Bez kategorii

Remonty

     Wszyscy coś remontują, więc i ja postanowiłam.
Pomyślałam, że to żaden problem, jak się ma wykonawcę i pomysł.
Sklepy są pełne, wystarczy tylko pójść, a tam mi przyniosą wszystko, co zechcę, a potem podam kartkę, na której mam wypisane, co jeszcze potrzeba do materiałów wykończeniowych i też mi przyniosą. Na koniec zapytają, pod jaki to adres zawieźć i czy jeszcze dziś.
     Moja starsza córka, która też remontuje, ostrzegała mnie: – Mamuś, to nie takie proste. Jak jest model, to nie  ma koloru, jak jest kolor, to nie ma rozmiaru. Pomyślałam, że ona wymyśliła sobie gwiazdki z nieba, a ja zwyczajnie, tylko kafle na podłogę w kuchni i przedpokoju, ale takie, by wyglądały jak podłoga z desek, a nie jak kafle.
Ufff. Owszem, od towarów aż się w głowie kręci. Tyle, że w jednym sklepie była potrzebna mi ilość, ale nie było tego odcienia, na który poluję, a w drugim był odcień, a nie było ilości. W trzecim było całkiem coś innego, a ja się uparłam, że koncepcji nie zmienię, poza tym – do trzech razy sztuka, do innych sklepów nie zamierzam iść.
     Teraz myślę, że nic nie kupiłam dlatego, ponieważ zarówno mnie, jak i Januszowi niedobrze się robi na myśl, że wszystkie meble z kuchni miałyby się znaleźć w pokoju, a te z przedpokoju w…itd, itp. W drugim sklepie zaczęłam czarować, kiedy sprzedawca sprawdzał w komputerze: – Oby nie było tej ilości, oby nie było. No i nie było. Podejrzewam, że w pierwszym sklepie Janusz czarował w podobnym stylu.
     Z niekłamanym zadowoleniem zadzwoniłam więc do pani Ilonki ( Majster I kategorii), że, niestety, odwołuję remont i przenoszę go na drugą połowę października. Pani Ilonka nie ukrywała zadowolenia: – O, jak dobrze, bo mam katar, urodziny i gości. Gości odwołam, do pani nie przyjdę i nareszcie sobie odpocznę.

in / 24 Views

8 komentarzy

  • ~Oliwka 18 września 2008 at 21:30

    „Tylko kafle na podłogę w kuchni i przedpokoju, ale takie, by wyglądały jak podłoga z desek….” Widze ze Pani ma po części taki styl jak moja mama ona tez lubi taki rzeczy w drewnach, mosiądzach itp.

    Reply
  • Einfach_Asia 19 września 2008 at 14:01

    Remonty są okropne. Wiem coś o tym.Przeczytałam „Kaśkę Podrywaczkę” i zła jestem. Bo to mnie nikt nie kocha, nie Kaśki. Masek nie noszę a mi to w życiu też nie pomaga. I mało prawdopodobny strasznie ten wątek zakochania z wzajemnością. Jak będę starsza to napiszę książkę o jakiejś dziewczynie, która była zakochana i wiedziała, kogo chciała, ale on jej nie chciał. Najlepiej oprę ją na moich pamiętnikach, będzie prościej, bo moja wyobraźnia działa głównie w stronę optymistyczną. I jaki chwyt marketingowy: oparte na faktach, nieprawdaż? Bestseller gotowy, bo tyle dziewczyn pomyśli: „Przerąbane miała ta autorka, zupełnie jak ja”.O.Ale ogólnie to ta „Kaśka…” taka fajna optymistyczna… Jej powiedzonka the best 🙂

    Reply
  • ~Kinga 19 września 2008 at 14:21

    Czasem lepiej jest niczego nie zmieniać niż później żałować że się zmieniło. Moja mama przynajmniej dwa razy na rok błaga tatę by coś tam zrobił (np. pomalował ściany czy też pojechał po nowe meble.) na szczęście tata zawsze wynajduje jakiś pretekst i mama się strasznie denerwuje na tate ale to tylko przez jakiś czas. Mów mu że jest leniuchem i nic nie robi ale później cieszy się że tata jej nie uległ bo ten kolor jest już nie modny albo meble były odrobinkę przydrogie. No i tym sposobem w moim domu jest remont raz na jakiś czas. 🙂 Do zobaczenia w Końskich Pani Marto (mam nadzieję)

