Zegarki Iwana Bunina

Nie śpię. Jest 3. 39. Obudził mnie Iwan Bunin, w marynarce przedziwnego kroju, z rozpaczliwym kwiatem w butonierce, z pofarbowanymi policzkami, ustami, włosami, głodny, na paryskim bruku, kiedy to już roztrwonił swojego Nobla i pisał „Ciemne aleje”, tom genialnych opowiadań. We śnie widziałam jego ręce, na każdej miał zegarek, widocznie jeden odmierzał mu czas w starym stylu, drugi w nowym. Cóż to był za intensywny sen, kolorowy, wyraźny, obfitujący w detale. Rozmawialiśmy. O coś pytałam i nie mogę sobie przypomnieć o co, ale klimat rozmowy był gęsty, dotyczący warsztatu literackiego. Czułam, że to dla mnie jedyna okazja, by powiedzieć, ile zawdzięczam jego opowiadaniom, perfekcyjnie skomponowanym, ale też radość, że odważyłam się rozmawiać, nie przegapiłam szansy, jak to miałam w przeszłości we zwyczaju, kiedy paraliżował mnie strach i nieśmiałość. (więcej…)