ipodjechać do warsztatu na moim osiedlu, w którym nigdy nie byłam. Mechanikzadawał mi dziwne pytania, na przykład o rodzaj oleju, filtra, pasek rozrządu,klocki hamulcowe. Oczywiście nie znałam odpowiedzi, ale miałam wszystkie poprzednie przeglądypoświadczone, rachunki zachowane i dzięki tej dokumentacji sam znalazłpotrzebne informacje.

     Kiedy mu podałam wizytówkę, zapytał onazwisko panieńskie. Zawsze się wzdrygam na taką inwigilację, kiedy pytają owszystko, prócz rozmiaru majtek, ale mechanikowi jakoś tak ładnie z oczupatrzyło, coś mi to patrzenie dawnego przypomniało, więc wypowiedziałamnazwisko, które nosiłam przez 14 lat. Wtedy on mi powiedział, że wczorajoglądał fotkę z I klasy liceum i zastanawiał się, gdzie też jest ta dziewczyna,którą kiedyś odprowadzał w jednym bucie do domu ( bo drugi mu schowali koledzy,aby mnie nie mógł odprowadzić).

OpowiedziałamJanuszowi o tym, że COŚ mnie pchnęło do tego właśnie warsztatu, a on na to, żez dwojga złego woli, by mnie to COŚ pchało do św. Rity niż do mechaników.

     Po3 godzinach poszłam z psem odebrać samochód. Kiedy byłam blisko warsztatu,zorientowałam się, że nie zabrałam kluczyków od samochodu. Wróciłam się, wpołowie drogi zadzwoniłam do Janusza, by mi kluczyki doniósł. Po kilkuminutach, kiedy już prawie podeszłam pod dom, Janusz zatelefonował, żekluczyków nie ma, bo na pewno zostawiłam je u mechanika razem z autem.

Takbyło, a jakże.

     Pełnapobłażliwości dla swojego zakręcenia, postanowiłam nic już nie robić, bysiebie samej nie oddać w depozyt.

Automi wydawał nastoletni wnuk mechanika, bardzo podobny do dziadka w czasachlicealnych.

Powiedział:- Dziadek prosił, aby pani spojrzała na ten but, zawieszony pod sufitem.

Spojrzałam.But wisiał pomiędzy zimowymi oponami, oddanymi na przechowanie.

Starybut, kiedyś takie nazywano pionierkami.

-Czy pani wie, dlaczego on tam wisi?

-Nie mam pojęcia – skłamałam – widocznie dziadkowi się coś porobiło.

-Babcia mu też tak mówi – powiedział chłopak i uśmiechnął się promiennie, jakdziadek przed 40. laty.

in / 26 Views

11 komentarzy

  • ~E. 13 września 2007 at 17:42

    Ależ fajna historia! To na pewno dziadek? Może choć tato?…

    Reply
    • Marta 13 września 2007 at 17:44

      Na pewno dziadek. Dziadek, widać musiał byc kochliwym i syna spłodzić w wieku np. 20 lat. Jego syn takoż, więc wnuk ma tak na oko 14- 15.

      Reply
  • ~Krycha 13 września 2007 at 17:57

    Chyba jestem nie kumata Marto! Dlaczego nosiłaś panieńskie nazwisko tylko przez 14 lat? Jeżeli jest to pytanie z tych niedyskretnych, to nie musisz na nie odpowiadać. A swoją drogąsympatyczne jest, dowiedzieć się, po tylu latach, że ma się cichego wielbiciela, który przechowuje stary but, jako pamiątkę spotkania z Tobą. Jestem ciekawa czy pamiętasz, jak odprowadzał Cię w jednymbucie. Pozdrawiam!Krycha

    Reply
    • ~Marta 13 września 2007 at 20:06

      To proste. Do 4. roku zycia nosiłam fałszywe nazwisko, bo mój ojciec AK-owiec się ukrywał na Sląsku. Urodziłam się wiec pod falszywym. W 1956 roku, po amnestii, tudziez przewrocie politycznym, ojciec wrócił do wlasnego nazwiska, wiec i moje się zmieniło. A mając 18 lat wyszlam za mąz i przyjęłam nazwisko męza, wiec w sumie nazwisko ojca nosilam 14 lat.Pamiętam tego chlopaka w jednym bucie.Bardzo sie wstydziłam, ze on tak szedl, a wszyscy na nas patrzyli.Ale zgodziłam się, by szedł ze mną. O tym, ze zrobilam dobrze, nie odtrącając go, dowiedziaam się dopiero w domu. Bo mama zobaczywszy nas, zaprosiła go do domu i zrobiła nam prawdziwe kakao. A wiesz, czym ono było w tamtych czasach. Ten chłopak odszedł ze szkoly po I klasie i nigdy go potem nie widziałam.

      Reply
      • ~Gabi 14 września 2007 at 12:58

        Dlaczego ojciec się ukrywał? Tego nie rozumiem.

        Reply
  • ~Agnieszka 13 września 2007 at 18:04

    Historia jak z filmu!Nie no, niewiarygodne ;)Dla mnie bomba.

    Reply
    • ~marta 13 września 2007 at 20:09

      Totalni ekiczowate, prawda? Ale zycie, podobnie jak film, bywa pelne kiczu.

      Reply
  • ~Magdalena 13 września 2007 at 20:01

    Czy to aby na pewno nie kolejne opowiadanie, pani Marto? 😉 Nie, no świetna historia…No i ten but…cóż za pamiątka ;p

    Reply
    • ~Marta 13 września 2007 at 20:07

      Tak, to super pomysl na opowiadanie. Naprawdę. Musze to napisać.

      Reply
  • ~n-n 13 września 2007 at 23:25

    mnie to bardzo wzruszyło. zwłaszcza to dziecięco-nastoletnie dobro, które przetrwało przez lata. To musiało znaczyć dla tego chłopca, a później mężczyzny bardzo bardzo wiele. jeśli ta historia wydarzyła się naprawdę, to spotkała Cię Marto piękna chwila. Kiczowata jak życie :). Eh, to nie łza, coś mi do oka wpadło….

    Reply
    • ~marta 14 września 2007 at 07:31

      Zycie przypomina złą literaturę, prawda? Liczne zbiegi okoliczności zdarzają się albo w zyciu albo w melodramatach. Tylko ze tym w zyciu nikt nie daje wiary, bo mówi się, ze to jak w filmie albo bajce. Najlepsze, ze to wszystko do mnie dotarło dopiero w momencie, kiedy zobaczyłam but wiszący u sufitu. To tak, jakby on był katalizatorem wywołującym wspomnienia.

      Reply

    Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *