odpoczynek

Kichanie w "Nordalijce"

Czekałam na tę chwilę, by napisać ostatnie zdanie w powieści.
Pierwsze brzmi:
„Pomyślała, że to będzie najgorszy dzień w jej życiu, nie mogła wiedzieć, że przyjdą gorsze i lepsze także”.
Ostanie jest takie:
„Wymieniła spojrzenie z Mambą, potem z Dawidem, jakby chciała powiedzieć: Nie mogę Czarnej nic powiedzieć, ostrzec, bo zepsuję tę imprezę, prawda?”
To powieść dla młodzieży, ale nie mówię więcej, skoro ukaże się dopiero na wiosnę.

Napisałam , wysłałam do wydawnictwa, nagrałam godzinną audycję w radiu Katowice, o Marguerite Yourcenar i wtedy dopadł mnie katar. I zawsze tak mam: sprężam się maksymalnie, dwoję się i troję, by wykonać plan, który sama ułożyłam, dotrzymać terminów, które sama wyznaczyłam. Oddycham z ulgą, kiedy mi się to udaje i wtedy mnie coś „dopada”, co psuje odpoczynek i świętowanie.

Tym razem odpoczywać chciałam w domku wielkiej urody, na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, we wsi Grabowa, kilkanaście kilometrów od Ogrodzieńca . I co teraz? Jechać, nie jechać? Wiadomo, że najlepiej się kicha we własnym domu. Jednak zmobilizowałam się. Spakowaliśmy się szybko, po drodze zrobiliśmy zakupy i po dwóch godzinach byliśmy w „Nordalijce”.
To przyjazne mi miejsce, które czasami wynajmuję, bo lubię mieć cały domek do dyspozycji, a wokół lasy, niedaleko Pustynia Błędowska. Odwiedzaliśmy Nordalijkę we wszystkich porach roku prócz zimy. Teraz skusiła mnie perspektywa siedzenia przy kominku.

Siedzę więc i czytam. Pomiędzy kicham i smarkam. Wychodzę tyle, by nie skapcanieć i poczuć mróz (minus czternaście). I na powrót do ciepełka.
Celowo nie zabrałam dużego laptopa, by nie pracować.
No, ale na małym też można coś tam napisać, więc piszę i dodaję kilka fotek.
Ciekawam, czy się komuś spodoba Nordalijka.

in / 27 Views

7 komentarzy

  • ~Iza 25 stycznia 2014 at 17:49

    Mnie się podoba bo podobnie wygląda moja „willa” ze strychu, której Marta nie widziała. O jejusiu! Ta więźba drewniana z mieczami przy słupach, ta lukarna co na ostatniej „fotce”. „Ino” okien połaciowych (o nich pisałam na blogu nazywajac „skośnymi”) nie ma. A może to dobrze? Te okna połaciowe deszcz wzmagają- odgłosy deszczu- i gdybym miała taką możliwość, to te wszystkie połaciowe przerobiłabym na lukarny. Pa, Iza.

    Reply
  • ~kazimiera 25 stycznia 2014 at 20:52

    Na samym początku miło pozdrawiam i zdrowia życzę.Zdjęcia,które p.przedstawiła wszystkim się spodobają.Wnętrza przypominają góralską chatę-trochę do naszej podobna./mamy podobną w Babicach N/S w Bieszczadach/.Pisze p.powieść,może trochę nam p.przybliży?Miłego wypoczynku i owocnej pracy życzę.

    Reply
    • Marta 27 stycznia 2014 at 12:45

      Pani Kazimiero, oj, oj, wolę nie zapeszać, dlatego nie lubię mówić o powieści, ktora dopiero się „produkuje” w wydawnictwie, choc już napisana. Ale obiecuję, ze jak już będzie prawie gotowa, wówczas napiszę o niej, zamieszczę także okładkę. Serdecznie pozdrawiam.

      Reply
  • ~Moniaczek 26 stycznia 2014 at 02:00

    Szkoda, że Pustynia Błędowska nie należy do tych gorących 😉 Przeprowadziłam się właśnie do Dąbrowy Górniczej i ubolewam nad tym,że pustynia nie ratuje nas przed białym świństwem :)Brrrr… zimno na dworze, podziwiam Panią,że w tak mroźne dni zrezygnowała Pani z cieplutkich kaloryferów w mieszkaniu by wypocząć w jurajskim Grabowie. Ja dzisiaj zabrałam psa na godzinny spacer i odmrażaliśmy się po nim dosyć długo. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia.

    Reply
  • ~Bluebell 26 stycznia 2014 at 15:38

    Pani Marto, najchętniej poszłabym i weszłabym na Jurę Krakowsko-Częstochowską i na Pustynię Błędowską i już pozostałabym tam. Pewnie taka ucieczka byłaby z góry skazana na niepowodzenie, ale jeśli uczynić całe przedsięwzięcie czymś w miarę przemyślanym, na zasadzie „Myśl wolno, działaj szybko”, to może byłyby szanse powodzenia.
    I jeszcze, pani Marto, to zdanie otwierające powieść, ach, ach, dla mnie, na dzisiaj wręcz. Właśnie myślałam o pewnej osóbce i jej życzeniach noworocznych. Osóbka owa – rodzaju męskiego zresztą – życzyła mi „wszelakich obfitości” w nowym roku. Ponieważ nie mam zbyt wielkiego zaufania do tej osoby, a więc zastanawiam się, czy może słowa „WSZELAKIEJ OBFITOŚCI” mogą dotyczyć przeżywania i strasznych dni i spraw. Jakbym już nie miała dość tych strasznych dni, a ta osoba powinna zdawać sobie z tego sprawę; w końcu ma i tytuły i stanowiska i zna chyba trochę życie. Złośliwość, a może niepotrzebnie doszukuję się złośliwości, bo może to są życzenia na OK. Jakoś nie mam przekonania.
    Tym bardziej zdanie z pani powieści przemawia do mnie w sposób możliwy do zaakceptowania. Oj, może być ta obfitość i w złym i w dobrym.
    A tak w ogóle, to Hiob miał rację, gdy wołał, że lepiej byłoby nie urodzić się. Bo po co to wszystko, po co ? Kto wie ???

    Reply
  • ~Krystyna 27 stycznia 2014 at 12:25

    Najlepiej ma Mordek! – umościł się na łożu.

    Reply
  • ~Marcin 28 stycznia 2014 at 15:25

    jest pieknie i zimowo…. zycze milego odpoczynku
    sciskam cieplo w mrozny dzien

    Reply
  • Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *