Jednego z moich znajomych wyjątkowo irytowało pytanie o to, gdzie pracuje.
Nad sobą – odpowiadał tym bardziej dociekliwym, co bynajmniej nie ukrócało dociekań, bo zawsze kończyło się sakramentalnym „ale przecież z tego nie ma pieniędzy”.
Pieniądze, ot, co.
Można je zarabiać albo dziedziczyć.
Można też kraść.
Pieniądze – największe dzisiejsze tabu. Nie seks, jak kiedyś, ale pieniądze. Ile kto ich ma i skąd, ile wydaje, skoro nie ma, a ma, bo przecież jeździ nowym autem i był na wypasionych wakacjach, czym pochwalił się na Facebooku.
U nas się zwykło mówić, że ma się miesięcznie nie więcej niż trzy tysiące w rodzinie, ale gdyby tak podsumować, wychodzi, że wydaje się sześć tysięcy miesięcznie, a za różnicę pomiędzy stanem faktycznym, a domniemanym, kupuje się pod koniec roku nowy samochód albo parcelę w górach.
Mieć więcej, i więcej, i jeszcze, bo pieniądze określają twój status społeczny. Decydują, czy patrzysz komuś w oczy, czy na niego z góry albo i wcale, bo po co. W chciwości nie ma słowa „stop”.
Pieniądz daje pieniądz, jak czerwień daje czerwień.
Prawdziwym miernikiem bogactwa jest to, ile byłbyś wart, gdybyś stracił wszystkie pieniądze.
3 komentarze
~zielonamalpa · 12 września 2013 o 18:06
Niestety, ale rzeczywiście nieraz oceniamy ludzi według ich majątku. A już najgorzej, kiedy ktoś wśród wszystkich zalet danej osoby dostrzega jedynie majętność. I próbuje ją wykorzystać.
Marta · 12 września 2013 o 19:34
Trafny komentarz, dziękuję.
~Bluebell · 13 września 2013 o 17:06
Nie ma się co tak przejmować jak inni nas oceniają. Wartość człowieka określają jego czyny. Pewno, że wielokrotnie dużo zależy od tej oceny przez drugich, lecz ostatecznie i tak określają nas nasze czyny; tylko, że i czyny mogą być błędnie ocenione. Dobrze, że Wszechmocny najlepiej nas zna i ocenia.