Czas konkretów

Nastał w moich dniach czas konkretów.
Zapisuję w dzienniku tylko konkrety. Jeśli mi się zdarza coś mglistego, emocje, których nie potrafię nazwać, westchnienia, których nie udaje mi się zawiesić pomiędzy drzewem, a drzewem, wycinam, kasuję. Piszę, że byłam, widziałam, spotkałam, zjadłam, kupiłam, umyłam, przeczytałam. Jeśli mówię o przyszłości, też ograniczam się do konkretów, jakby przyszłość naprawdę zdarzyć się powinna. A więc pojadę tam, zobaczę to, zrobię, wydrę, pogłaskam, kupię, oddam, pożegnam, odmówię, odwrócę się, pomogę. Najwięcej w moim pisaniu dniach, czasowników i rzeczowników, prawie wyeliminowałam przymiotniki. (więcej…)

Bigos mojej Mamy

Kiedy zmarła moja mama (to już prawie 12 lat temu), jeden ze znajomych powiedział: Jesteś teraz sierotą, jesteś sama na świecie. Zirytował mnie. Nie jestem sama na świecie, mam dzieci, przyjaciół, pomyślałam. Jestem jednak sierotą. Przedtem byłam półsierotą, bo ojciec zmarł, kiedy miałam 13 lat. Słowa znajomego dźwięczą we mnie Dowiedz się więcej