Bez kategorii

Aby coś w środku pozostało

Aby coś w środku pozostało

 

     Lubię czytać książki, którepozostają w środku, czyli takie, których się nie zapomina i po skończeniulektury nie można od razu przejść do następnej. Takie czytam powoli, smakuję,odkładam, rozmawiam z bohaterami, wchodzę w ich sytuację, rozmyślam, co by byłogdybym tak ja, wspominam swoje historie. W teorii literatury nazywa się tokonkretyzacjami. Niestety, zdarza się i tak, że czytam coś, co absolutnie minie podchodzi i od pierwszych stron wiem, że to strata czasu, a jeśli brnędalej, zżymając się, złoszcząc, to z powodów „zawodowych” albo też dlatego, żechcę zobaczyć, jakie NIC można napisać. Mało tego: jakie NIC może  wydawca wydrukować, licząc zapewne na zysk, coznaczy, że i na czytelników. Z filmami jest podobnie. Są takie, które na zawszepozostają w „środku” i inne, które się oglądało z zainteresowaniem, ale już potygodniu nie pamięta się nic, bo pamięć sama dokonała selekcji, nawet się nietrzeba było wysilać, by to z siebie wyrzucić.


      Jeśli już pisarz do mnie trafi,sięgam po kolejne książki i zazwyczaj się nie zawodzę. Nawet jeśli coś uznajęza słabsze lub mniej mnie interesujące, to i tak mam przyjemność w lekturze.Jestem szczęściarą, mam kilku takich pisarzy. Mimo że upłynął miesiąc odlektury „Opowieści dla Abrama” Janiny Katz, nie pożegnałam się z bohaterami.Przychodzą do mnie w różnych chwilach. O, na przykład dziś, kiedy napisałam do koleżanki,że nie wysyłam sygnałów, bo wystarczy mi to, co mam, a co i tak z trudemogarniam. Bo czujesz się spełniona i szczęśliwa – odpisała. Być może, choć nieszafuję takimi górnolotnymi słowami. Poza tym spełnienie oznacza w jakimśsensie zamknięcie, a ja jeszcze nie zamykam się przed światem, ciągle dużowymagam od siebie, może dlatego czuję się w środku młoda.


     Bohaterka powieści Katz ma 60lat. Mężczyzna, który wypełnia jej życie 85. Czy w tym wieku można zaczynać odnowa? „Nigdy tak bardzo nie kochałam życia jak wtedy – mówi bohaterka – jedyną rzeczą,z jakiej pozwalałam sobie być niezadowolona, była nieporadność ciała”. A jednak– „zważywszy na nasz wiek dziwnym było to, że Abram wypełniał nie tyle mojemyśli, co ciało”. Spotykają się w Paryżu, raz, dwa razy w roku. Ile jeszcze tychrazów przed nimi? Spacerują uliczkami, które znam, piją kawę w miejscach, gdziei ja bywałam. „Odkąd poznałam Abrama, odkładałam śmierć do następnegospotkania. Przy życiu trzymał mnie bardzo stary mężczyzna. Niczym Bóg” – mówi ona.

       „Dzięki Abramowi odkryłam, żeistnieją tylko trzy niezbędne do życia rzeczy: dotyk, opowiadanie i szklankawody. A najważniejsza z nich jest ta trzecia, którą podajesz komuś, kto źle sięczuje. Nie można jednak mieć wszystkiego. To nie ja będę podawać ją Abramowi…”.

Bohaterowie są polskimi Żydami,emigrantami. On jest małomówny, więc to ona opowiada mu jego życie. W tymszaleństwie jest metoda. Jak dobrze, że nie spotkali się 40 lat temu,zanudziliby się być może na amen. Teraz ich życie jest Księgą. Kiedy Onawreszcie decyduje się powiedzieć synowi o miłości do starego człowieka, synreaguje radośnie i dowcipnie:  – Mamo,nieważne, że jest stary, ważne, że przystojny.

        To bardzo głęboka opowieść ioptymistyczna.  I bardzo moja ze względuna osobowość bohaterki, a także dystans, z jakim Janina Katz patrzy naprzeszłość i w jaki rozważa naturę kobiety.

in / 92 Views

8 komentarzy

  • ~Momenta 16 marca 2011 at 13:25

    Recenzja książki mocno mnie zaciekawiła, wpiszę tytuł na listę tych do zdobycia. Serdecznie dziękuję za to polecenie. A w temacie “rozsmakowania się” w lekturze też coś napisałam, jeśli ma Pani chwilkę, proszę zerknąć:http://momenty-momenty.blogspot.com/2011/02/czytanie.htmlPozdrawiam z życzliwością…

    Reply
  • ~Waldek 16 marca 2011 at 13:55

    Inrtygujace. Przeczytam. Recenzja fantastyczna.

    Reply
    • ~Marta 16 marca 2011 at 21:28

      Książka jest boska. Myślę, Waldku, że wiele znajdziesz w niej dla siebie. To, co napisalam, zaledwie kilka zdan, to nie recenzja, to taka malutka impresja zaledwie. Jakoś nie chce mi się moich emocji zamieniać w recenzję, więc tylko sygnalizuję. Za kilka dni będę pisala o Maurakamim i o Austerze najnowszym. Pozdrawiam.

      Reply
  • ~Jaroslaw 16 marca 2011 at 18:00

    Taka Pisarka jest Pani ,Pani Marto! Od ktorej nie jest sie w stanie uwolnic,a przeciwnie…”Ciezarowki wyjezdzaja z morza” to juz znam na pamiec,a ciagle do niej wracam. Stoi na polce jak Wierny Przyjaciel. To piekne jest,kiedy ma sie Kogos Takiego. Marta Fox spoglada dumnie z polki i wszystko jest jasne.Dziekuje Pani Marto Fox. Pozdrawiam,pozdrawiam.

    Reply
    • ~Marta 16 marca 2011 at 21:26

      Pan mnie rozpieszcza, panie Jarosławie, ale proszę robić to dalej. Z uśmiechem. Z pozdrowieniami.

      Reply
  • ~Jola 17 marca 2011 at 22:11

    Nie o definicję recenzji idzie, tylko o to jak jasno i zachęcająco to Pani napisała.

    Reply
  • ~Agata Słupsk 21 marca 2011 at 10:40

    Jak to dobrze, że z żadnych zawodowych powodów nie muszę czytać niczego, czego nie mam ochoty czytać; że coś, co mi “nie podchodzi” mogę odstawić na półkę, oddać, jeśli pożyczone. Uwielbiam tę konkretyzację, uwielbiam zapadać się w książkę i jak ona zapada się we mnie. Uwielbiam, jak wypełnia mnie w całości słowem, nastrojem, czymś niesprecyzowanym też … I bardzo lubię Twoje pisanie 🙂 Najlepszego z okazji pierwszej wiosny tego roku Marto 🙂

    Reply
  • ~agata 21 marca 2011 at 10:45

    i już widzę, że wkrótce sięgnę po Janinę Katz 🙂 dziękuję 🙂

    Reply
  • Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.