Bez kategorii

Najbardziej wulgarne polskie słowo

Najbardziej wulgarne polskie słowo

To, nie to, co myślicie.

Nie zaczyna się na „k” inie z akcentem na „r”.

Nigdy nie użyję tego słowa, bo brzmi tak wulgarnie,że na samą myśl o nim dopadłaby mnie dolegliwość, którą nazywam „rzygawką”.

Byłaby to rzygawka totalna.

Kiedy próbuję zapisać TO słowo, Word mi go niepodkreśla jako błędu.

Używają go młodzi i starzy. Ludzie prości i uczeni.

Jest dla nich słowem wyjątkowo prężnym, dźwięcznym ioddającym rzeczy sedno.

Brzmi mocno, dobitnie, może być ciosem i głaskiem.

Nikt go już nie cenzoruje.

W telewizja nie pika, kiedy ktoś go w radości albozłości ducha swego wypowiada.

Albo wykrzykuje, czy szepcze z rozdziawioną gębą.

Mało kto już mówi: kapitalnie, cudownie, świetnie,ekstra, super, bomba, wspaniale.

Kiedyś używał go Liroy, który chciał przemówićzrozumiale do odpowiedniego „targetu” i zapewne cel swój osiągnął. Terazużywają go nie tylko divy „szołbiznesu”.

Istnieje w słowniku mowy potocznej, a jakże.

Mało tego: jest także w praktycznym słowniku współczesnejpolszczyzny ( Wydawnictwo Kurpisz, 2004).

Ten przymiotnik się nie stopniuje.

Lubiła go używać Zofia Chądzyńska, tłumaczkaCortazara, także świetna pisarka.

Uważała, że tym słowem można oddać wiele emocji.

Profesorowi J. Miodkowi wydaje ze się ze wszech miari z każdej strony wulgarne.

Czuję, że to słowo jest obłe, śliskie, syczące,zgniłe,zupełnie achromatyczne.

Niczego nie załatwia i nie rozjaśnia.

Bardzo bym chciała, aby wreszcie stało się niemodnei obciachowe.

Aby zaczęło trzeszczeć, zgrzytać i aby sięprzejadło. Dosłownie.

Tak bardzo się przejadło, by samo z siebie dostałorzygawki totalnej.

I zgodzę się nawet, aby to była rzygawka spektakularna.

in / 32 Views

11 komentarzy

  • ~walerianda 1 lipca 2011 at 01:01

    Idę z duchem postępu czasu i gdy słyszę z……..e wcale nie zbiera we mnie odruch wymiotny. Wręcz przeciwnie, czuję się dowartościowany i tylko ogarnia mnie głęboka litościwa żałość nad prymitywizmem osoby wypowiadającej ten „wypełniacz” w pustosłowiu, przypominając stary dowcip o żabie.

    Reply
    • ~Marta 1 lipca 2011 at 08:40

      Nie znam dowcipu o żabie. Szczęsliwam widać.

      Reply
  • ~walerianda 1 lipca 2011 at 01:02

    Idę z duchem postępu czasu i gdy słyszę z……..e wcale nie zbiera we mnie odruch wymiotny. Wręcz przeciwnie, czuję się dowartościowany i tylko ogarnia mnie głęboka litościwa żałość nad prymitywizmem osoby wypowiadającej ten „wypełniacz” w pustosłowiu, przypominając stary dowcip o żabie.

    Reply
  • cynamonowyraj@onet.pl 1 lipca 2011 at 12:47

    Szczerze mówiąc to słowo o którym Pani pisze stało się dla mojego środowiska, a tym samym i dla mnie, słowem powszechnie używanym. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym czy to słowo się komuś podoba czy nie, po prostu je wypowiadałam. Teraz przypomniałam sobie, że przecież gdy kolega mojego brata tym przymiotnikiem określił jego rower, a mój brat zapytał rodziców, co ten wyraz oznacza (mój brat miał wtedy może 5 lat), to mama wytłumaczyła mu znaczenie, ale od razu zaznaczyła, że „nie można tak mówić”. No tak… dlaczego nigdy nie pochwaliłam w ten sposób wypieków babci czy słów mojej polonistki? Teraz już wiem i będę starała się nie nadużywać tego „najbardziej wulgarnego polskiego słowa”. Dziękuję za moje postanowienie wywołane Pani wpisem na tym blogu. Pozdrawiam 😉

    Reply
  • ~Zosia 1 lipca 2011 at 14:00

    Mnie bardziej od faktu, że to słowo jest tak powszechnie używane, denerwuje (albo zasmuca) to, że nie traktuje się go już jako wulgaryzmu. Istnieją jeszcze w Polsce pojedyncze osobniki, którym nie przejdzie ono przez gardło, ale cała reszta Polaków…? Beznadzieja, tyle powiem. Beznadzieja. Chyba urodziłam się w niewłaściwych czasach, bo uszy mnie już bolą od wszechobecnych „k…” i „ch…”.

    Reply
    • ~marta 2 lipca 2011 at 08:33

      K* i Ch* to pikus w porownaniu z z*pozdrawiam.

      Reply
  • jedyny_koloryt 2 lipca 2011 at 19:27

    Witam. Pamiętam, jak była pani kiedyś w Polkowicach. Było z panią spotkanie w Bibliotece Miejskiej. Zainteresowała mnie pani swoim niepowtarzalnym stylem bycia. Bardzo mi się podoba także ten blog. Pozdrawiam serdecznie.

    Reply
  • ~Aleksandra 2 lipca 2011 at 21:19

    90% polskiej ludności to prymitywy. Całe szczęście, że pani Marta Fox nie należy do tej ogromnej grupy. Mam czasami bardzo negatywne wrażenie, jakby pani naprawdę uważała się za lepszą, mądrzejszą i bardziej obytą niż inni, choćby czytelnicy pani książek. Chociaż każdy ma swój świat i może w nim mieszkać. Pozdrawiam.

    Reply
    • ~Jola 2 lipca 2011 at 22:31

      Jakie ty masz złe zdanie o polskiej ludnosci! Zupelnie inne niz pani Fox, ktora w ludziach stara się widziec przede wszystkim dobro.

      Reply
  • ~Moniaczek 3 lipca 2011 at 18:17

    Zgadzam się z Jolą. W każdym człowieku istnieje odrobina dobroci;o) Czasami jest jej więcej, czasami po prostu mniej. Tylko apel do tych, którzy w niewinnym pojedynczym zdaniu potrafią zmieścić 5 razy k**** ; nasz ojczysty język jest naprawdę piękny. Nie musicie wstydzić się tego, że użyjecie synonimów zamiast wulgaryzmów. Gorzej, jeśli po wyeliminowaniu wszystkich przekleństw w zdaniu zostaną Wam raptem dwa słowa…

    Reply
  • ~guj 10 września 2012 at 22:23

    no i zajebiście

    Reply
  • Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *