Bez kategorii

Te wszystkie kolory we mnie

Te wszystkie kolory we mnie


      Wrzosowojest mi rano, kiedy spoglądam w okno i widzę świat blokowy lekko zamglony.Zastanawiam się, czy słońce się przedrze, czy też nie przedrze. Dziś sięprzedarło, więc słoneczniej mi się stało na duszy, niebieściej, dżinsowo ilekko. Pojechałam do Romy, poetki. Siedzieliśmy w ogrodzie, a właściwie na tarasie ( był też jej mąż, Zdziś, a takżeJanusz), w słońcu, popijaliśmy kawę i niestety, politykowaliśmy. Mówię„niestety”, bo czas był właściwie na oddychanie, na leniwienie, na przeciąganiesię w nitkach babiego lata. Potem przyjechała Tess, również poetka i malarka,przywiozła Romie runy, opowiadała o mandalach, które namalowała. To był jednaktylko przerywnik, bo krążyło nad nami widmo poniedziałkowej debaty, a nade mnądebaty dzisiejszej, na którą po południu miałam jechać do katowickiego radia (na żywo).

       Wyjeżdżałamw bojowym nastroju, więc zmieniłam kolor z dżinsowego na czerwony (krwista,długa, falbaniasta spódnica). Podczas jazdy śpiewała mi Marilyn Monroe (uwielbiam),a kiedy usłyszałam „Happy Birthday, mister President” i w tle to szaleństwo na sali,tę dumę Amerykanów z Prezydenta, to smutno mi się zrobiło, bo nie wiem, ileczasu będzie musiało upłynąć, aby nasz naród urósł w taką niepodzieloną radość.

Oczywiściewiem, w jakich okolicznościach Monroe śpiewała „sto lat”, ale traktuję tamtąreakcję sali w kategoriach metafory, wspólnego uniesienia.

A u nas? 
U nas skończył się Wersal, jak powiedział Lepper,
 u nas trwa nierządne królestwo i zginienia bliskie, jak wieszczył Kochanowski, 
u nas każdy sobie rzepkę obiera, 
u nas parciana retoryka, jak pisał Herbert, 
u nas polityczna ruja i porubstwo, u nas opluwanie i niepolityczne, 
niedyplomatyczne zachowanie,
u nas głupota fruwa jak gołębica i jak gołąb,
u nas brudów pranie, picie i przymykanie oczu, 
u nas instytucja krowy świętej tryumfuje, 
u nas radyjo, w którym nie ma wiadra na sałatkę 
 
(zapis dźwięku: http://bi.gazeta.pl/im/4/4434/m4434814.mp3 ).

Uff, czarno mi na duszy, coraz czarniej i chyba zamienię niebieską 
piżamkę na czarną koszulkę.

 

in / 23 Views

16 komentarzy

  • ~Agnieszka 30 września 2007 at 20:13

    Mi tak czarno, że właściwie na inne kolory przestałam się ubierać.Bo ja, Pani Marto, nadwrażliwa chyba jestem i czuję te brudy wokół podwójnie.Debatę przegapiłam, radia prawie w ogóle nie słucham, a i tak nie wiem czy radio Katowice by u mnie odbierało ;)Lecę oglądać „Skazanego na śmierć”, bo jestem już maniaczką tego serialu.Pozdrawiam,

    Reply
    • ~marta 30 września 2007 at 20:46

      Ja tez oglądam, choć nie zawsze mi się udaje zdążyć. Boli mnie niesprawiedliwosc. Bardzo. Myslę, ze największą karą jest niesprawiedliwe skazanie. Dlatego jestem przeciwniczką kary smierci. Bo wiem, ze wielu niewinnych ludzi zginęło. Piszę w przerwie, kiedy lecą reklamy.

      Reply
      • ~Agnieszka 30 września 2007 at 21:05

        Ja też sobie tak fruwam między komputerem a telewizorem.Na karę śmierci nigdy się nie zgodzę i nikt, nawet katechetka, która to popiera, mnie nie przekona, że to dobre rozwiązanie.

        Reply
      • ~babatendai 1 października 2007 at 01:39

        niestety, każda opcja chce jakiejś śmierci- dlatego odmawiam wyboru i też przywdziewam czerń!

