Bez kategorii

Warszawa – targi książki

Warszawa – targi książki


O północy przyjechałam do Warszawy, ze Słupska.
Miałam bilet w pociągu IC, miejsce 75, w wagonie 15, którego nie było.
Dodam, że podróże koleją są teraz bardzo drogie, droższe od  samolotu.
Nie marudzę, bo miejsce 75 było też w wagonie nr 9 i mogłam się tam rozkokosić, przy stoliku, w dodatku w wagonie tzw. lotniczym, co lubię, bo jest więcej przestrzeni i nie trzeba „obcować” z innymi pasażerami.

W Słupsku kupiłam sobie sukienkę. Zieloną jak świeży groszek.
Wyglądała pięknie na wieszaku.
Zapewne nigdy jej nie założę, bo ona taka bardziej balowa w kroju.
Ale może przynajmniej rozzieleni moją szafę.

W Warszawie upał, a ja wyjeżdżałam w zimnicy, deszczu, więc mam walizkę wypchaną swetrami, wysokimi butami. Nic w niej letniego.
 I co ja mam zrobić?

Jedyną letnią rzeczą jest moja „zielonka”, czyli ta balowa suknia.
I choć wolę „czerwonki”, to może jednak się przebiorę i wystawię na pośmiewisko targowe.
Why not? – jak powiedziałby mój wnuk, który lubi, jak jego babcia jest „fresh” i „jazzy”.

Aha! Stoisko 118 A.
Zapraszam o godz. 13.00

in / 43 Views

15 komentarzy

  • ~Krycha 25 maja 2010 at 14:16

    A co maja zrobic tysiace haitañczykow,placzacych na grozach swych domostw?? plakac dalej???

    Reply
  • ~Jana 26 maja 2010 at 00:01

    Doroto, ten czas, który spędzasz przy komputerze mogłabyś bardziej pożytecznie zużytkować, na przykład wziąć wiadro i ścierki i pomóc komuś poszkodowanemu w powodzi w sprzątaniu domu. Ale najłatwiej jest dużo gadać i krytykować innych. Bo tylko głośne użalanie się nad kimkolwiek nikomu jeszcze w niczym nie pomogło.

    Reply
  • ~Dorota 26 maja 2010 at 08:39

    Twoje rady Jano są nie na miejscu. Mieszkam w Sandomierzu, pomagam jak potrafię od poczatku tego kataklizmu . A proza życia też mnie zajmuje.Bywaja jednak sprawy obok których obojetnym być nie można. Dziwi mnie ta agresja.

    Reply
    • ~Iza 26 maja 2010 at 10:57

      Bardzo Ci wspolczujemy, Doroto. Przynajmniej ja, choć myslę, ze rowniez inni. Rozumiem, skąd Twoj zal. Kazyd robi swoje, jak napisala pani Fox w nowym wpisie. Ty, jak widzę siedzisz, przy komputerze i żądasz, by wszyscy rozpaczali i by ich mysli krązyły tylko wokół powodzi. Albo by udawali, ze z powodu tej katastrofy o niczym innym nie myslą, nic nie robią, tylko się martwią, a zycie plynie szybciej niz woda. niestety.

      Reply
    • ~Jana 26 maja 2010 at 19:52

      TAK! Jestem agresywna! Bo nie zgadzam się, aby ktoś dyktował innym jak się mają zachowywać w takiej czy innej sytuacji, kiedy mogą się śmiać, a kiedy płakać i obchodzić żałobę. A to, jak widać, staje się w Polsce zwyczajem. Czy czuje się Pani lepiej pouczając innych?

      Reply
    1 2

    Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *