Bez kategorii

Dzień blogera

 Dziś dzień blogera.

 

     Na świecie jest ponad 112 milionów blogów, w Polsce – ponad 2,5 mln, z czego ponad 1,6 mln to blogi w serwisie blog.onet.pl. Co sekundę powstają na świecie dwa nowe blogi.

 

      Swojego bloga założyłam 7 lutego 2007 roku., czyli półtora roku temu.

W chwili, gdy piszę jest godzina 7.00, na moim blogu mam  189 990 odwiedzin. Dziś przekroczona zostanie liczba 200  000. To dla mnie bardzo dużo, bo znaczy, że mam stałych Czytelników, którzy tutaj regularnie zaglądają.

      Dziękuję.

Bloga nie pisze się tylko dla siebie, podobnie jak książki. Jestem pisarką, która siły i pomysły znajduje  także i dlatego, że jest czytana. Myślę, że gdyby Czytelnicy nie czekali na moje książki, to wykonywałabym  inny zawód, nie upierając się przy obecnym.  Nie widzę więc w swoim pisaniu misji.

     Dlaczego piszę bloga?

Zaczęłam po to, by sobie ułatwić życie. Dostawałam dużo listów od Czytelników, w których pojawiały się te same pytania. Pomyślałam, że będę na nie odpowiadać w blogu. Chciałam oszczędzić czas. Tymczasem finał jest taki, że dołożyłam sobie następną ćwiartkę etatu. Na listy i tak odpowiadam  indywidualnie, przynajmniej te podpisane. Nie będę już wysyłać autografów, bo widzę, że to bez sensu ( pisałam  o tym w poście „dobre wychowanie”). Pisanie wciąga, mnie też wciagnęło. Teraz nie wyobrażam sobie, bym zrezygnowała.

     Co jest ważne przy pisaniu bloga?

     Regularność. Trzeba pisać regularnie, co najmniej dwa razy w tygodniu. Zobaczcie, co zabija blogi. Brak dyscypliny. Rozkręcasz bloga, zyskujesz pierwszych czytelników, a potem nie piszesz, więc z ciebie rezygnują.

     Nieprzeźroczystość. Bloga można prowadzić anonimowo. Z tekstów powinno jednak wynikać coś osobistego: czy jesteś kobietą czy mężczyzną,  ile masz lat, co lubisz, co myślisz. Musisz być człowiekiem z kości i krwi.

     Wiara w sens pisania. Musisz wierzyć, że to, co piszesz ma sens dla ciebie ( skoro napisałeś, to znaczy, że miałeś potrzebę dzielenia się słowami), ale i dla czytelników jest ważne z jakiegoś powodu, być może dla każdego z innego.

     Oryginalność. Twój blog powinien być inny od wszystkich. Będzie taki, bo ty jesteś „jedyny i niepowtarzalny aż do szpiku kości”.

     Odpowiedzialność. Za słowo pisane, bo słowa ulatują, a pismo pozostaje – Verba volant, scripts Manet. W gwarze śląskiej brzmiałoby to jeszcze inaczej: Godka przepadnie, ostanie ino to, co naszkryflomy.

Dziękuję raz jeszcze moim Czytelnikom, że mnie odwiedzają, czytają, komentują. Mam nadzieję, że znajdują tutaj coś dla siebie. Ciekawam co.

in / 25 Views

17 komentarzy

  • ~MonikaS 2 września 2008 at 20:09

    Nie wiem jak inni, ale ja sie cieszę, że założyła Pani tego bloga. Może jestem jego czytelniczką od niedawna (dziś się dowiedziałam, że takowy w ogóle istnieje), ale mam zamiar wpadać tu kiedy tylko będę mogła.

    Reply
  • ~Jacek 3 września 2008 at 19:23

    Nie każdy pisze co teraz czuje i nie musi tego robić. Czasami warto coś przeżyć i nie pisać, nie mówić tego.Denerwuje mnie często gdy jacyś literaci lub poeci przeżyją coś i obwieszczają całemu światu o tym. Nie trzeba, naprawdę nie zawsze trzeba.

    Reply
    • ~Jola 3 września 2008 at 21:23

      Zartujesz chyba ! Wiekszosc nie pisze prawdy o swoich przezyciach. To kreacja, od tego są pisarzami.

      Reply
  • ~Alba 4 września 2008 at 16:22

    Pani Marto…Ogromnie się cieszę, że znalazłam ten blog w Sieci… tym bardziej że – ośmielam się przypuszczać nieśmiało acz nieskromnie 😉 – może i ja przyczyniłam się w jakimś stopniu do jego powstania. Czy pamięta Pani może tę „rówieśniczkę Magdy” ze spotkania w pewnej malutkiej, mazowieckiej miejscowości? Rozmawiałyśmy o tym, czy Magda DZISIAJ pisałaby bloga zamiast „sekretnego dziennika.” No, tak…zapewne popełniam odwieczny błąd wszystkich czytelników świata – każdy z nich sądzi, że jest dla pisarza kimś wyjątkowym (bo może i jest, w jakimś ogólniejszym sensie – w końcu każdy jest jedyny i niepowtarzalny) – a jemu się pewnie zlewają słowa, twarze, rozmowy, historie… Pani książki towarzyszyły mi (co niedawno zauważyłam) zawsze w momentach przełomowych – czytałam „Magdę.doc” i „Paulinę” kiedy przeżywałam swoją pierwszą wielką miłość, i wtedy, kiedy sądziłam (po jego odejściu), że taka miłość jest (dla mnie) niemożliwa – a jeszcze raz, na nowo, przeżywałam historię Magdy, oczekując dziecka…dziecka mojej miłości. Bo i ja mam nareszcie swoją historię – inną, niż historia Magdy, chociaż nie mniej trudną, i dziwną, i piękną…(www.cienistadolina.blog.onet.pl). Ostatnio natomiast przeczytałam „Coraz mniej milczenia”… nie wiem dlaczego, może po to, żeby w przyszłości ustrzec naszego synka przed podobnymi tragediami…i zamówiłam dwie kolejne Pani książki („Do rana daleko” i „Nie jestem, która wszystko zniesie”) – już się nie mogę ich doczekać. Dorosłam. I może dlatego (niepoprawnie!) nadal jestem ciekawa, jak potoczyłyby się losy DOROSŁEJ Magdy. Jak to mówią Francuzi: „On se revient toujours a ses premiers amours.” – co znaczy – zawsze się wraca do swoich pierwszych miłości. 🙂 Pozdrawiam serdecznie.

    Reply
  • 1 2

    Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *