Wesołego po świętach, najlepszego w Nowym Roku!
Moje święta w bieli, w Wiśle, z całą rodzinką, na zaproszenie Agatki i jej Rodzinki.
Po raz pierwszy ODPOCZYWAŁAM, bez szaleństwa przygotowań.
W wigilijne dopołudnie kończyłam ostatni rozdział powieści „Zuzanna nie istnieje”.
A w Wiśle świeżego śniegu w bród.
I kulig nocą, z Istebnej na Stecówkę.
Wnuki zachwycone.
Moja Poezja w Salonie Muzyki i Poezji Anny Dymnej
3 listopada 2024, w niedzielę, godz. 11.00, Opera Śląska w Bytomiu, zapraszam. Katowiczanka, poetka i pisarka. Autorka ponad 50 książek. Nazwana przez krytyków mistrzynią literatury dla kobiet i „objawieniem” powieści młodzieżowej”. Poezja Marty Fox była tłumaczona Dowiedz się więcej
4 komentarze
~Paula · 27 grudnia 2010 o 22:43
mmm…święta w Wiśle, też bym tak chciała:) Ale w sumie nie mam co narzekać, święta spędzone w gronie rodziny, śniegu też nie brakowało, tylko szkoda, że tak daleko od Wisły, no i kuligu nie było;) Pozdrawiam i życzę Szczęśliwego Nowego Roku!
~Monika · 28 grudnia 2010 o 15:44
Rok temu spędzałam święta właśnie w Wiśle…fajnie było…pamiętam ten mostek, na którym Pani stoi. A z ,,wiślanych Krupówek” fajny był widok nocą na oświetlony Hotel Gołębiewski.
~Polaaa · 28 grudnia 2010 o 19:14
Ojj jest Pani niewątpliwe słońcem na tle tegorocznej zimy ;)Pięknie!;**
~Iza · 28 grudnia 2010 o 19:16
A kozuszek to pani zapięla jak mala dziewczynka, nierówno, nie w te dziurki, hahha. Pozdrawiam.