Roztargnienie też ma swoje dobre strony
Zdarzyło mi się to po raz trzeci w życiu. Do Teatru bez Sceny (Katowice, 3 Maja 11) przyszłam o dzień za późno. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam, że zamiast „Przytulonych” o 19.00, grany jest spektakl „Dla Julii” i to od 18.00. Janusz od razu mi przypomniał, jak na pewien koncert przyszłam o 3 dni później, a na jubileusz Dudy-Gracza o dzień wcześniej. Usiadłam na ławce przed zamkniętą bramą do teatru i siedziałam nieruchomo. Próbowałam zrozumieć, dlaczego pomyliłam dni. Dobrze, że dni, bo inni mylili żonę z kapeluszem. Nie chciało mi się wracać do domu. Było mi żal, że nie zobaczę spektaklu. W październiku będzie trudniej znaleźć czas, bo przyjdą kolejne premiery. Wieczór był bardzo ciepły. (więcej…)
