Bez kategorii

Coraz dalej od miłości

Czytanie nowej książki rozpoczynam zazwyczaj tak: otwieram ją tam, gdzie się sama otworzy i czytam zdanie, które pierwsze mi wpadnie w oko.
Nic z tego nie wynika, ale tak lubię.
Dziś otworzyłam „Coraz dalej od miłości” Bernharda Schlinka na stronie 216 i przeczytałam:

„Czy można się w tej samej osobie zakochać po raz drugi? Czy przy tym drugim razie nie znamy tego kogoś zbyt dobrze? Czy zakochanie nie wymaga, aby był to człowiek nieznany, aby były w nim białe plamy, na które będziemy projektować własne pragnienia?”

I tu przerwałam czytanie, bo zaczęłam sobie odpowiadać na pytania.
Przeraziły mnie  słowa „projektować własne pragnienia”.
Niestety, projektujemy.
Mamy oczekiwania.
W projekcjach stawiamy warunki.
Czy w tej sytuacji można mówić o zakochaniu?
O zakochaniu – może tak.
O miłości raczej nie.

Po raz drugi do tej samej rzeki się nie wchodzi.
Jeśli się jednak wejdzie, to ze świadomością, że to jest ciągle ta sama rzeka, choć nurt zupełnie inny. Czy tego pragniemy? Czy też oczekujemy nowego, innego?
Zdarza mi się powracać do tej samej książki, bo intryguje i odkrywam inną stronę medalu. Robię to jednak coraz rzadziej. W nadziei, że jest jeszcze wiele książek, które czekają, abym je odkryła.

W życiu jestem na tym etapie, że nie szukam nowych znajomości.
Same przychodzą, bo ciągle jestem ciekawa ludzi i świata.
Znajomości bywają inspirujące. Rzadko jednak zamieniają się w przyjaźń.
Może dlatego, że tylko w młodości człowiek się angażuje od razu i jak wariat, co bywa piękne i czasem zgubne.

PS. Bernard Schlink to autor „Lektora”, bardzo bolesnej powieści, do której wracam myślami od dziesięciu lat, ale nie czytam po raz drugi, pamiętam, wyżłobiła się ta powieść we mnie na zawsze.

in / 10 Views

6 komentarzy

  • princessy@onet.pl 16 listopada 2011 at 16:41

    Hej świetnie Ci idzie ;D fajny blog ;dzapraszamy na naszego bloga , o naszym życiu ;Dhttp://boby-we-are-the-best.blog.onet.pl/odwdzięcz sie komentarzem ;D

    Reply
  • ~Bluebell 22 listopada 2011 at 16:56

    Pani Maro, sa takie „bolesne powiesci”; ja mam tez takie swoje, do ktorych trudno sie wraca albo i wcale nie wracam jak na razie. Na przyklad niektore powiesci J.M.Coetzeego, glownie „Hanba”. To taka ksiazka, przy czytaniu ktorej przetrzasa sie te cala halde zwana swiatem, zyciem i przetrzasa …

    Reply
  • ~Bluebell 22 listopada 2011 at 17:00

    Przepraszam za literowke w Pani imieniu, Pani Marto, i dorzucam jeszcze zapytanie co do milosci: czy istnieje milosc bezwarunkowa ? Moze nie; moze to, co nazywamy taka miloscia, to jest po prostu nasycanie naszych oczekiwan …

    Reply
  • ~Bluebell 22 listopada 2011 at 17:01

    Przepraszam za literowke w Pani imieniu, Pani Marto, i dorzucam jeszcze zapytanie co do milosci: czy istnieje milosc bezwarunkowa ? Moze nie; moze to, co nazywamy taka miloscia, to jest po prostu nasycanie naszych oczekiwan …

    Reply
  • ~Bluebell 22 listopada 2011 at 18:56

    Ach, i jeszcze słówko o ciekawości świata i ludzi, Pani Marto. i te znajomości przychodzące same, a jednocześnie mam wrażenie, iż nieprzypadkowo. Ja ciągle dziwię się czymś i kimś. Różne są te zadziwienia. Nie zawsze miłe. Ale powinny być, jak Pani pisze, inspirujące !

    Reply
    • ~Marta 22 listopada 2011 at 21:06

      Znam „Hanbę”. I tez bardzo przezyłam. Ciekawość świata oby trwala jak najdluzej, wtedy się zyje podwojnie. POzdrawiam.

      Reply

    Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *