Bez kategorii

Niecierpliwość

Odebrałam dziś rano pięć listów na ten sam temat.
Pytanie główne brzmiało: Co zrobić, aby zostać pisarką? Kolejne były modyfikacją pierwszego: Jak pani to zrobiła? Czy pani zawsze marzyła o pisaniu? Czy może mi pani udzielić porady, która zagwarantuje sukces? W każdym liście było zapewnienie: Jestem pani fanką. Nie czytelniczką, lecz fanką. I tutaj korespondentki miały rację. Bo nie były moimi czytelniczkami. Prawdziwe czytelniczki dzielą się zazwyczaj refleksjami na temat powieści, którą przeczytały.
Pisały do mnie dziewczyny, bynajmniej nie trzynastoletnie.

Trzy z nich podesłały mi linki do swoich blogów, z prośbą, a właściwie nakazem, abym przeczytała jak najszybciej i napisała, gdzie mogą swoje zapiski wydać w postaci książki. Zajrzałam. Oj, cieniutkie byłyby te wydane arkusiki. Dziewczyna prowadzi bloga przez tydzień i już myśli, by publikować nie tylko w sieci. Jaką wartość mają zapiski w stylu: Wstałam rano, jeść mi dano, chodzę sobie, nic nie robię, marzę o tym, aby odnieść sukces i aby być kochaną.
Dwie kolejne korespondentki przysłały mi załączniki ze swoimi powieściami. Maszynopis jednej liczył 20 stron, drugiej 30. Pierwszy był w stylu fantasy, więc zamknęłam, nie przeczytawszy. Drugi był zapewne historyjką miłosną, naśladującą seriale. Pierwsze zdanie brzmiało: Złożył na moich ustach długi, namiętny pocałunek, pogładził jasne pukle moich włosów i udał się do kuchni, by zaparzyć kawę. Skądinąd na uwagę zasługuje słowo „pukle”. Nie mam czasu czytać załączników, przykro mi. Gdybym chciała czytać, co do mnie jest przysyłane, nie miałabym czasu pracować. Rozumiem, że młodzi potrzebują wsparcia, porad. Udzielam go na specjalnie do tego zorganizowanych warsztatach. Polecam portale literackie, gdzie na forum toczą się rozmowy. Nie udzielam jednak porad przez Internet, z powodów, o których pisałam wiele razy. Kto ciekaw, niech poszuka w archiwum tego bloga.

Czy moje rzekome fanki staną się pisarkami? Jeśli będą codziennie czytać, pisać i uzbroją się w cierpliwość, może coś z tego wyniknie.
W lutym zaczynam pierwsze zajęcia w Klubie Twórczego Pisania Marty Fox.
Ich organizatorem jest Biblioteka Śląska.
Nabór kandydatów miał trwać do 20 lutego, ale już po dwóch dniach okazało się, że nawet tzw. lista rezerwowa jest zamknięta. Wzruszył mnie list jednego ze studentów, który dowiedziawszy się, że miejsc nie ma, prosił, aby mógł chociaż zostać wolnym słuchaczem, cichutko siedzącym w kącie. To się nazywa upór. Albo cierpliwość.

in / 35 Views

7 komentarzy

  • ~Mila 31 stycznia 2013 at 17:25

    Przyszła odwilż, zaświeciło słońce, posprzątałam wokół siebie co do sprzątnięcia było i tak mi jakoś lżej. A w wyobraźni zobaczyłam (i poczułam! 🙂 wiosnę, chociaż do niej jeszcze daleko. Pozdrawiam ciepło wszystkich czytających 🙂

    Reply
  • ~Bluebell 1 lutego 2013 at 16:10

    Pani Marto, gratuluje i ciesze sie, iz bedzie pani prowadzila warsztaty pisarkie.

    Reply
  • ~sylwia 2 lutego 2013 at 15:58

    Myślę, że to tak nie jest, prawda? że pisarzem można zostać, pisarzem się jest albo nie jest. Czasem mam wrażenie, że to jest tak jak napisał pewien pisarz w Museionie, którego słowa ostatnio zwróciły moją uwagę:

    ,,Pisać warto wtedy, kiedy nie wystarcza- mówić, kiedy zachodzi potrzeba przemówienia do bardzo wielu ludzi, albo wypowiedzenia czegoś bardzo trudnego i złożonego.
    Ale co- warto pisać?…
    Oczywiście to tylko, co jest prawdą nową i nieznaną, którą dostrzegliśmy w życiu nas otaczającym, albo w nas samych, w stanach naszej duszy.
    Czy jednak jak przeczuwam w sobie ów twórczy pęd niezawodny? Czy jestem pewien, że odkrywam światy?
    Może w zastępstwie przodków moich było zbyt dużo poetów, więc wskutek ciążenia i we mnie odezwały się zamiłowania pisarskie…
    Zdaje mi się jednak, że wszystko, co dokoła spostrzegam, zbyt mocno we mnie uderza i zajmuje, bym nie czuł potrzeby mówienia wiele o tem.
    Pisać to znaczy- lepiej, trwalej i dobitniej mówić.”

    Szczególnie podobają mi się te ostatnie dwa zdania, o tym, że pisze się, bo się tego potrzebuje, bo czasem to jedyna , aby wyrazić wszystko, co nas dotyka, ujmuje, gniecie i nie daje spokoju.

    Poza tym, kurcze, bardzo nie podoba mi się to, kiedy pisarza sprowadza się do roli wykonującego zawód. Nie wiem, jak to jest, bo nie jestem pisarką (pisuję tylko do tzw. szuflady), ale wydaje mi się, że zbyt wielu ludzi wyobraża sobie pisarza, jako człowieka siedzącego pięć lub sześć dni w tygodniu po osiem godzin za biurkiem, stukającego w klawiaturę… Ale to chyba tak nie jest? Właśnie…jak to jest? Czy pisze Pani, dla innych, czy w tym wszystkim jest też pisanie dla siebie, wynikające z osobistej potrzeby?

    Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale temat pisania jest bardzo intrygujący. W pisaniu jest jakaś tajemnica, w pisaniu..albo w pisarzu. W ogóle to kogo można nazwać pisarzem? Bo skoro definicja słowotwórcza brzmi ‚ten, kto pisze’, to w takim razie wszyscy mogą być pisarzami… A dziś, kiedy każdy może mieć blog, pisać, co chce i jak chce, to gdzie są ramy? Czy w ogóle są jakieś ramy, w które można wpisać pisarza?

    Reply
  • ~sylwia 2 lutego 2013 at 16:13

    Napisałam taki dłuuugi komentarz, a nie zapisał się…

    Powtórzę tylko część tego, co chciałam napisać. Przede wszystkim to, że dziś pisarza sprowadza się do roli wykonującego zawód i wydaje mi się, że wielu ludzi wyobraża sobie pisarza, jako siedzącego pięć lub sześć dni w tygodniu po osiem godzin dziennie przy biurku, stukającego w klawiaturę.. a przecież nie zawsze jest tak, że da się pisać.

    I jeszcze chciałam przywołać takie słowa, które znalazłam w Museionie, przygotowując bibliografię:

    ,,Pisać warto wtedy, kiedy nie wystarcza- mówić, kiedy zachodzi potrzeba przemówienia do bardzo wielu ludzi, albo wypowiedzenia czegoś bardzo trudnego i złożonego.
    Ale co- warto pisać?…
    Oczywiście to tylko, co jest prawdą nową i nieznaną, którą dostrzegliśmy w życiu nas otaczającym, albo w nas samych, w stanach naszej duszy.
    Czy jednak jak przeczuwam w sobie ów twórczy pęd niezawodny? Czy jestem pewien, że odkrywam światy?
    Może w zastępstwie przodków moich było zbyt dużo poetów, więc wskutek ciążenia i we mnie odezwały się zamiłowania pisarskie…
    Zdaje mi się jednak, że wszystko, co dokoła spostrzegam, zbyt mocno we mnie uderza u zajmuje, bym nie czuł potrzeby mówienia wiele o tem.
    Pisać to znaczy- lepiej, trwalej i dobitniej mówić.”

    Bardzo podobają mi się ostatnie dwa zdania. Piszę, bo czuję taką potrzebę, piszę, bo coś gniecie, uciska i czasami to jedyna forma, dzięki której coś może zostać uwiecznione, chociaż od jakiegoś czasu już, jestem pewna, że słowa są puste, że są niewyrażalne… Pisanie, jako potrzeba zwerbalizowania świata wokół mnie… Nie wiem, jak to jest, bo nie jestem pisarką, przynajmniej w takim sensie, że nie napisałam powieści i nic nie publikowałam,a pisuję tylko do szuflady, ale robię to, dlatego, że potrzebuję, że czasem słowa atakują mnie zewsząd, w tramwaju, na ulicy, na zajęciach i bombardują moją głowę, najsmutniej jest wtedy, kiedy jest cisza, kiedy człowiek tak bardzo chciałby coś powiedzieć, coś napisać, a nie moze…

    I tak się zastanawiam, czy tak można? Określać pisarza, definiować, wpisywać w jakieś ramy? Czy pisarzem można być, nie publikując? Definicja słowotwórcza pisarza brzmi ”ten,kto pisze”, czyli każdy kto pisze, jest pisarzem…? Dziś, gdy każdy może prowadzić blog, pisać opowiadania, wiersze, dzienniki, jak można odróżnić pisarza od Pisarza? Bo przecież każdy pisze to, co dla niego ważne i niekoniecznie zawsze, to co ważne, musi brzmieć poważnie..

    Reply
    • Marta 3 lutego 2013 at 23:48

      Sylwio, poruszyłaś wiele ważnych spraw. Odpowiedź na zadane pytania znajdziesz w mojej najnowszej opowieści autobiograficznej Autoportret z Lisiczką. Już w maju. Ale…kolejny tekst na blogu napiszę o tym, jak się „bywa” pisarką.

      Reply
  • ~sylwia 4 lutego 2013 at 00:43

    Widzę, że jednak mój komentarz się zapisał..i to podwójnie! 🙂
    W takim razie czekam na ,,Autoportret z lisiczką”, będę miała na co czekać do wiosny. Nie wiem dlaczego, ale jakoś podskórnie czuję, że dotknie mnie ta książka, nie wiem, czy tak samo, jak Rita, ale… poczekam, dziękuję za informację.

    Reply
  • ~Izabela 18 marca 2013 at 14:06

    No i kolejny raz się uśmiałam. Ludzie nie mają wstydu.

    Reply
  • Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *