Czerwony jak cegła

Czyste gatunki nie istnieją i dlatego je mieszam w swojej twórczości. Zaludniam ścieżki różnymi formami, jak inni półki towarami w hipermarketach. Każdy błądzi tam po swojemu i osobno.

W teatrze też dzisiaj trudno o czystość gatunkową.
„Skazany na bluesa”, najnowszy spektakl Teatru Śląskiego pod wodzą Roberta Talarczyka, na podstawie scenariusza filmowego Przemysława Angermana i Jana Kidawy-Błońskiego, również trudno zaszeregować gatunkowo. Ani trochę nie jest to musical. Ani rock opera. Dramat muzyczny? Sztuka muzyczna? Słowa „sztuka teatralna” są dziś wytrychem w teatrze. A więc sztuka muzyczna? Nazwa też nie do końca oddaje to, co zobaczyłam, bo w pewnym momencie spektakl przerodził się w koncert. Ponieważ jednak byliśmy w teatrze, więc publiczność z teatromanów przerodziła się w statystów. Niektórzy nawet weszli na scenę, zaproszeni tam przez aktorów.

(więcej…)

Nina Andrycz – Królowa Sceny Polskiej

Kiedy zatelefonowałam po raz pierwszy, powiedziała: – Ma pani dobre rekomendacje, będę z panią rozmawiać, ale nie dziś, bo mam bronchit.
Za dwa tygodnie znów zadzwoniłam i od razu usłyszałam: – Bronchit, bronchit, proszę pani, nie teraz. Podczas trzeciego podejścia bronchit już powoli ustępował, ale była słabość, zdążyłam jednak uzyskać obietnicę spotkania autorskiego w bibliotece, ustalić termin, który potem był przekładany dwukrotnie ze względu na słabość.
Podczas kolejnych krótkich rozmów telefonicznych ustaliłam wysokość honorarium i nadmieniłam, że zarezerwowałam apartament w najlepszym katowickim hotelu „Monopol”, z którego balkonu Jan Kiepura śpiewał słynne „Brunetki, blondynki”.
– Eleganckie hotele i apartamenty to dla mnie nie dziwota – powiedziała Nina Andrycz. Wszystkie następne rozmowy były odpowiednio dłuższe i szczegółowo ustalające warunki spotkania oraz wszystkie inne warunki.

(więcej…)