Marta Fox


Okrutny kwiecień



Tym razem na umieranie wybiorękwiecień

choć to okrutny miesiąc jakpisał Eliot

i czego  zdecydowanie doświadczył mój ojciec

Okrutny ale przynajmniejciepły w przeciwieństwie

do stycznia w którym umierałamniedokładnie bo

było zimno więc do tejpory  czuję dłonie

pielęgniarza łapczywieobmacującego moje piersi

i swoją bezradność czuję gdysiły nie miałam

zaprotestować nawet jednymmrugnięciem

czy złamanym oddechem

 

Do umierania włożę czerwonąsukienkę której

jeszcze nie kupiłam twarzwygładzę książką

o pozytywnym myśleniu i niedam nie dam

się wpędzić w żadne labiryntyPrzynajmniej raz

pójdę drogą wprost wiodącą dozguby i celu

będącego ciszą

 

Umierać będę młodo i pięknie

na prześcieradle

pamiętającym niejedną plamę

Nawet znam już metodę dziękiktórej

suknia będzie krwawiła tymsamym

co ja kolorem

 

 1997

Kategorie: Inne

1 komentarz

~Liliana · 15 kwietnia 2010 o 21:36

Marto Kochana, uwielbiam ten wiersz. Znam go na pamięć. A już najbardziej brzęczy we mnie kwietniową porą. Tegoroczny kwiecień jest wyjątkowo podły, dlatego tulę Cię mocno i całuję w policzek.

Dodaj komentarz

Symbol zastępczy awatara

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.