Umęczona pracą i wojażami, postanowiłam przystopować.
Nawet nie mam wyrzutów sumienia, bo jestem tak zmęczona,
że nie mam siły na dręczenie siebie samej.
Od dwóch dni NIC nie robię.
Nic to znaczy, że nie piszę, nie planuję, nie udzielam się.
Przystopowałam.
Oto choinka.
Mikołaj zwisał z balkonu, ale wspiął się i coraz mu bliżej do
domu. Byłam grzeczna, naprawdę, za bardzo grzeczna i mam szansę
pójść do nieba. Oby w dalekiej przyszłości.
Choć nie wiem, czy byłabym usatysfakcjonowana.
Przecież wiadomo: grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne gdzie chcą.
Powinnam więc porozrabiać jeszcze na tym świecie, prawda?
Moja Poezja w Salonie Muzyki i Poezji Anny Dymnej
3 listopada 2024, w niedzielę, godz. 11.00, Opera Śląska w Bytomiu, zapraszam. Katowiczanka, poetka i pisarka. Autorka ponad 50 książek. Nazwana przez krytyków mistrzynią literatury dla kobiet i „objawieniem” powieści młodzieżowej”. Poezja Marty Fox była tłumaczona Dowiedz się więcej
6 komentarzy
~Fanka Feel i Pani Marty · 19 grudnia 2008 o 20:18
licz się ze słowami młoda…;/;/;/;/;/
~Liliana · 19 grudnia 2008 o 22:54
Genius loci! Pani Marto! Magicznie, pięknie. Miód na sercu czuć od samego patrzenia…
~Anna · 20 grudnia 2008 o 14:35
O, biedaczek Mikołaj, jeszcze musi trochę powisieć.Pozdrawiam.
~karolina2210@autograf.pl · 20 grudnia 2008 o 15:29
O! To ten Mikołaj, o którym wspominała Pani kilka notek wcześniej. No… trochę już tam wisi :)Pozdrawiam gorąco ;**
~Paula · 20 grudnia 2008 o 19:37
już ma Pani 'Chojankę’? Szybko…A co do szaleństwa, to ok, ale nie takie, jak w pierwszym komentarzu, bo to trochę… mmm… ;)Pozdrawiam serdecznie 🙂
~Fanka :) · 20 grudnia 2008 o 19:43
Wera nie unoś się tak..! To było troche niekulturalne i niegrzeczne..!