Już w domu.
Leniwie.
Spacerowo.
Lekturowo.
Rodzinnie.
Czytam takie tam…anegdotki.
Na przykład o Goethem.
W Weimarze spotkali się na wąskiej ścieżce w parku Goethe i pewien krytyk literacki. Zobaczywszy Goethego, krytyk warknął:
– Nie ustępuję drogi durniom.
– A ja tak – odpowiedział Goethe i zszedł na bok.
Dobranoc.
5 komentarzy
~Krystyna · 7 października 2013 o 13:11
Johann Wolfgang Goethe napisał kiedyś do jednego z przyjaciół całkiem spory list. Na końcu w postscriptum dopisał jeszcze: „Szanowny panie hrabio, przepraszam za tak długi list, ale nie miałem czasu, żeby sformułować go krócej.”
Pozdrawiam, K.
Marta · 8 października 2013 o 21:11
Świetne, Krysiu, dziękuję, to święta prawda, zapisuję w złotym notesie.
~Iza · 9 października 2013 o 20:32
Ja też uważam, że świetne i zapisuję w głowie. Podaję nieskromnie, że też tak miałam. Ale jak przeczytałam wpis Pani Krystyny to staram się… Pa, Iza.
~@CzarnyKapturek · 13 października 2013 o 23:04
Droga Pani Marto,
Rzuciła mi Pani trochę inne spojrzenie na Goethego- czuję do tego pisarza awersję (licealna lektura „Cierpień młodego Wertera” zniechęciła mnie do jego twórczości, a przez to i do jego osoby).
Czytam obecnie „Dwudziestolecie literackie” A. Zawady, więc może i ja podzielę się krótką anegdotką o działalności futurystów, którą tam znalazłam?
„Oburzona prasa codziennie pilnie donosiła o coraz nowych to wybrykach panów futurystów. Opisywała skrupulatnie przebieg kolejnych poezowieczorów […] Warszawa się futuryzuje!, bo na apel organizatorów przyszło 2 tysiące osób, przynosząc i przyprowadzając ze sobą rozmaite zwierzęta domowe i oswojone, zatem nie tylko psy i koty, ale i małpy, węże, papugi itp., co skończyło się wspaniale futurystycznym zamieszaniem i oczywiście interwencją policji. Futuryści, zdaje się, lubili interwencje policji- sytuacja wtedy zawęźlała się dramaturgicznie, a nazajutrz znów było w prasie o nich głośno.”
Ciekawy, jak dziś wyglądałby takie poezowieczór futurystów?
Pozdrawiam!
Marta · 18 października 2013 o 22:24
Dziękuję za komentarz. Ciekawe, bo ja bardzo lubiłam Cierpienia młodego Wertera. także wariację wspolczesną na ten temat, niemieckiego pisarza, Ulricha Plenzdorfa, pt. Nowe cierpienia mlodego W.”. Pozdrawiam.