        Reply
  • ~joasia 30 września 2007 at 22:42

    Przecudowny ma Pani blog.Czy będzie Pani jeszcze gdzieś wykładać???Chętnie bym przyszła Pani posłuchać:)Życzę wiele dobrego!:)

    Reply
    • Marta 1 października 2007 at 21:11

      O jakich wykładach myslisz, Joasiu?

      Reply
  • ~Basienka 1 października 2007 at 15:19

    Witam Pani Marto! Dziękuje za kolejną przygode z Pani książką („Paulina w orbicie któw”), Zaczytałam się niesamowicie w Pani pozycjach książkowych.Teraz z niecierpliowścią oczekuje na kuriera, gdyż zamówiłam sobie „Święta Rito od Rzeczy Niemożliwych”… Ach… Czytając Pani książki czuje, że odnajduje w sobie coś nowego, dziękuję Pani za to z całego serca. Buźki wielkie dla Pani.

    Reply
    • Marta 1 października 2007 at 21:15

      Basienko, czy już przeczytalas Paulinę w orbicie…Napisz koniecznie, jak ją odebrałaś. Pozdrawiam.

      Reply
      • ~Basienka 1 października 2007 at 23:13

        Pani Marto właśnie przed chwilką skończyłam czytać „Paulina w orbicie kotów”. Książka sama w sobie jest niesamowita, lekko się ją czyta i z niesamowitą pasją. Każdy powinien tą książkę wziąć w dłonie i przeczytać. Można w niej odnaleźć wiele wartości, które powinny być priorytetem dla człowieka. Mam nadzieje, że odpowiedź do ostatniego rozdziału książki będzie brzmiała: NIE. Dziękuje Pani Marto. Bużki

        Reply
    • lena_2435@op.pl 30 sierpnia 2011 at 20:47

      Zgadzam sie. Wszytskie ksiazki Pani Marty Fox są świtne! Naprawde polecam ta autorke jak mało kogo. Pozdrawiam i zapraszam do mnie :))

      Reply
  • ~Paulinka;-) 1 października 2007 at 17:54

    o jej… moze to prymitywne ale z calej tej notatki zainteresowala mnie to wiadro! moze to puste z mojej strony ze wciagnelam sie w tresc, moze dlatego ze nie jest w calosci dla mnie jasna! staram sie domyslic co Pani chciala powiedziec, co czula to piszac ale pewnie nie odbiore tego jak powinnam, lecz na swoj sposob odnajde sie w Pani myslach i uczuciach! a i jeszcze co do tego słońca to slonce jest swietnym … budzikiem! kazdego ranka swieci mi przez okna, bo okno w moim pokoju jest na wschod, na wschod slonca a lozko na przeciwnej scianie i kazdego dnia budzi mnie, ale kazdego dnia juz pod innym katem! Pozdrawiam!

    Reply
    • Marta 1 października 2007 at 21:18

      Podałam link do zapisu rozmowy, ktora odbyla się w radiu Maryja ( wiadro!). Trzeba kliknąc i posluchac, wtedy wszystko będzie jasne. Buzka.

      Reply
  • ~babatendai 1 października 2007 at 18:35

    zerknij, paulinko, na blog remka grzeli, a sprawa wiadra radośnie ci się rozjaśni- i niech rozgoni wesoło te wszystkie czernie naokólne!

    Reply
  • ~Krysia 1 października 2007 at 19:46

    To oburzające, żeby w radiu nie było wiadra. Co oni sobą reprezentują? Jak chcą egzystować i rozwijać się w naszym kapitalistycznym społeczeństwie bez wiadra na sałatkę. A z innej beczki (bądź też wiadra) to bardzo podniosło mnie na duchu spotkanie z Panią i ze szczerą chęcią będę uczestniczyła w kolejnych.

    Reply
    • Marta 1 października 2007 at 21:23

      Spotkanie na tym blogu? Czy tez spotkanie gdzie indziej? A moze spotkanie w ksiazce? W liście? Która Krysia to mówi?

      Reply
  • ~Agnieszka 1 października 2007 at 21:31

    Pani Marto, obiecałam w sobotę lub niedzielę zamieścić opinię o „Paulinie w orbicie kotów”. Przepraszam, że jeszcze tego nie zrobiłam. Musiałam zająć się Antygoną i na Paulinę nie miałam niestety już czasu. Obiecuję, że wszystko wyśpiewam wkrótce.

    Reply
  • Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *