Bez kategorii

sny

Po przyjeździe całą noc śnię, że chodzę po nieznanych mi jeszcze zaułkach Paryża i odkrywam cuda. Zawsze udaje mi się wyjść na właściwą ulicę, znaleźć metro, dojechać na rue de la Convention.
Dziś śniłam wędrówkę po jakimś polskim mieście. Z niego miałam dojechać do Warszawy, ale pomyliłam pociągi i pojechałam do Nikąd. Nikt nie potrafił mi powiedzieć, co mam zrobić, gdzie wysiąść, nie było konduktora, ludzie milczeli, jednym słowem – trafiłam na pociąg widmo, polski koszmar, w dodatku bez toalet.
Senniki mówią, że  pociąg jest zbiorowym symbolem podróżowania przez życie zaplanowaną trasą i według rozkładu. Taki sen może też oznaczać wybranie niewłaściwej drogi życiowej i konieczność zboczenia  z niej, by naprawić błąd. Czyli:
1. Nie powinnam wsiadać do polskich pociągów, lepiej jeździć po Polsce samochodem.
2.Jestem jak kocica, wolę własne ścieżki.
3.Powinnam wrócić do Paryża?
4. Powinnam zostać w domu, bo wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.

  Lubię tę piramidę przy Luwrze, nie przeszkadza mi jej nowoczesność.

  
Sekwana i Notre Dame.

  
Galerie  D`art na Montmartrze. Cudeńko.

  
Montrmartre. 130 m n.p.m. Najwyższe wzgórze Paryża. Przy rue Lepic, przede mną Moulin de la Galette ( tego nie widać), ostatni spośród 40 wiatraków Montmartre, któremu niesmiertelność zapewnił Auguste Ronoir, uwieczniając go na obrazie Bal w Moulin de la Galette ( Muzeum d`Orsay).
  Schodami w dół od Sacre-Coeur.

in / 20 Views

6 komentarzy

  • ~n-n 12 sierpnia 2007 at 10:54

    Do Nikąd. Donikąd. Ja też wolę pierwszą wersję, choć słownik ortograficzny uporczywie nakazuje stosować to drugie. W pierwszym przypadku można wyczuć magię krainy „Nikąd”, a w drugim nie ma żadnej magii. Zatem łamanie prawideł to też sztuka i odwaga, jak zerwanie z wytyczonych szlaków i oglądania pejzaży przez okna pędzącego pociągu… do Nikąd właśnie. Donikąd?

    Reply
    • Marta 12 sierpnia 2007 at 12:37

      Cieszę się, ze to zauważyles. Dlatego „Nikąd” napisałam z duzej litery. Pozdrawiam.

      Reply
  • ~Jula 12 sierpnia 2007 at 11:36

    Jak zwykle ,piękne zdjęcia! To co się przeżyło, wydaje się już tylko snem a zdjęcia to dowód ,że było w świecie rzeczywistym.

    Reply
    • Marta 12 sierpnia 2007 at 12:39

      Zapomnialam napisac: foto oczywiscie Janusz Stobiński.

      Reply
  • ~Jana 12 sierpnia 2007 at 16:22

    Mam nadzieję, że te schody na Sacre-Coeur pokonałaś kolejką, bo to moje najgorsze wspomnienie z Paryża. Usiadłam w połowie i oświadczyłam, że nie idę dalej ani w górę, ani w dół. Zdjęcia piękne! Pozdrawiam.

    Reply
  • ~marcinwlondynie 12 sierpnia 2007 at 22:36

    wow! fotka z galerii d’art cudowna!!! siwetna kompozycja kolorow brawo dla Janusza!

    Reply
  • Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *