Amok
Amok to ten czas, kiedy prawie mnie nie ma, bo od świtu, po wieczór, do zaśnięcia, jestem Sonią, Karolem, Arturem, matką Soni i jej filozofującym ojcem, siostrą, Danielem. Niby czuję swoją fizyczność (kręgosłup szczególnie), gotuję obiad, niczego sobie nawet, rozmawiam z córką, z J., ale mój głos słyszę jakby spoza mnie, i dziwię się, że mówię, także temu, co mówię, nawet składnie, kiedy w tym samym czasie myślę przecież o czymś innym, co za chwilę trzeba zapisać, aby nie umknęło. (więcej…)