Bez kategorii

Udane małżeństwa

Udane małżeństwa

– Mam za sobą trzy udane małżeństwa – powiedziała wczoraj znajoma, którą spotkałam po wielu latach niewidzenia.
– A co teraz? – zapytałam.
– Teraz jestem sama i też jest fajnie, nawet bardzo. Korzystam z wolności „od” małżeństw, mam dużo czasu na czytanie, spacerowanie, podróżowanie.
– I nie jest ci smutno, że nie dzielisz się z ukochanym tym, na co właśnie patrzysz i co myślisz?
– Dzielę się sama z sobą – powiedziała.

Była radosna i to taką radością niezasupłaną.
Nie zapytałam, dlaczego te małżeństwa się rozpadły, skoro były udane.
I co to znaczy udane, skoro ich nie ma.
Nie rozumiem.
Nie rozumiem, bo myślę za bardzo po polsku.

A może myślę za bardzo romantycznie, wierząc, że uczucia są na zawsze.
NA ZAWSZE – czyli na wieczność. Do grobowej deski.
A może „na zawsze” to tylko bardzo długo?
 

in / 7 Views

6 komentarzy

  • czak192@wp.pl 30 października 2009 at 12:37

    Witaj Marto. Nie wierzę w tego rodzaju deklaracje, że udane są małżeństwa, które się w końcu rozpadają. Coś jednak musiało być powodem rozstania i to trzykrotnie. A także, nie zawsze trwające latami małżeństwa czy wolne związki, w których tkwimi z różnych powodów i mimo wszystko, można nazwać udanymi. Niezasupłanąradość, jak Ty, Marto nazwałaś, ja bym określiła, jako kreację alboukrywanie prawdy czy udawanie szczęśliwej. Nawet sobie nie wyobrażamy, jak potrafimy pod płaszczykiem szczerego śmiechu – ukrywać, to co w nas tkwi. Bo niby po co, stara znajoma ( Marta ) ma widzieć, że jestem nieszczęśliwa. Lepiej popłakać sobie w czterech ścianach, niż okazywać to na zewnątrz. Przecież i tak nie będziemy zrozumiani w taki sposób, jakbyśmy sobie tego życzyli.I nikt, tak naprawdę, nie pomoże nam przebrnąć przez swoje nieszczęście, z którym musimy poradzić sobie sami.Może znajoma Twoja jest w tej chwili szczęśliwa na swój sposób,a może pomaga jej udawanie szczęśliwej czy wmawianie sobie, że tak jest dobrze. Na dłuższą metę tak udawać się nie da. Do czegośw końcu dążyła, czegoś w tych związkach szukała, że aż trzy razy próbowała i, coś ją w końcu zawiodło, że aż trzy razy się rozstawała. Pozdrawiam, KrystynaP.S. Marto, czy będziesz na Targach Książki w Krakowie? Jeżelitak, to napisz, którego dnia, bo są od 5-ego do 8-ego listopada.Wybieramy się w tych dniach do Krakowa i myślę, że miło by było się spotkać na ” małe pogaduszki „. Ściskam!

    Reply
    • Marta 30 października 2009 at 16:32

      Krysiu, jestem w Krakowie w sobotę, najpierw na stoisku Akapitu o godz.12.30. A zraz potem o 15. 00 na stoisku Wydawnictwa Literackiego. Namówimy się, dam znac, kiedy będę wolna. Rozumiem, ze Wy jestescie kilka dni w Krakowie. Pozdrawiam serdecznie.

      Reply
      • czak192@wp.pl 30 października 2009 at 16:58

        Tak, Marto, będziemy w Krakowie od czwartku do niedzieli. Cieszę się, że się spotkamy! Do miłego, Krystyna

        Reply
  • ewaparma@onet.eu 30 października 2009 at 13:00

    No dobrze, ale w takim razie nie można by powiedzieć o kimś, że miał udane życie, bo i tak umarł. Myślę,że można mieć udane małżeństwo przez długi czas,a potem się rozstać. I nie unieważni tego czasu żaden kanonik.

    Reply
    • Marta 30 października 2009 at 16:30

      Masz rację: udane przez jakis czas. I wszytsko zalezy od tego, czy to malzenstwo się skonczylo dla obu stron, czy tylko dla jednej. Jak dla obu, to kazdy moze powiedziec, ze mial udane, rozstac sie w zgodzie i zacząc od nowa. Zycie. Niekoniecznie nowy związek.Jesli natomiast jedna strona juz sie wypaliła w małzenstwie, a druga nie, to jest wielki problem. I wtedy nic nie jest udane dla tej osoby. Moze więc w przypadku starej znajomej tak wlasnie rzecz wyglada, że naprawdę cieszy się z wolności. Pamiętam, jak kiedyś jedna z pisarek rozprawiala, jaka to radosc nareszcie miec cale łóżko dla siebie. Nie ma chyba nic gorszego niż dzielic loże ( dosłownie) z kimś, kogo się nie kocha. I nie lubi.

      Reply
    • czak192@wp.pl 30 października 2009 at 22:20

      Tak Ewo, wszystko się zgadza, ale nie w tym przypadku. Bo czy jest możliwe, żeby trzy razy dobrze ” żarło ” i trzy razy ” zdechło „.Pozdrawiam, Krystyna

      Reply

    Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *