Bez kategorii

Tak mam, kiedy

Tak mam, kiedy

 

Otwieram tomik wierszy ZbigniewaJerzyny z zamkniętymi oczyma.

 Ciekawe, jaki będzie pierwszy wers:

„te trzydzieści lat w wieludomach imion porozrzucane….”

W wielu domach imion.

Moje domy

Mój obecny dom.

Za oknem śnieg. Za dużo. Zazimno.

A okna brudne.

Nagle: pomysł na nową opowieść,może książkę.

Już chciałabym ją zacząć pisać.

 Zawsze tak mam, kiedy czuję się zmęczona pracąnad obecną.

Zaliczyłam pierwszy upadek. Terazboli mnie wiadomo co.

Przed samochodem przebiega mimężczyzna, zobaczył nadjeżdżający autobus. Mężczyzna krzepki, ale przewracasię. Dobrze, że jechałam bardzo powoli. Zahamowałam jednak bardzo gwałtownie isamochodem zatrzęsło, coś się w nim włączyło, jakiś abs albo inny diabeł. Przystaję.Wysiadam. Gdybym go tak dorwała, to kopnęłabym w wiadomo co. Ale pan już dorwałautobus, zanim ja dorwałam jego.

 Za mną natychmiast sznurek aut. Jadę dalej ipłakać mi się chce.

Na targu kupuję karpia żywego,ale poprosiłam o wypatroszenie.

W domu robię wigilię wigilii. Aco mi tam.

 

in / 22 Views

2 komentarze

  • ~babatendai 1 grudnia 2010 at 15:50

    nie wiem, czy to czasem Stachura nie zaszczepił nam tego widzenia na czarno śnieżnej bieli..zima bywa groźna, uciążliwa i śliska, ale jest w niej i urok jakiś niezwykły..niech Ci się ukazuje z jak najlepszej strony, przytulam, Marteczko 🙂

    Reply
    • ~krycha 2 grudnia 2010 at 16:36

      Nienawidzę zimy! Ten czas, kiedy bawiły mnie śnieżki, łyżwy i sanki – bezpowrotnie minął – niestety. Gdybym miała dosyć pieniędzy na to, żeby mieszkać w innym klimacie, to nie zastanawiałabym się nad tym – ani chwili. Zimno, ślisko i wręcz niebezpiecznie. Dlatego pytam – co w tym przyjemnego? Pozdrawiam – ciepło – mimo wszystko!

      Reply

    Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *