Dentysta sadysta

Dentysta, choćby najprzystojniejszy, musi być sadystą. Mój jest wyjątkowo profesjonalny, co i tak mnie nie odwiodło od napisania tego, co wyżej. – Co panią boli? – zapytał zalotnie, trzymając dłuto w ręce. – Nic – powiedziałam szczerze i tu go zbiłam z pantałyku, choć na dzień dobry chciałam mu powiedzieć, Dowiedz się więcej

Taka Pani. Taka – czyli jaka?

Jadę sobie autkiem i słucham gadający w radiu dwóch takich panów: jednego od prowadzenia audycji, a drugiego – zaproszonego do radia gościa. Podkreślam zaimek takich, ponieważ odegra on ważną rolę w tej opowieści. Panowie rozmawiają o festiwalu filmowym w Gdyni. – Jest też w jury taka pani, Ostaszewska, gra sobie Dowiedz się więcej

Króciutko o dysonansach codzienności

Dzisiaj króciutko. Miło mi, że tak się rozgadaliście. Nie zobaczyłam w komentarzu Ali nic samolubnego. Ale tak to czasem bywa, że podszyci własnymi lękami, widzimy je wokół. Anthony de Mello, którego kiedyś namiętnie czytałam, powiedział: Świat jest piękny, bo ja czuję się dobrze. Najpierw sobie pomyślałam, że nie ma racji Dowiedz się więcej

Gdyby Szekspir miał siostrę

Gdyby Szekspir miał siostrę – fantazjowała Virginia Woolf we „Własnym pokoju”, cyklu esejów , siostrę równie albo i bardziej utalentowaną niż on sam, najprawdopodobniej nie usłyszelibyśmy o niej: – „ (…) utalentowana kobieta, której zdarzyło się urodzić w XVI w., musiała niechybnie zwariować, palnąć sobie w łeb albo dokonać życia Dowiedz się więcej

Ziemniaki, łóżko i inne duperele

1. Ziemniaki. Dawno dawno temu oglądałam film z Mariną Vlady. Tytułu ani treści nie pamiętam, bo nie był to żaden wielki film, akcja działa się współcześnie. Utkwiła mi jedna scena. Wchodzi ojciec do domu, dzieciaki wybiegają ku niemu radośnie i wrzeszczą: tato, tato, a mama zrobiła na obiad ziemniaki! Nie Dowiedz się więcej

Poranek i berbelucha

Miewam nieśpieszne poranki i to lubię. Budzę się o godz. 5.30 ( jeszcze nie przestawiłam się na czas zimowy) i przez godzinę czytam w łóżku. Wtedy umysł mam chłonny, oczy widzące ostro. O 6.30 piję kawę, oglądam wiadomości w TV i czytam w Internecie. Oczywiście z łózka nie wychodząc. O Dowiedz się więcej

Tak dużo się dzieje

Tak dużo się dzieje, że nie nadążam za sobą. Dużo gości, a więc dużo opowieści, siedzenia przy stole, za stołem, wspominki, dużo śmiechu, choć czasem i łezka się zakręci. Dużo mejli, ale z racji gości nie odpisywałam na bieżąco, więc się nagromadziło. Dziś od rana jestem pańcią biurową. Odpisuję, układam Dowiedz się więcej

Cmentarz i inne atrakcje

Nie lubię cmentarzy. Nie znajduję w nich miejsca do rozmyślań. Jeśli je odwiedzam, to z szacunku dla pamięci o bliskich, którzy inaczej patrzyli na życie. Z moimi zmarłymi rozmawiam najczęściej poza cmentarzem. A jednak czasami przychodzę na grób, zapalam świeczkę i zostawiam kwiaty. Przychodzę, bo to miejsce jest. Z tych Dowiedz się więcej

Wczoraj i teraz

Wczoraj i teraz – Mniej mnie interesuje, co było kiedyś, bardziej, co jest dzisiaj i co – być może – stanie się jutro – mówiła Danuta, moja przyjaciółka ze studiów, jedyna, z którą utrzymuję kontakt, co znaczy, że spotykamy się raz w roku i czasami piszemy mejle. Danuta zawsze była Dowiedz się więcej

Czytam…i płaczę

Córka przyniosła mi swoją powieść „Mama, smoczek”, z dedykacją „Kochanej mamie, żeby zobaczyła, jak różne mogą być „macierzyństwa”, z miłością, Magda Fres”. Czytam i płaczę. Płaczę, mimo ze dzielna bywam, bo moja mama mi życie „spaprała” i nauczyła, jak być dzielną i jak nie płakać. Małgosi, bohaterce powieści, też mama Dowiedz się więcej