Babcia Marianna urodziła mojego tatę, Henryka. Była unitką. Modliła się pod jabłonką. Cierpiała na migreny. Codziennie połykała „proszki” od bólu, z krzyżykiem. Mówiła, że wszystko mam w sobie arystokratyczne prócz pochodzenia. Płakała ze wzruszenia. Przynosiła mi w fartuchu piasek do chałupy, abym mogła się bawić, kiedy padał deszcz. Wiewiórki wskakiwały przez okno. Mieszkała w sosnowym lesie, w Platerowie, za polami i rzekami. I jak ta królewna, wszędzie miała daleko.


1 komentarz

~Anna / Bluebell · 8 marca 2017 o 18:02

Piękne.

Dodaj komentarz

Symbol zastępczy awatara

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.