    Reply
  • ~Gośka 19 września 2008 at 15:33

    Tak jak ja zabieram się za porządki w szafce.. wyciągam wszystko, a potem żałuję że się za to zabrałam. Ehh, wszędzie na błysk, ale niech nikt nie zagląda do szafy! 😉

    Reply
  • ~Magda 20 września 2008 at 10:17

    O tak Pani Marto- ciężko ucelować z wyborem towaru… Ja akurat mam remont i zamówiłam nowe meble do pokoju. Nawet trafiłam na piękny egzemplarz, kolor super, cena też mi pasuje. Zadowolona wróciwszy prosto ze sklepu zaczęłam pakować „rupiecie” ze starych mebli do pudeł żeby później się z tym nie bawić. Na drugi dzień zadzwoniła pani ze sklepu i powiedziała, że moich mebli raczej nie dostanę w tym tygodniu. Tydzień jakoś wytrzymam. Po kilku dniach nie dostając żadnej wiadomości od pani ze sklepu pojechałam żeby wybadać sprawę. I co się okazało? Moich mebli mogę nie zobaczyć przez najbliższy miesiąc a w domu bałagan- większość rzeczy w pudłach… eh… Pozdrawiam

    Reply
  • ~Krycha 20 września 2008 at 14:45

    Witaj, Marto! Robisz duży błąd, opóźniając remont, bo w ten sposób będzie zawsze przed Tobą! Nie znam takiego człowieka, który lubibałagan i dyskomfort życia, podczas trwania remontu, ale jak mus,to mus. Jeżeli zdecydowałaś się na remont, to widocznie chcesz cośzmienić, coś co Cię denerwuje, albo wręcz wymaga już odnowy.W ubiegłym roku robiliśmy remont kuchni. Fachowiec umówił się na wrzesień, ja nalegałam na sierpień, żeby mieć szybciej z głowy.Po wspólnych kompromisach, stanęło na przełomie sierpnia/września.Remont miał trwać 5-7 dni, trwał ponad 10, skończył się w połowie września. Jaka szczęśliwa byłam, jak pomyślałam sobie, że gdyby zaczął się we wrześniu, to jeszcze by trwał, a tak jest już posprzątane, i można normalnie żyć, i o remoncie zapomnieć. Nie lubię odkładać tego co jest nieprzyjemne, a konieczne. U dentysty, jak była długa kolejka, to chętnie, na moją prośbę, przepuszczali mnie, bo każdy chciał opóźnić wejście do gabinetu.Ja chciałam mieć to z głowy, jak najszybciej, a jak wychodziłam,to widziałam w oczach czekających, zazdrość, że u mnie już po bólu. Może to nie na temat, ale radzę Ci, Marto uporać się z tym remontem, tak szybko, jak tylko jest to możliwe, a w październiku będziesz szczęśliwa, że już po „bólu”. Pozdrawiam, Krystyna

    Reply
  • ~jaga 20 września 2008 at 15:58

    Dzień dobry. Szukam informacji na Pani temat, ponieważ szykuje się na spotkanie z Panią w poniedziałek. Zostałam wydelegowana z klasy. Bardzo podoba mi się Pani blog i notki blogowe. Nie znam jeszcze Pani twórczości, ale postanowiłam się z nią zapoznać, do poznania zachęcił mnie mój tato, który jak się okazało zna Panią i jest Pani fanem. Do zobaczenia w poniedziałek w Koszalinie. Pozdrawiam. Jagoda Wójcikwww.jagoda.blogx.pl

    Reply
    • ~Marta 20 września 2008 at 16:36

      Witaj, Jago, milo mi będzie, jak się spotkamy, Tata chyba zna moje ksiazki…a nie mnie. Pozdrawiam.

      Reply

    Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *