Bez kategorii

Haruki Murakami, czyli wpełzanie w inne światy

 Haruki Murakami, czyli wpełzanie w inne światy

 

      Jeszcze pół roku temu nic mnienie ciągnęło w stronę tego modnego pisarza, aczkolwiek były znaki w różnychmiejscach ziemi, że tak się stanie. Nad morzem, na Rodos siedziała na plaży dziewczynai czytała książkę tegoż autora. W pszczyńskim parku czytał młody chłopak. WParyżu czytała staruszka popijająca piwo w Cafe de Flore.

Czytałam wielce zachęcające recenzje.I nic.

       Aż wreszcie kupiłam książkę tegożautora „ O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu”. Przeczytałam za zapartym tchemi choć nie biegam ani żadnych innych sportów nie uprawiam, a nawet górypodziwiam jedynie z tarasu, to rzecz była o mnie, a konkretnie o tym, co myślęo pisaniu.

Stąd już prosta droga, by przeczytać inne książki Murakamiego, co niniejszym czynię, korzystając z wolności od pisania (bo efekt mojego 7- miesięcznego tyrania przy biurku w pracach redakcyjnych)

      „Żeby wytrwać w czymkolwiek, trzeba utrzymaćrytm; to ważne przy długotrwałych przedsięwzięciach. Kiedy ustali się tempo,reszta pójdzie jak z płatka” – pisze Haruki Murakami.

Czyż ja tak nie myślę?

Czyż niepisałam tutaj nieraz, że najważniejszy dla mnie jest rytm, odmierzanydwoma napisanymi codziennie stronami?

      Do pisania potrzebny jest talent?Tak, można to „coś” nazwać talentem, ale to raczej warunek wstępny niż cechapierwszoplanowa, sugeruje Murakami. Przytakuję mu, bo znam wielu z wielkim talentem, którzy nie zrobili nic,by go rozwinąć.

Murakami mówi o bieganiu,ale tym samym i o pisaniu. Jego największym priorytetem, od czasu, kiedyzamknął prowadzony przez siebie jazz-bar i zaczął pisać, był taki rytm życia,który pozwoliłby skoncentrować się na pisaniu. I który dawałby fizyczną siłędo pisania. Każda działalność artystyczna ma w sobie niezdrowe i antyspołeczneelementy. Trzeba więc wytworzyć sobie własny system odpornościowy, bo niezdrowadusza, wymaga zdrowego ciała, mówi Murakami.

     Pisanie jest jak maraton, jakwspinaczka na stromą górę. Bieganie uczy wytrwałości i cierpliwości, dajeskupienie. Te cechy z kolei są potrzebne przy „długodystansowym” pisaniu, wktórym jedynym przeciwnikiem, jakiego się ma do pokonania, jesteśmy my sami. Murakamibiega, by osiągnąć pustkę potrzebną do porządkowania myśli, by umiejętnie dzielićoddech. Koncentracja jest sztuką wstrzymywania oddechu, a wytrwałość spokojnymoddychaniem i zatrzymywaniem odpowiedniej ilości powietrza w płucach.

Inaczej mówiąc – bieganie to dlapisarza ćwiczenie nie tylko fizycznej kondycji, ale przede wszystkim siły woli,bo bez niej nie da się ukończyć powieści.

Bo pisanie to nie tylko pracaumysłowa, także solidna fizyczna robota.

 

      I w tym miejscu na pewno zrodzisię pytanie, jakim sposobem ja napisałam 30 książek, skoro nie biegam? Jakim sposobem zrobili to inni pisarze, którzy są „długodystansowi”, co znaczy, że piszą zpowodzeniem od wielu lat?

 

      By przykuć się do biurka na conajmniej pół roku, potrzeba wiele energii. Skąd ona we mnie? Jakie mam sposobyna to, by ją gromadzić w sobie?

     Skąd mój upór, moja cierpliwość, siła woli,wytrwałość, skupienie?

Bo zakładam, że to wszystko mam w sobie, wypracowałam,jakby w przekonaniu, że czymś trzeba uzupełnić niedostatki talentu.

Skąd to we mnie?

Nie wiem.

 

PS. O powieściach Murakamiego,czyli wpełzaniu w inne światy, następną razą. Przeczytałam do tej pory: Napołudnie od granicy, na zachód od słońca, Sputnik Sweetheart, Kafka nad morzem.

in / 17 Views

9 komentarzy

  • ~Xymena 5 kwietnia 2011 at 12:41

    To teraz koniecznie czas na „Przygodę z owcą”!

    Reply
  • ~krycha 5 kwietnia 2011 at 13:06

    Oj Marto – uważaj! Murakami jest – ŚWIETNY, ale jego książki bardzo wpływają na psychikę i ucieka się przy nich w odrealniony świat. Przeczytałam – 3 książki tego pisarza: ” Wszystkie boże dzieci tańczą „, ” Przygodę z owcą ” i ” Tańcz, tańcz, tańcz „. Pozdrawiam, K.

    Reply
  • ~Benka 5 kwietnia 2011 at 16:44

    To miłość do pisania daje Pani taką siłę! Mnie -miłość do syna- pozwala żyć i pielęgnować Go już 32 lata w ciężkiej i nieuleczalnej chorobie! To jest własnie cud miłośći! Serdecznie pozdrawiam ,dziękując za piękne ksiąki i podpowiedzi dot. innych autorów. Czytam wszystko co Pani chwali , przede mna więc teraz H.Murakami:) Wszelkiego dobra Pani Marto! B.

    Reply
  • ~Mniodek;) 6 kwietnia 2011 at 12:14

    NASTĘPNĄ RAZĄ?!!! mówi pisarka i polonistka… Pani Marto! NASTĘPNYM RAZEM – i tylko tak:)

    Reply
    • ~Marta 6 kwietnia 2011 at 13:08

      Oczywiście! Proszę Pana nauczyciela. Używam tego archaizmu celowo i świadomie! Tak samo, jak czasem imiesłowu „nie chwalęcy się”.

      Reply
  • ~Anka 7 kwietnia 2011 at 10:45

    Trudno tu odnieść wrażenie świadomego użycia ” następnej razy”.A tak na marginesie , jakiej jest Pani narodowości ?

    Reply
    • Marta 7 kwietnia 2011 at 11:09

      Oj, pani Aniu, ja Pani uczyć nie będę. Jeśli Pani nie kuma stylizacji, to trudno, pani strata.

      Reply
  • ~Moniaczek 8 kwietnia 2011 at 17:22

    A ja raz w wypracowaniu użyłam wyrażenia,,kochać hiperbolicznie”, ponieważ to określenie szczególnie przypadło mi do gustu w jednej z Pani książek. I co? Moja nauczycielka z polskiego potraktowała to jako błąd językowy, powiedziała, że to dziwna metafora…Tak, mogłam przewidzieć, że w wypracowaniu szkolnym nie można pozwolić sobie na takie ,,fanaberie” ;-( , ale nadal uwielbiam tą przenośnię ;o)

    Reply
    • ~Marta 8 kwietnia 2011 at 21:54

      Moniaczku, metafory im dziwniejsze, tym lepsze. Dziwię się hiperbolicznie i zapewnie ponadrzeczywiście, że Cię zrugała polonistka i wytknęła Ci rzekomy błąd, a to dlatego, że wyobraźni jej nie stało albo miłości. Pozdrawiam.

      Reply

    Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *