Bez kategorii

Wieści z placu (po)legnięcia

Wieści z placu(po)legnięcia

 

      Piszę z łóżka, który to stan wielce sobie chwalę.

Wczoraj wieczorem zaniemówiłam, co spotkało się z dziwnym zadowoleniemu Januszka, choć nie sądzę, by mi źle życzył. Z radości wpadł na pomysł, by mizrobić kogel-mogel z grzanym piwem. Kiedy pełen kubek wypiłam, zasnęłam snembezgrzesznego i nawet kaszel mi odpuścił. Dziś głos z siebie wydobywam, aledaleka droga do jutra, kiedy to mam spotkanie w domu kultury w Żorach ipowinnam jeśli nie zabłysnąć, to przynajmniej mieć gadane.

       (PO)legując w łóżku z kaszlem, ale bez gorączki i kataru,mam czas na czytanie.

Tak więc dokończyłam byłam „Piątą stronę świata” iobwieszczam wszem i wobec, że od książki Kutza literatura związana ze Śląskiem,a także każda wspomnieniowo-rodzinno-matczyźniana powinna się dzielić na tęprzed Kutzem i po Kutzu.

Przy okazji ujawnił się nam w rodzinie talent Jany Kern,vide:

http://www.parnas.pl/index.php?co=blog&id=29&idb=891


     Nie mniej pięknie o swoim mateczniku i nie tylko opowiadaWaldemar Kontewicz w „Braniewniku” ( również na portalu Parnas). Szkoda tylko,że się nie spręża i nie wydaje „Braniewnika”. Widać musi dojrzeć i dotrwać dowieku Kutzowego, aby się odważyć. W takich sytuacjach zastanawiam się, jak tojest, że ludzie ludzie robią w życiu to, co najważniejsze i odsuwają na bok, conaprawdę ważne.

      Teraz czytam książkę o kobietach namiętnych (od Elżbiety Ido Janis Joplin) Pauli IzQuierdo i przypominam sobie, że ten typ namiętności jestmi znany, choć wiadomo, że do pełnej sublimacji nie zawsze się dochodzi, boniezbadane są wyroki Dawkinsa.

CDN nastąpi może dziś jeszcze.


in / 57 Views

6 komentarzy

  • ~E. 14 marca 2010 at 14:10

    Hio hio, dobrze, ze humorek cię nie opuszcza…Czy mówiłam już,że Dawkins wie wszystko, nawet to, dlaczego Annuszka rozlała olej słonecznikowy, a nie inny?…I że kwiaty naprawdę mają blank inne kolory niż my je widzimy, bo tworzą pasy startowe dla pszczół w ultrafiolecie,zeby je wabić?I że bazanty sa tak cudnie kolorowe, bo ich samice prowadzą w ten sposob selektywną hodowlę samców? No. To z blogiem:)

    Reply
  • ~Panna A. w kapeluszu 14 marca 2010 at 19:28

    Maga! Maga! Maga!

    Reply
  • ~żożanka 14 marca 2010 at 20:35

    no no, czyli jutro się widzimy 😉

    Reply
  • ~Waldek 14 marca 2010 at 23:14

    Marto, spreze sie, spreze. Tylko pewnie najpierw musze sie naprezyc. Braniewnik bedzie wydany przed Kutzowym 100 leciem :). A Ty masz juz w nim duzy wklad. Dzieki za dobre slowo. Swoja droga, to co przeczytalem u Kutza przeszlo wszystko, co oczekiwalem. Moze tylko Sklepy Cynamonowe czytane 40 lat temu wprawily mnie w wiekszy zachwyt. To SWiatowa Literatura.

    Reply
  • ~Karolina 15 marca 2010 at 18:01

    Widzę, że i Panią jakieś choróbsko dopadło. Ja męczę się z katarem, chrypką i bólem gardła. Co najzabawniejsze- jutro mam eliminacje do konkursu piosenki. Już zdążyłam się przyzwyczaić, że przeziębienie dopada mnie w takich chwilach.. Jeśli syrop Pini i kogel-mogel zawiodą- polecam Homeovox :)I oczywiście życzę zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia.

    Reply
  • ~Jana 15 marca 2010 at 23:29

    Książka Kutza to czysta prowokacja, prowokuje do grzebania we własnych wspomnieniach, rodzinnych historiach, po prostu nie byłam w stanie oprzeć się temu, aby o tym nie napisać, chodziło to za mną przez kilka dni.

    Reply
  • Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.