Cozabija miłość?
Zaniedbanie.Brak uwagi. Nieumiejętność uważnego kochania.
Gdynie dostrzegam cię, kiedy przed mną stoisz.
Gdynie opowiadam ci po drodze, po cichu, wszystkiego, co opowiem, gdy wrócę.
Gdywypowiadam twoje imię, ale go nie słyszę.
Gdyprzechodzisz koło kwiaciarki i nie pomyślisz o kwiatku dla mnie.
Gdyzostawiasz nieumyte naczynia, choć wiesz, że tego nie cierpię.
Gdylekceważę cię rano i wykorzystuję w nocy.
Gdyrobię herbatę sobie, a zapomnę o tobie.
Coz tego, że zauważysz mój nowy kapelusz, skoro nie widzisz smutku we mnie.
Gdynie przytulasz się do mnie i nie cmokasz mnie w szyję.
Gdynie robisz mi kanapki na drogę i nie wkładasz w nią tajemnego liściku.
Gdynie gotuję dla ciebie zupy szczawiowej.
Gdyhałasujesz, kiedy ja śpię.
Gdynie podziwiasz każdej części, która moja jest.
Gdyburczę na ciebie bez czułości.
Gdynie czyścisz mi okularów.
Gdynie pozwalam ci odpocząć od siebie.
Gdyci nie zdejmuję okularów, jak zaśniesz.
Gdy…
12 komentarzy
~n-n · 8 lipca 2007 o 19:56
codzienność zabija, ale tak naprawdę lenistwo, które zabija wszystko, nie tylko miłość. Ponadto zabija „zły charakter”: kalkulowanie i buchalteria. Coś, co jest poza wiedzą, „co się powinno”… Zabija brak świadomości ze strony partnera. On po prostu „nie wie” o co ci chodzi. Bo nie przeżył, bo nie ma doświadczeń, bo po prostu nie jest dość rozwinięty emocjonalnie.
Marta · 11 lipca 2007 o 09:17
Brak świadomści partnera, czyli brak uwagi i lenistwo, bo swiadomosc bierze się z pracy nad soba i obserwacji innych.Pa.
~Agnieszka · 9 lipca 2007 o 12:24
Uwielbiam czytać to, co Pani pisze.
~Jula · 9 lipca 2007 o 18:39
Tak, przepiękny wiersz! 🙂 Tylko,że faktycznie, zawsze proza życia zabija poezję. 🙁
Marta · 11 lipca 2007 o 09:19
Nie pomyslalam, ze to wiersz…Po prostu zrobiłam wyliczankę tego, co akurat pomyslalalm. Moze zapis sugeruje wiersz, ale poezja musi miec dla mnie nutę tajemnicy, a w tym co, napisalam, tajemnicy za grosz, prawda?
~Krycha · 10 lipca 2007 o 13:06
Tak naprawdę miłość może zabić, i niedostatek, i nadmiar uczuć, więc kalkulacja jest mile widziana, żeby było tyle ile potrzeba.
~lala · 10 lipca 2007 o 15:24
nigdy nie jest tyle, ile potrzeba. Chyba, że sobie liczysz, ile Tobie potrzeba. To są sprawy niepoliczalne i dotyczą obojga partnerów.
Marta · 11 lipca 2007 o 09:20
Jesli rozsądek jest kalkulacją, to się zgadzam, jesli dystans jest kalkulacją, to tez. Natomiast samo slowo „kalkulacja” brzmi dla mnie jak buchalteria. A tego w milosci nie powinno być.
~Krycha · 11 lipca 2007 o 19:37
Chodziło mi o rozsądek i umiar, żeby nie zagłaskać kotka na… .Wyszło niezręcznie i przyznaję, że słowo kalkulacja jest tu nie na miejscu . Pozdrawiam!
Marta · 11 lipca 2007 o 09:21
http://marta-fox.blog.onet.pl/2,ID228583007,SL229575078,index.html
Marta · 11 lipca 2007 o 09:26
Odpowiedz pod „lalą jest dla Ciebie, Krysiu.
Marta · 11 lipca 2007 o 09:25
Zamieszało się w moich odpowiedziach i wkleiło nie tam, gdzie trzeba. Przepraszam.