Codziennik

Uratowała mi Pani życie

Uratowała mi Pani życie

Przeczytałam dzisiaj ten list i rozbeczałam się ze wzruszenia.

Poniżej drukuję jego fragment. I idę się dalej wzruszać.

 

“Na pewno mnie Pani nie pamięta, ale pisałam do Pani parę lat temu. Napisałam e-mail nie licząc na żadną odpowiedź, od tak wysłałam go przy przypływie nadziei, a Pani odpisała. Mi nie przytrafiają się takie rzeczy, raczej mam pecha, ale jednak. Piszę, by Pani podziękować. Minęło już prawie sześć lat, a ja nadal pamiętam Pani słowa. Podniosła mnie Pani na duchu, gdy nikt inny nie chciał mi pomóc. Poświęciła mi Pani te dziesięć minut, by napisać do mnie i pomóc mi.
Chciałam również podziękować za Pani książki. Po “Coraz mniej milczenia” uświadomiłam sobie, że nie jestem sama, nie jestem tą najgorszą i może to nie była moja wina/…/ Zaczęłam również odczuwać żal do rodziców, że nie zauważyli. Do wychowawcy, który uznał, że próbuje zwrócić na siebie uwagę i nie pomógł mi, do pani pedagog. Ona wiedziała i nic nie zrobiła. To zabawne, ale kiedy pytałam ją dlaczego, nie potrafiła odpowiedzieć. Myślę, że mi nie uwierzyła. Miałam 14 lat. On to wykorzystał. Dziś mam 21 i wiem, że tego się nie zapomina, to nie mija. Całą historię zabrał wiatr, a ja nadal nie mogę przeżyć, zapomnieć.
Pani dała sens mojemu życiu. Nigdy nie miałam okazji Pani spotkać, ale jest Pani na pewno silną, miłą i życzliwą kobietą.

Uratowała mi Pani życie.
Dziękuję”.

in / 1505 Views

5 komentarzy

  • Mila 16 lutego 2018 at 00:10

    Takie listy, takie słowa: “Uratowała mi pani życie”, przypominają mi o tym, że wszystko, co mówimy ma znaczenie, że ma moc, wszystko. I że muszę o tym pamiętać, bo mogę tym uratować komuś życie, ale jednym słowem powiedzianym nierozważnie mogę też je zabrać.

    Reply
  • Krystyna Sztramska 16 lutego 2018 at 12:27

    To list mój do Pani , Szanowna Pani Marto, napisany 12 maja 2013 roku. Dd tamtego czasu wiele się wydarzyło. Właśnie niedawno wyszła moja trzecia książka z opowiadaniami, pisanie wciąż się dopomina o swoje miejsce w swoich życiu, jestem na emeryturze i spełniam swoje marzenia.
    Nie zmieniła się tylko moja “miłość” do Pani, a wspomnienie tamtego spotkania wciąż jest żywe w moim sercu i pamięci, ono może nie uratowało mojego życia, ale w jakimś sensie to życie ubarwiło, dodało mu smaku, utwierdziło w przekonaniu, że można , a nawet trzeba swojemu “Ja” pozwolić rozkwitać i pięknieć. Dziękuję za wszystko. dziś mi się Pani przyśniła, a później zobaczyłam tę notkę na blogu. To znak, że musiałam się odezwać ;-))))

    Szanowna Pani Marto Fox ,
    już od wczoraj, tzn. od spotkania z Panią w Reszlu nie mogę znaleźć sobie ani swoim myślom miejsca. Zafascynowała mnie Pani sobą , sposobem bycia, mówienia, swobodą , ciepłem jakim emanowała Pani wokół siebie. To dziwne, ale od pierwszych Pani słów, uśmiechu poczułam w sobie z jednej strony niesamowitą bliskość, z drugiej dziwną niespokojność. Jeszcze nic nie wiedziałam o “lisiczce” a poczułam powinowactwo dusz (jakby powiedziała Ania z Zielonego Wzgórza) Wszystko o czym Pani mówiła było już kiedyś zapisane we mnie . To jakby Ktoś otworzył nagle moją duszę i pozwolił wylać z niej nagromadzone tam emocje, przeżycia, uczucia ,wrażenia.Przypomnę, że byłam tą osobą, która zapytała o godzenie pisania z praca zawodową, z podjęciem ryzyka zrezygnowania z pracy i poświęceniu się tylko pisaniu, które od kilku lat (dokładnie 7-dmiu ) zawładnęło mną wyjątkowo mocno. To był trudny dla mnie czas, bo choć zaczął się euforystycznie to później pokazał ile trudu, wahań, emocjonalnego wypalenia czeka na drodze pisania, choćby takiego nieudolnego jak moje. A jednak wciąż we mnie jest ten pęd, może tylko wiary mniej, siły mniej, woli mniej.
    Kiedy rozmawiałyśmy po Pani autorskim spotkaniu powiedziała mi Pani, że znajdę wszystkie odpowiedzi na nurtujące mnie pytania w swojej książce “Autoportret z lisiczką” . Postanowiłam więc najpierw przeczytać tę książkę, później napisać. Często czytam książki z ołówkiem w ręku, by móc zaznaczyć, czy podkreślić słowa , myśli, które są dla mnie ważne, które odkrywają inne światy we mnie . Zaczęłam więc i teraz czytać “lisiczkę” z ołówkiem, ale po kilku stronach musiałam ołówek odłożyć, bo musiałbym podkreślać każda prawie linijkę.Na okładce końcowej jest taki napis” Sprawdź, czy Marta Fox pisze o Tobie” Pani Marto. Pisze Pani o mnie. Może nie mam takich przeżyć jak Pani, może nie czytałam tych samych książek, może moje życie różniło się od Pani życia , ale jestem przekonana , że piszę Pani o mnie. Pisze Pani o mnie i mogę to Pani powiedzieć już dzisiaj, choć do końca zostało mi jeszcze kilka ładnych rozdziałów do przeczytania. Nie znam Cortazara, ale wiem, że był/jest Kimś , kto odkrył i pozwolił nazwać w Pani te wszystkie stany, które już były gdzieś tam przez Kogos zapisane w Pani sercu, tak jak i w moim są zapisane a ja dzięki Pani je na nowo odkrywam i nazywam. Kłębi się to wszystko we mnie, to o czym Pani mówiła, to o czym czytam. To prawdziwy zawrót głowy, stan jakiegoś narkotycznego omamienia , nie jestem w stanie o niczym innym myśleć jak tylko o tym z Panią spotkaniu, jakby coś się we mnie przestawiło, zminiło biegun, przewartościowało.Możę za dużo piszę jak na pierwszy list, więc tylko jeszcze podziękuję za optymizm, za uśmiech, za ciepło, za wiarę, za piękno i ciała i duszy;-)))).
    Mówi się o miłości od pierwszego wejrzenia , jak tak Panią polubiłam;-)
    Z poważaniem
    Krystyna Sz.

    Reply
    • Marta 17 lutego 2018 at 11:45

      Pani Krystyno, dziękuję za przypomnienie tego listu. Czy Pani wie, ze 5 marca będę znów w Reszlu? Tym razem z Arturem Gotzem. A o 16. w Korszach, gdzie będę miała “dorosłe” spotkanie, takze o poezji- zaprezentuję swój ostatni tomik. Byłoby miło znów Panią zobaczyć. Serdecznie pozdrawiam.

      Reply
  • Marta 16 lutego 2018 at 18:54

    Tak, słowa mają moc.

    Reply
  • Robert Drozd 12 marca 2018 at 14:32

    Pani Krystyno Sztramska, ależ to trzeba mieć egoizmu w sobie i samozachwytu, by pod listem kobiety dziękującej za uratowanie życia wklejać swój – podlizujący się.
    Nie widzi Pani różnicy między tym?

    Reply
  • Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.