Bez kategorii

Rehabilitacja, czyli pracuj nad sobą

Każdy z nas pamięta jakieś smutne wydarzenia z dzieciństwa. Ci jednak, którzy doświadczali rodzicielskiej miłości, mieli poczucie wsparcia i zrozumienia w rodzinie, łatwiej zatrzymują dobre strony tamtych lat. Drudzy, którzy doświadczyli przemocy, molestowania seksualnego, wielce „zimnego chowu” i „czarnej pedagogiki”, muszą bardzo się starać i pracować nad tym, by wydobyć z dzieciństwa także jego jasne strony.
Po nikim jednak zło nie spływa jak woda po kaczce, nawet po tych, którzy mówią, że przemoc była konieczna, bo dzięki temu są teraz porządnymi ludźmi i mają ustalony system wartości.
Po lekturze „Rehabilitacji” Wiktora Osiatyńskiego wracam ponownie do tematu, który już nieraz poruszałam. „Rehabilitacja” to trzecia część trylogii. Poprzednie nosiły tytuły: „Rehab” i „Litacja”. Autor tych autobiograficznych i autoterapeutycznych opowieści jest doktorem socjologii i doktorem habilitowanym nauk prawnych, doradcą licznych komisji konstytucyjnych, nie tylko w Polsce, także profesorem Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego w Budapeszcie. Napisał ponad dwadzieścia książek z różnych dziedzin. Wiktor Osiatyński od 30 lat jest niepijącym alkoholikiem

Jego rehabilitacyjna „Trylogia” wydaje mi się być biblią nie tylko dla alkoholików, którzy zobaczyli w swoim nałogu chorobę i postanowili ją poznać na tyle, by nie tylko przestać pić, ale wrócić do codziennego życia, co jest najtrudniejsze, ponieważ „umysł chory na alkohol” zdeterminował przyzwyczajenia, myślenie i odczuwanie chorego.
To książki dla ludzi dokonujących zmian w sobie, ludzi, którzy chcą nad sobą pracować, dojrzewać. Ale także i tych, którzy stoją po prostu na zakręcie drogi życiowej i chcieliby coś zmienić, ale nie bardzo wiedzą jak.

Trylogia pisana jest w trzeciej osobie, jej bohaterem jest W., który skrupulatnie i wnikliwie dzieli się swoimi przemyśleniami z różnorakich terapii, przez które przechodził. Jeśli „Rehab” i „Litacja” dotyczyły przede wszystkim terapii, związanej z alkoholem, to część trzecia rozszerza problem. W. poznaje siebie i wie już, co mu w życiu służy, a co go krzywdzi. Już wie, że może żyć na trzeźwo, ale widzi też, że nie ma w nim radości życia. Czy możliwe jest jej odzyskanie? Żeby odzyskać radość, W. musi sięga do ukrytych problemów, często z dzieciństwa. Demony szczerzą kły. Trzeba na nie spojrzeć, zrozumieć, uspokoić, pogrzebać, zakopać.

W. prowadzi dziennik uczuć. Zapisuje co wieczór, co czuł w miłych i niemiłych sytuacjach. To pozwala mu zobaczyć swoją niedojrzałość emocjonalną, uczy go samoświadomości. Dziennik staje się narzędziem rozpoznawania i kształtowania własnych emocji, a tym samym relacji z innymi ludźmi. Najważniejsze jest to, by nikogo nie obwiniać za to, co się czuje. Trzeba brać odpowiedzialność za swoje emocje.
Można powiedzieć, jestem wściekła, bo np. mąż nie odbiera telefonu. Dlaczego czuję wściekłość, a nie troskę? Dlaczego mówię „BO”. Owo „BO” powoduje, że szukam przyczyny własnych uczuć na zewnątrz, a przyczyna jest zazwyczaj wewnątrz, czyli we mnie, jakby w myśli, która produkuje uczucie. Dlaczego więc wybieram złość, a nie troskę? Dlatego, ponieważ myślę: Jak on może nie czekać na mój telefon? Mogłabym powiedzieć: Czuję strach, kiedy mąż nie odbiera telefonu. Zamieniam więc „bo” na „kiedy” i tym samym generuję inne uczucie.
Poprzez obserwację samego siebie można zmienić swoje myślenie, ale to trudna praca.
Gdybyśmy prowadzili „dziennik uczuć”, pozwoliłby nam się rozeznać we własnej złości, kłamstwach, strachach, próżności, pysze.
„Rehabilitacja” dotyczy nas wszystkich, także tych, którzy nie mają nałogów, ale – nawet nie wiedząc o tym – są ludźmi współuzależnionymi.
Termin ten dopiero od niedawna funkcjonuje w przestrzeni społecznej.
Bywamy ofiarami innych. Kogo? Kogoś, kto oddziałuje na nas ujemnie i przez to oddziaływanie zaczynamy koncentrować naszą uwagę na nich, obsesyjnie im „pomagać”, kontrolować i nadzorować do tego stopnia, że zapominamy troszczyć się o siebie, pozwalamy, by zawładnęła nami złość i by rozpanoszyło się poczucie winy, że i tak za mało pomagamy. A przecież każdy z nas powinien odpowiadać za siebie. Łańcuch krzywd można przerwać, ale trzeba mieć ich świadomość, a także poznać mechanizmy przekazywania spirali krzywd z pokolenia na pokolenie.

Tak więc trzeba nad sobą pracować, bez tego ani rusz. „Rehabilitacja” jest przykładem tej nieustającej pracy nad sobą, analizowania własnego zachowania, wyborów, a przede wszystkim rozpoznawania emocji, które nami kierują. Dlaczego takie, a nie inne? Czy wiemy, co czujemy? Jak możemy zadośćuczynić krzywdom, by życia nie spędzić w nieustającym poczuciu winy?

Bohater „Rehabilitacji”, pan W. pracuje nad sobą w oparciu o 12 kroków. Program ten został wypracowany przez Anonimowych Alkoholików, a następnie zaadaptowany przez inne wspólnoty. W każdej ze wspólnot ze względu na jej główny cel zmienia się brzmienie pierwszego Kroku, miejsce alkoholu zastępuje uzależnienie, któremu dane grupy są poświęcone. Tak więc program ten jest także dla współuzależnionych.

W. podaje także lektury, które pomogły mu zrozumieć siebie. Jedną z nich jest „Koniec współuzależnienia” Melody Beattie.
Nie jest to książka o tym, jak pomóc osobie uzależnionej np., od jedzenia, pracy, seksu, leków, alkoholu. Ta książka mówi o najważniejszym i najbardziej lekceważonym obowiązku, a mianowicie o zajęciu się własną osobą, tym, jak się o siebie troszczyć, by uzyskać kontrolę nad własnym życiem i przestać kontrolować życie innych.

Książki W. Osiatyńskiego potrzebne są wszystkim, którzy nie potrafią siebie kochać, bo myślą, błędnie, że miłość własna to czysty egoizm. Nie rozumiejąc siebie, nie kochając siebie, nie zrozumiemy innych i nie podzielimy się miłością.
Bez analizowania siebie i własnych zachowań nawet nie zbliżymy się do harmonii.
W świecie konsumpcji wiemy, ile kosztuje np. przedmiot, ale nie znamy jego wartości.
W świecie emocji niczego się kupić nie da, więc trzeba poznać wartość każdego uczucia, któremu się poddajemy.

in / 100 Views

2 komentarze

  • ~Fizjoterapeutka 12 lipca 2013 at 22:51

    Wątek pracy nad sobą przejawia się nie tylko wśród osób walczących z alkoholizmem. Jest to również temat numer jeden dla osób pokrzywdzonych fizycznie albo neurologicznie przez różnorakie choroby.

    Reply
  • ~Kasti_15 27 sierpnia 2013 at 15:00

    Aha.

    Reply
  • Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.