Tak to bywa, że pewne rzeczy się w życiu robi, ale się o nich nie mówi,a o innych się mówi, ale się nie robi. Trzeba wiedzieć, kiedy i co można zrobići powiedzieć, dzięki „wyczuciu”  niuansówsłoma nie wychodzi nam z butów, traktowani jesteśmy jak ludzie z wewnętrznąkulturą, taktem, umiejętnością dyplomatycznego bycia. To są przymioty, którychdo końca nie da nam wykształcenie. Wykształcenie da wiedzę, natomiast„kindersztuba” jest wewnętrznym głosem, dzięki któremu wyjdziemy choćby znajwiększych opresji z godnością.

     Celowo używam słowa „kindersztuba”, którego w komentarzach użyłaEllubis, ponieważ trudno w języku polskim znaleźć jednowyrazowy, równieprecyzyjny odpowiednik. Bo „kindersztuba” to jednocześnie i dobre wychowaniewyniesione z domu, i wiedza, i inteligencja emocjonalna.

Myślę, że komentator „n-n” zabawił się wblogową prowokację; na pewno nie wyczynia publicznie tego, o czym pisze, kołdrajest przykrywką. Być może świadkiem owego przaśnego zachowania bywa ktośbliski, akceptujący taką zabawę w domowych pieleszach, nikt natomiast by jejnie zaakceptował na konferencji.

    Dzieci są bezpośrednie, bo nie nabyły jeszcze owej życiowej dyplomacji.Tylko dziecko potrafi powiedzieć „król jest nagi” i zadać najbardziej naiwnepytanie, a przecież „nie ma pytań mądrzejszych od pytań naiwnych”, jak mówiSzymborska w jednym z wierszy.

    Tak zwani dorośli wiedzą, że o pewnych sprawach nie mówi się wprost.Dzieci jeszcze tego nie potrafią, stąd ich rozbrajająca bezpośredniość.

Dorosły nabył umiejętność posługiwania sięeufemizmami, czyli wyrazami lub zwrotami zastępczymi w celu złagodzenia sensumocnych, zdecydowanych określeń, oddających sedno rzeczy, ale niekoniecznieświadczących o wewnętrznej kulturze i umiejętności zachowania się w określonychokolicznościach.

    Zamiast powiedzieć, że ktoś jest głupi,mówimy niemądry, pijaka zastępujemy trunkowym.Czasem jednak trzeba odpowiednie dać rzeczy słowo, bo nie ma słów brzydkich, sątylko nieodpowiednio użyte.

     Wieczorem opowiem Wam historyjkę z życiawziętą (mojego), dotyczącą użycia słów….

Kategorie: Inne

10 komentarzy

~n-n · 5 lipca 2007 o 11:37

zabawię się we wróżkę, moja Droga Marto :). Czy chodzi o słowo „szukam”, „szukać”, „szukamy”, itd. odmieniane we wszystkich przypadkach w Pradze? 🙂

Marta · 5 lipca 2007 o 11:42

Niestety, nie o tym słowie będzie opowiastka, choć, przyznaję, i o nim mogłabym opowiedzieć fajną anegdotkę. Mój blog czyta także młodzież, więc z konieczności muszę sobie narzucać tzw. autocenzurę.

    ~n-n · 5 lipca 2007 o 12:18

    rozumiem i żałuję :). Czekam na inną anegdotę, POSZUKAJ ich jak najwięcej, bo są smaczne 🙂 🙂 🙂

~Ciaprok · 5 lipca 2007 o 13:31

GŁUPI – niemądry, bądź też mądry inaczej :-). Pozdrawiam serdecznie.

    Marta · 5 lipca 2007 o 16:12

    tak, Ciaproczku, to „inaczej” zrobiło już furorę we frazeologii. Podoba mi się. To eufemizm do potęgi.

~Krycha · 5 lipca 2007 o 16:46

Witaj Marto!Brawo!!! Nie wykształcenie a dobre wychowanie czyni z człowieka delikatną istotę, tam, gdzie wymagana jest delikatność .Znam takiego „delik-atnego(wenta)”, że wypuszczając powietrze,mówi:cyt.” Powinnaś być dumna, że dopuszczam cię do moich intymnych spraw, bo przy żadnej innej kobiecie bym tego nie uczynił”. Ja odpowiem, że nie tylko nie jestem dumna, ale ( będę delikatna), bardzo wkurzona. Zaznaczam, że jest wykształcony, ale z wychowaniem u niego nie najlepiej. I co Ty na to?!

    Marta · 5 lipca 2007 o 18:03

    A ja na to…powiem wprost, bez eufemizmów: po prostu cham. Szczególnie z powodu bezczelnego, zarozumiałego komentarza.

agusiak94 · 5 lipca 2007 o 18:09

Witam pani Marto! Chciałam pogratulować pani książki pt. „Tylko nie wiń mnie za to”. Jest krótka, ale niesamowicie fascynujaca. Pozdrawiam. http://www.old-style.blog.onet.pl

    ~Agnieszka · 5 lipca 2007 o 20:09

    Chodzi chyba o „Więc nie wiń mnie za to” ;)Hmm…ja we wróżkę bawić się nie potrafię i nie mam pojęcia na temat czeskiego „szukać”…Czekam więc z niecierpliwością na kolejnego posta.

~Kot z Tralfamadorii · 5 lipca 2007 o 18:34

Hmmmm…. Na mojej planecie porozumiewamy się pierdzeniem, bekaniem, stepowaniem i gwizdaniem. Taki ci styl u nas… I nikt nic złego w tym nie widzi. Swoją drogą, jak się mają porozumiewać przepychacze do zlewu czy butelki po soku marchwiowym?

Dodaj komentarz

Symbol zastępczy awatara

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.