Gorolica i hanyska, czyli 2 w 1

Na podwórku wyzywano mnie od „gorolic”. Czułam, że to pogardliwe, choć oczywiście nie potrafiłam zwerbalizować dlaczego. Wiedziałam natomiast, że chodzi o język, którym mówię, czysty, powiedzmy, że literacki, choć przecież Rodzice dalecy byli od inteligenckiego świata. Ojciec ze wsi nad Bugiem, mama z Lubelszczyzny. Po wojnie zawędrowali na Śląsk. Rodzice Dowiedz się więcej